15.08.2016

Aaa ~~ ^^

ROK, MOI DRODZY, ROK!!

Prawdę mówiąc, rok minął kilka dni temu. 
Dokładnie 11 SIERPNIA

Troszkę zawaliłam z tą rocznicą, ale po prostu miałam lekkie "problemy" .
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten błąd. 

ALE KOCHANE DZIECIACZKI MOJE, CIESZMY SIĘ I RADUJMY, W KOŃCU  ROCZNICA. 

Dziękuję serdecznie, że mnie czytacie, a ja obiecuje, że postaram się częściej dodawać opowiadania.
A! No i mam taki pomysł, z powodu iż oglądam ostatnio dużo japońskich dram i filmów, więc pomyślałam, że będę pisała recenzje dram i filmów japońskich. Jakie by nie były XDD 
Będzie dodana specjalna zakładka, w której wszystkiego się dowiecie.  


A TAK W OGÓLE TO KOCHAJCIE BEATWIN ~~

5.08.2016

Ratunek ~ 4 ^^

Hej XDDD
W sumie to bardzo szybko wróciłam. Jakoś w nocy siedziałam i myślałam nad tą częścią. Słowa same mi przychodziły. Pisząc to, serio czułam się jak główna bohaterka XDDD
Trochę zepsułam, ale może się spodoba XDDDDD
Miłego ~~ ^^







NIEMOŻLIWE ...
- Hej braciszku - powiedziała Ami do chłopaka stojącego w drzwiach wejściowych.
- Hej siostrzyczko - usłyszałaś. Ten głos rozpoznałabyś wszędzie. Już miałaś zamiar się chować, gdy nagle zobaczyłaś go w drzwiach od salonu. Zamarłaś w bezruchu. Chłopak zresztą też. Wpatrywaliście się w siebie jak w obrazki. Patrzyłaś na niego ze zdziwieniem i równocześnie z podziwem. Jak to możliwe, że te ubrania tak doskonale na nim leżą?
- A to wy się chyba nie znacie ... - przerwała Wam Ami.
- Co? - odpowiedzieliście równocześnie, po czym wybuchnęliście gromkim śmiechem. Ami patrzyła na Was pytającym wzrokiem.
Po kilku minutach mogliście normalnie rozmawiać.
- A mówiłem, że jeszcze się spotkamy?
- A ja nie wierzyłam...
- A to jednak się znacie? - wtrąciła Ami.
- Starałam Ci opowiedzieć końcówkę historii, ale uciekłaś otworzyć drzwi.
- To może obydwoje mi opowiecie? - zaproponowała.
- Jedyne co musimy Ci opowiedzieć to, to że MyungSoo uratował mnie przed śmiercią.


~*~

- Jak ty się tutaj znalazłaś? - spytał MyungSoo. Siedzieliście przy stole i piliście herbatki. Ami w tym czasie skoczyła na zakupy do pobliskiego sklepu.
- Poznałam Ami przez internet. Kilka lat temu, nie mówiła?
- Coś tam wspominała, ale nie zwracałem uwagi.
- Chciałam odpocząć, więc wpadłam.
- Długo tu jesteś?
- Około miesiąc. - Po twojej odpowiedzi zrobiło się cicho. W spokoju i ciszy piliście harbatkę. Nagle MyungSoo dziwnie poruszył się na krześle i powiedział:
- Hej, ej! - spojrzałaś na niego - Poznajmy się! - krzyknął niczym uradowane, małe dziecko. - Zacznijmy tak od początku. - Pokiwałaś głową na znak zgody. - Jestem MyungSoo. Z zespołu INFINITE. - Zadziwiło Cię ... Usłyszałaś już o tym zespole nie raz, ale nigdy jakoś nie zwracałaś na niego uwagi. Co prawda, gdy pierwszy raz zobaczyłaś MyungSoo, poczułaś, że w jakiś sposób go kojarzysz, poznajesz. Ale nadal nie wiedziałeś czemu. A w momencie kiedy zza chłopaka wyłoniło się sześciu przystojniaczków, nadal coś było nie tak. Dlatego było ich tak dużo. Skoro jest idolem to dlaczego poświęcał życie za przypadkowo spotkaną dziewczynę?
Starałaś się nie okazywać tego, że jednak go znasz i pozostałaś neutralna. Pewnie myśli, że zaraz będę się na niego rzucać jak jakaś głupia fanka z drgawkami i padaczką i będę się ślinić jak YongGuk w smyku.
- Jestem ____, gram solo.
- Ile masz lat?
- Kobiet nie pyta się o wiek.
- Przepraszam, mój błąd. Złe podejście.
- Zdarza się.
- W którym roku się urodziłaś?
- Cwany ... 1994, a ty? Ile masz lat?
- 24, rok 1993. Mogę czuć się starszy.
- No możesz - zaśmiałaś się. - Mogę o coś spytać?
- Jasne. Poznajemy się. - odparł ze słodkim uśmiechem. Czułaś, że się rozpływasz ...
- Dlaczego mnie uratowałeś? Przecież jesteś idolem, chyba nie powinieneś rzucać się pod koła, aby uratować przypadkową laskę.
Nastała cisza. Chyba chciał się nad tym zastanowić. Trochę zaskoczyłaś go tym pytaniem.
- Nie taką przypadkową.
- Co to znaczy? - spytałaś po chwili zawahania.
- Kiedy zobaczyłem jak szłaś centralnie pod samochód i nie byłaś świadoma tego, że zaraz w Ciebie uderzy, poczułem coś. Miałem wrażenie, że za Tobą kryje się historia, dość poważna. Być może potrzeba Ci było tylko szerokich, ciepłych ramion, które by Cię ogarnęły, a nie od razu śmierci. Rozumiesz? To, że jestem idolem nie zwalnia mnie z obowiązku ratowania człowieka w potrzebie.
- Rozumiem. Chyba muszę pomyśleć nad sposobem nagrodzenia Cię za twój bohaterski wyczyn.
- Byłoby miło, ale wystarcza mi, że widzę uśmiech na twojej twarzy, a nie pusty wzrok i ślady łez.
- Myślę, że to jednak nie wystarczy. - mówiąc to uśmiechnęłaś się szeroko.
Fajnie rozmawiało Ci się z MyungSoo. Dopytałaś jeszcze o innych członków zespołu i o kilka osobistych rzeczy.
W tym czasie wróciła Ami z zakupami.
- Pomożecie mi w obiedzie?
- Jasne - powiedzieliście razem.

~*~

Pomysł robienia obiadu razem z Wami okazał się dla Ami kompletną porażką. Na początku było w porządku, ale potem ... Uhuhuhu, rozkręciliście się jak dzieci w karuzeli.
Mąka, cukier, bułka tarta, a nawet sól leżały rozsypane na podłodze. Oczywiście to nie była wasza wina. To Ami musiała coś wysypać.....
To nie wy ....
Niech tak pozostanie....
Po obiedzie MyungSoo stwierdził, że brudny nie wróci do dormu, więc postanowił zostać razem z Wami. Ubrania miał, pokój miał. W ogóle nie było problemu.
Chwilę porozmawialiście, dopóki nie musiałaś iść się myć do łazienki.
Spokojnie się rozebrałaś i weszłaś pod prysznic. Puściłaś najpierw gorącą wodę, a potem chłodniejszą. W głowie miałaś mnóstwo pytań, odpowiedzi. Wszystkie dotyczyły Myunga.
Dlaczego mnie uratował ...  I co poczuł?!? Ciekawe co sobie wtedy o mnie pomyślał, jak zobaczył mnie w takim stanie. Jejku aż strach pomyśleć. Muszę się go dopytać. W sumie to nawet fajny jest ten MyungSoo. Co prawda, zdziwił mnie tym, że jest w zespole, a ja nie świadomie jak jakaś idiotka uśmiechałam się do niego ... Boże, przecież to jest idol, a ja nie mam nawet ogolonych nóg. Mamy tu gdzieś maszynkę? TAK, mam!
Pomyślnie zakończyło się poszukiwanie maszynki do zgolenia twojej lekkiej puszczy na nogach.
Po ponad godzinie wyszłaś z łazienki pozwalając L'owi wejść pod prysznic. Nie obyło się bez "Jezu, co tak długo". Co jak co, ale w narzekaniu Ami i jej rodzina jest w tym najlepsza.
Podczas, gdy Myung się pucował w łazience, ty włączyłaś telewizję i razem z Ami planowałyście resztę wieczoru.
- Film? - zaproponowałaś
- Komedia?
- Horror?
- Myung się boi.
- To chyba o to chodzi, nie? - spojrzałaś na nią z chytrym uśmieszkiem.
- Czy ty chcesz poderwać mi brata?
- Byłoby super.
- Spodobał Ci się, co?
- Heh. A komu nie ...
- Nie wiedziałam, że masz taką chrapkę na niego.
- E tam, zaraz chrapkę. Po prostu pasuje mi do opisu mojego księcia z bajki.
- MASZ TAKIE COŚ?!
- A no mam.
- To, czekaj, teraz, że jak? Chyba nie rozumiem. Jaki jest twój opis księcia?
- Kim MyungSoo.
Super, fajnie, extra by było gdybyś wiedziała, że za ścianą Soo wszystko słyszy.
Gdy wyszedł spod prysznica wrócił do Was uśmiechnięty.
- Oglądamy horror! - krzyknęła Ami radośnie.
- Eeee? Ale ja nie lubię.
- Nie przesadzaj. Będzie fajnie ... - zachęciłaś.
Zaczęliście oglądać japoński horror "Nieodebrane połączenie". Oglądałaś już ten film. Ale po co wspominać. Miałaś znowu szansę, aby trochę porozmyślać. [[ A tak w skrócie, Nieodebrane połączenie jest o tym, że do pewnej dziewczyny dzwoni jej własny numer. Dzwonek jest zmieniony itp. Nie może odebrać, a po chwili dostaje sms'a z datą kilka dni później (np. Jest 21 kwietnia, a ona dostaje sms'a z datą 24 kwietnia. Jest tam też godzina jakaś.) Jest to wiadomość głosowa, a laska słyszy swoje ostatnie słowa i krzyk. ]]

~*~

Prawdę mówiąc ten horror jest trochę kiczowaty.
W trakcie ty, sobie rozmyślałaś.
Jak by było mieć takiego chłopaka jak MyungSoo? Nie chciałabym, aby myślał o mnie jak o napalonej fance. Nie lecę na pieniądze ani na sławę ... Tak na prawdę gdyby mi nie powiedział, że jest w zespole, to bym nie wiedziała. Mam nadzieję, że nie słyszał tej mojej rozmowy z Ami. Spodobał mi się, jednak nie wiem. Warto zarywać?! Czy to w ogóle jest miłość jakaś? Czy może lekkie zauroczenie? Być może to nasze ostatnie spotkanie? 
Myśląc o tym zasnęłaś oparta o Myunga.

~*~

Obudziłaś się w takiej samej pozycji w jakiej zasnęłaś.
Podniosłaś głowę i zobaczyłaś przyglądającego Ci się Myunga. Zarumieniona odwróciłaś głowę.
- Jak się spało? - zapytał.
- Wygodnie.
- To super. Chodź, śniadanie czeka. - I chwycił Cię za rękę, aby Cię podnieść.
Co się dzieję? Może ja się jeszcze nie obudziłam?!?
Po skończonym śniadaniu i żartach, ogarnięty Myung musiał już iść. Gdy stałyście w progu drzwi MyungSoo powiedział:
- Mam coś dla Ciebie ____.



4.08.2016

Gdy chce Cię chronić ~ Jimin BTS

Mam tutaj opo, na zamówienie Andżeliki Stępień :33
Kochanie, proszę bardzo ^^
*Ogólnie zaczęłam pisać jeszcze za czasów RUN, takie info*
Wyszedł mi nawet długi. Myślałam o nim przez pierwszy miesiąc wakacji, wiecie XDDDDD
mural* to te śmieszkowe malowidła na budynkach. Nie wiem czy wiecie, dlatego wolałam napisać.
Końcówkę dopisywałam w nocy, więc przepraszam, że nie wyszło XDDD
Mam nadzieję, że się spodoba.
Miłego ~~ ^^








- UWAŻAJ!!
- Spoko, nie takie rzeczy się robiło ... - No właśnie, poradzisz sobie ...
Ciężko pracować, kiedy wszyscy się martwią .. To jest takie przytłaczające ...
- Mam już powoli dość - powiedziałaś do siebie.
Praca jako "agentka" nie jest łatwa, ale jakoś sobie radzisz. Przez Twoją wspaniałą siłę fizyczną, którą w każdej chwili mogłaś się pochwalić, Twój WŁASNY ojciec zaproponował Ci pracę w jego biurze. Biurze .... To znaczy agencji.
Musisz zabijać za pieniądze ...
Ale ty jedyna się wyróżniasz.
TYLKO TY nie zabierasz pieniędzy. Zawsze zabijasz, ale oddajesz je na cele charytatywne, czy coś tego typu. Mimo, że zabijasz, nadal masz dobre serce.
Fajnie jest być takim kimś ... Tylko jedno jest najgorsze..
Policja
FBI
I te różne takie. Zawsze gdy słyszą, że kolejny człowiek umarł, kojarzą, że to jednak ty.
Ale niestety nie mają dowodów. Kiedy rozpoczynałaś pracę u ojca, musiałaś przejść trening, a potem egzamin. Nauczyli Cię jak poprawnie zabić, zatrzeć ślady i uciec. Na początku chodziłaś z kimś na takie misję, ale w końcu uznałaś, że nie warto zawsze trzymać się drugiego człowieka. Przywiążesz się, a potem będzie ból, płacz i cierpienie, bo zginął.
Nie chodzi tu wcale o miłość.  Bardziej chodzi o to, że kiedy przywiążesz się do drugiego człowieka, to  gdy on zginie, tobie nie będzie tak do śmiechu. Raczej nie jest to super uczucie, gdy ktoś umiera za Ciebie. Zawsze wychodziłaś z takiego założenia, więc jak najszybciej się nauczyłaś wszystkiego i ruszałaś sama na takie misje.
Agencja Ojca, to tak naprawdę agencja towarzyska "Fokus". W podziemiach mieści się to wszystko. Jednak jest to zamknięte i tak jakby 'zamurowane'. Niby mur, ale tak naprawdę to taki typowy mural*
Ale policja .... To jest za tępe na takie coś.
No, ale wracając ...

Udawałaś się właśnie na misję, potrzebowałaś więcej ludzi na nią, ponieważ musiałaś zabić takiego otyłego, bogatego pana. Straszny był z niego oblech.
Miałaś z nim już do czynienia, ale jak zwykle nie wiedział kim ty jesteś itp.

- No i jak robimy? - zapytała twoja przyjaciółka. Zawsze musiała iść na takiego typu misję, w końcu martwiła się o Ciebie ...
- No to jak zawsze, ja idę, a wy tu zostajecie.
- Czemu ty? Nie może iść na przykład ... Hinata?
- A czemu ona? Jestem w tej robocie najlepsza ...
- No, alee ...
- Daj spokój, poradzę sobie ... Już nawet ubrana jestem ..
- Ee? No dobrze ... Ale broń masz?
- Oczywiście, spójrz
- Matulu, po co Ci podwiązka?
- Przydaje się na broń ( :'))) )
- A, rozumiem. No to idz, jesteśmy w kontakcie.
- Oke - No to ruszamy .. Ciekawe czy dobrze się bawi ... Nie mamy za dużo czasu. Z tego co wiem od mojego ojca, ktoś z policji także pojawił się na naszym balu. 
Ciekawe kto ... 
No właśnie. Tak a pro po.
W oddziale antyterrorystycznym działa pewien chłopak. Taki bardzo przystojny. Wiecie, niezły abs, a porusza się jak rybka w wodzie. Ogólnie to człowiek niesamowity.
Szkoda, że niestety się znacie.
On nie wie kim tak na prawdę jesteś, ale ty wiesz. Wiele razy podczas 'spacerów' z ojcem, czyli bieganiem po blokach i dachach komórek, które uznawane są jako treningi spotykacie go. Musimy być szybcy i niezauważalni. Jeśli wyruszamy na misję, musimy być ubrani i uzbrojeni jak najmniej, ale i jak najlepiej. Liczy się technika.

Jeśli to on będzie na tym balu ... 
To jestem w dupie. 

Po cichutku wkradłaś się przez okno, w ręku trzymałaś swoje buty na lekkim koturnie i ruszyłaś w świat.
W te kilkanaście białych ścian ozdobionych przeróżnymi krajobrazami natury, czasami zdarzyły się zdjęcia właścicieli budynku albo ich dzieci.
Szkoda, że zaraz stracą ojca.
Ojej.
Gdy weszłaś do głównej sali oślepił Cię blask żyrandoli. Rozejrzałaś się w poszukiwaniu swojego celu, ale jednak coś Ci przeszkodziło. Ktoś puknął Cię w plecy. Ostrożnie się odwróciłaś, trzymając rękę na twarzy. Tak w razie bezpieczeństwa.
Za Tobą stał nikt inny jak twój antyterrorysta.
- Czemu weszłaś przez okno? - zapytał trzymając w dłoni kieliszek z piciem. Szeroko się uśmiechał ukazując swój czarujący eye - smile
- Zapomniałam zaproszenia, a raczej by mi nie uwierzyli.
- No, pewnie tak.
- A ty, co tu robisz? - zapytałaś, także się uśmiechając.
- No widzisz, ja także zostałem zaproszony.
- No to bardzo miło.
- Może zatańczymy?
- Och, ale ja nie umiem.
- Z tego co wiem, chodziłaś kiedyś na zajęcia z tańca towarzyskiego - A niech Cię diabli wezmą. No tak, żadne z Was nie chcę powiedzieć co tutaj tak naprawdę robi.
Wracając. ..
Potrzebujesz posiłków, sama w tym momencie nie dasz rady.
Podczas tańca z chłopakiem zrobiło Ci się bardzo gorąco. Co jest? Przecież nie jest aż tak gorąco. Dlaczego mnie jest?

Tańczyliście spokojnie, w końcu nie ma co się śpieszyć, prawda?
Z takiego założenia wychodził Twój, jakże przyjazny gliniarz.
Muzyka była całkiem przyjazna dla uszu, wiele par tańczyło. Teoretycznie bal jak bal. Tańczą, piją ... Tylko gdzie ten nasz gospodarz.
- Co się tak rozglądasz? - z zajęcia wyrwał Cię melodyjny głos chłopaka. Gwałtownie odwróciłaś głowę w stronę partnera. Z pośpiechu nie spostrzegłaś, że jego twarz jest dosłownie milimetry od Twojej. Za blisko!!
- Eem... Tak tylko szukam gospodarza. Chciałam się przywitać...
- No to może go poszukamy?
- Nie powinniśmy tutaj na niego zaczekać?
- Może znajdziemy go gdzieś. - Po tej wypowiedzi zbliżył twarz do twojego ucha. - W sumie to nie miałbym nic przeciwko znaleźć się z Tobą w jakimś pokoju.
- Twoje niedoczekanie. - Odwróciłaś głowę zarumieniona. Dlaczego on teraz tak na mnie działa? W sumie ... To zawsze tak działał ...

RETROSPEKCJA

Czekałaś z ojcem przed posterunkiem policji. Tata twierdził, że przyda się znajomość niektórych policjantów. Czasem jest to bardzo przydatne. 
Nagle wyszedł on. Rudowłosy chłopak, na oko z 175 cm. Piękne oczy i genialna cera. Nie jedna kobieta by pozazdrościła.
Mógł mieć z 21 lat. Tak jak ty. 
Od razu nawiązaliście kontakt wzrokowy. Poczułaś coś, ale nie potrafiłaś stwierdzić co. Miałaś wrażenie, że w tym momencie pojawią się iskierki nad Wami. Nie byłaś pewna czy poczuł to samo... 
Podszedł do Was, ukłonił się i zilustrował Cię od stóp do głowy. 
- Pan __? - zapytał twojego ojca.
- Tak, to ja. - Odpowiedział, następnie zwrócił się do Ciebie. - ____, poznaj Jimina. Jimin pracuję jako antyterrorysta. Jimin, poznaj ____. - Skłoniłaś się lekko. W głowie nasuwało Ci się mnóstwo pytań ... Jak można być takim przystojnym mężczyzną?!? Wpatrywałaś się w chłopaka, jak w obrazek. On nie zauważył, ponieważ był zbyt zajęty rozmową z twoim tatą.
- Masz dziewczynę? - wyrwało Ci się. Po chwili gdy zrozumiałaś to, co powiedziałaś natychmiast się zarumieniłaś i zaczęłaś przepraszać. Jimin zaśmiał się głośno, poczochrał twoje włosy i powiedział. 
- Nie, nie mam. - Prawą rękę położył na twoim ramieniu i lekko się schylił do Twojej twarzy. - A co? Jesteś zainteresowana?
- N-nie - odparłaś czerwona - tak tylko zapytałam. 
Szybko odwróciłaś twarz.

~*~


Kilka tygodni później spotkaliście się na siłowni. 
Dokładniej w momencie, w którym ustawiałaś sobie bieżnię. Poczułaś na swoim biodrze czyjąś rękę. Odwróciłaś się z zamiarem nakrzyczenia na właściciela ręki. Gdy ogarnęłaś fakt, że dotyka Cię uśmiechnięty Jimin, omal nie upadłaś. Co się ze mną dzieję?!? 
Lekko zmiękły Ci kolana.
- ____, stało się coś? Zrobiłaś się czerwona - ... 
- To ze zmęczenia. Nic mi nie jest.
- Na pewno? - Zupełnie jakby chciał Cię jeszcze bardziej wyprowadzić z równowagi dotknął dłonią Twojego czoła. Nosz kurczaczki, człowieku zabierz tę łapę, do cholery.
Odwróciłaś się i dalej wpatrywałaś się w ustawienia bieżni. Potrwało to może jeszcze z kiła sekund, po czym Jimin odsunął Cię i sam ustawił bieżnię. Uśmiechnął się i powędrował na pobliski rowerek.
Czułaś, że się patrzy. W szczególności, że sama nie oszczędzałaś na wzroku. Co się z Tobą dzieje, co? 
Po skończonym treningu, przebrana, ruszyłaś w stronę domu. Zatrzymał Się Jimin. 
- Masz - powiedział i wepchnął Ci butelkę z wodą i banana. - Będziesz syta, a i trening nie pójdzie na marne. 
- Dziękuję - odparłaś. - Daleko mieszkasz? 
- Niee. Kilka przecznic stąd.
- To tak jak ja. 
- Mogę Cię odprowadzić? - zapytał jakby niepewny.
- Jasne. 
Szliście w ciszy. Droga była prawie pusta, tylko kilka samochodów przejechało od czasu do czasu. Zaczynało się powoli ściemniać.
- Dobrze się czujesz? - spytał.
- Tak, a czemu pytasz?
- Masz czerwoną twarz nadal. 
- To rumieńce. Często je mam...
ZA SZYBKO doszliście pod twój dom. Wskazałaś palcem na budynek i Skłoniłaś się. 

~*~


Na takich kolejnych spotkaniach minął prawie cały rok. 
A ty zakochiwałaś się coraz bardziej. Może i nie widywaliście się codziennie, ale nadal coś czułaś. Tak jak teraz. 

Po udanym tańcu poszliście się napić. Obydwoje rozglądaliście się za kochanym gospodarzem. 
- A tak właściwie ... To co musisz tutaj zrobić? - spytałaś chłopaka. 
- Jest tutaj osoba, która chce go zabić. - wskazał palcem na schodzącego po schodach biznesmena. Poczułaś nagły przypływ gorąca. 
- Gorąco tutaj.
- Może wyjdziemy na świeże powietrze?
- Nie, zaraz zacznie mówić. - skierowałaś dłoń na jubilata.
Nieświadomy mężczyzna uśmiechał się do każdego gościa. starałaś się ukrywać, w końcu misja. Nie byłaś zaproszona.
-Hej, ____ - usłyszałaś. Odwróciłaś się w stronę Jimina i spojrzałaś na niego pytająco. - A ty, dlaczego tu jesteś? - UPSS. I co teraz? Powiedzieć mu nie możesz. By się wydało.
Zarumieniłaś się i milczałaś.
- Zaprosili ---
- Dlaczego masz go zabić? - CO
- mnie, CO? Dlaczego tak myślisz?
- Dobrze wiem czym się zajmujesz. - zamurowało Cię. Od jak dawna wiedział? 
Chłopak, zupełnie jakby czytał w myślach ... - Od niedawna. Jakieś pół roku.
- A-ale jak-k to? I-i ty nic z tym n-nie robisz?
- A co mam zrobić? Po prostu czekam na twój ruch. Zresztą ... - zaczął Jimin, zbliżył się do Ciebie na niebezpieczną odległość - Za bardzo mnie pociągasz, abym cokolwiek z tym zrobił - I przygryzł dolną wargę. Musiałaś złapać się go, aby nie zemdleć. Jimin był zdziwiony twoją reakcją. Mimo to, podtrzymywał Cię.
Szczerze to nie wiedziałaś co masz teraz zrobić. Człowiek, który miał Cię złapać, własnie powiedział Ci, że wie, że to ty masz zabić człowieka. Potrzebuję posiłków ... TERAZ ...
- Zadzwoń po kogoś.
- Czytasz mi w myślach?
- A myślimy o tym samym? - Możee ...
- Nie może, tylko tak.
- Znowu
- Przeznaczenie.
- A co ma przeznaczenie do myśli?
- Przemyśl.
- Przemyślałam i nie wiem.
- ... (TO SĄ KROPKI ZAŻENOWANIA)
- Co teraz powinnam zrobić?
- Mam pewien pomysł.
- Dlaczego chcesz mi pomóc?
- To też możesz przemyśleć. Gdzie masz jakiś telefon , coś?
- Na co Ci mój telefon? - zapytałaś i dałaś chłopakowi telefon. Znowu zapomniałaś...
- DLACZEGO MASZ MNIE NA TAPECIE? - No właśnie ...
- Przemyśl to.
Patrzyłaś na Jimina, który był wpatrzony w twój telefon. Wyglądał tak przeuroczo. Po chwili poluznił swój krawat, co kompletnie Cię zabiło. Znowu się go złapałaś, bo nie mogłaś ustać.
- Stało się coś? - spytał odrywając wzrok o telefonu.
- Nie - odparłaś czerwona. Oddał Ci telefon. - Co zrobiłeś?
- Napisałem do bazy głównej, że zostałaś odkryta i potrzebujesz posiłków. Odpisał, że już kogoś wysyła. - w tym samym czasie gospodarz zauważył Ciebie, wpatrywaliście się w siebie.
W końcu podszedł do Was. Zaczęłaś się denerwować,
- Kim pani jest, przepraszam?
- Ee ... Aa ... J-ja ...
- Jesteśmy z ochrony. - Mówiąc to pokazał swoją odznakę. - Nie oficjalnie jest tutaj ze mną.
- Rozumiem. W takim razie, miłej zabawy. - I odszedł.
- I CO MY TERAZ ZROBIMY? Muszę wykonać swoją misję.
- Nie musisz, zrobi to ktoś inny.
- Jak to? A ty?
- Złapałem Ciebie. Uznajmy, że na gorącym uczynku. Mam Ciebie - to jedno - A to, że zabił go ktoś inny - to drugie ... - Uśmiechnęłaś się.

~*~

- Jesteś świetny. - powiedziałaś, kiedy wyszliście z balu i staliście teraz na świeżym powietrzu.
- Ja?
- Tak.
- Dlaczego tak myślisz?
- Jeśli chłopak sprawia, że miękną mi kolana, musi być świetny.
- W sumie ty też jesteś wspaniała.
- Wspaniała? Aż tak?
- jeśli dziewczyna sprawia, że w nocy nie myślę o niczym innym jak o niej, jej pięknych oczach - tu zwrócił twarz w twoją stronę i spojrzał Ci w oczy. - twarzy, cudnych włosach i pewnie miękkich ustach - przygryzł wargę - musi być wspaniała.
- Coś czuję, że zaraz zrobi się niebezpiecznie. - Jimin zbliżył się do Ciebie.
- Tak? A dlaczego tak sądzisz? - lekko się uśmiechnęłaś. - To skoro wyznaliśmy sobie coś, to może przejdziemy do kolejnego kroku?
- A co masz na myśli? - Zbliżył twarz do twojej i pocałował Cię. Teraz rozumiem. 
Pocałunek nie był za ostry, taki ... delikatny. Jakby Jimin bał się. Nie całowaliście się zachłannie. mieliście bardzo dużo czasu. W końcu gdy "odczepiliście" się od siebie, powiedziałaś:
- Teraz możesz mi powiedzieć, że mnie kochasz.
- A ty możesz powiedzieć, że mnie chcesz i pragniesz. - Po czym znowu złączył Wasze usta, tym razem w bardziej namiętnym pocałunku. 

7.05.2016

Aaa ~~ ^^




Waa, 1000 wyświetleń,
No no, postaraliście się XDDD
Dziękuję bardzo, tak bardzo bardzo ^^
Postaram się więcej opowiadań dać, hehe :')) 

5.05.2016

Gdy Cię nie chce ~ Baekhyun EXO

Woo, pierwszy raz tak szybko dodałam opo XD
To jest mój 3 scenariusz, który napisałam (tak ogólnie) Niestety nie miałam okazji go zaprezentować. Po prostu o nim zapomniałam. Krótki, bo krótki, ale jednak jest.
Miłego ~~






Nie bijcie mnie za ten bez sens XDDD 


Jesteś Polką.
Fajnie prawda?
Dla Ciebie jednak nie do końca. Każdy patrzy na Ciebie z pogardą, bo niestety wyjechałaś nie w to miejsce co potrzeba.
Dlaczego?
To bardzo proste.
Twoi rodzice odziedziczyli firmę po twoim dziadku. Niestety firma mieściła się w Korei Południowej. W samym centrum Seulu. Lubiłaś Koreę, fascynowała Cię, ale bez przesady.
Nie chciałaś tu wyjeżdżać, ale do pełnoletności jeszcze tylko rok. Posłuszna rodzicom musiałaś pozostać w stu procentach.
Miałaś chodzić do jednej z lepszych szkół w Seulu. Nie byłaś wielkim kujonem, ale w Polsce stopnie miałaś dobre, na tyle, aby się tam dostać. Dziś był twój pierwszy dzień w nowej szkole.
Jak zawsze rano zjadłaś śniadanie i ubrałaś mundurek. Granatowa spódniczka, biała bluzeczka na ramiączka, a do tego szary sweterek, który tak bardzo uwielbiałaś. Marynarkę od kompletu schowałaś do plecaka i ruszyłaś w stronę szkoły.
Gdy przekroczyłaś próg bramy od szkoły, miałaś wrażenie, że jednak Cię tu nie polubią.
Udałaś się do dyrektorki załatwić wszelkie formalności. Język nie był dla Ciebie niczym trudnym. Dziadek Cię uczył jak byłaś mała.
Dyrektorka była miła i ciągle uśmiechnięta. To dodawało Ci otuchy. "Może nauczyciele mnie tu polubią" pomyślałaś.
Poszłaś pod salę, w której miała odbyć się twoja pierwsza godzina wychowawcza. Zapukałaś i słysząc głośne proszę, nieśmiało weszłaś do sali.

- Dzień dobry - powiedziałaś cichutko.
- To ty jesteś tą nową uczennicą?
- Tak, to ja. - podeszłaś i podałaś swoje papiery, w których było twoje imię, nazwisko i inne dane osobowe. Wychowawczyni przeczytała i rzekła.
- Dobrze, powitajcie __. Od dzisiaj będzie z Wami uczestniczyć do klasy. Zaopiekujcie się nią dobrze. - Po czym zwróciła się do Ciebie.
- Proszę, zajmij miejsce tam obok Wiktorii. - Posłusznie udałaś się obok dziewczyny, a pani zaczęła omawiać sprawy organizacyjne. Ty w tym czasie wymieniałaś spojrzenia z Wiktorią. Potrwało to jeszcze 2 minutki, aż w końcu Wiktoria nie wytrzymała:
- Jestem Wiktoria - podała rękę
- ___. Witaj.
- Jesteś Polką?
- Tak - odparłaś cichutko
- Ja też! - krzyknęła dziewczyna. Po chwili jednak została uciszona przez prowadzącą lekcję nauczycielkę. Resztę rozmowy przeprowadziłyście w języku polskim. I tak minęła Ci pierwsza lekcja.
Teraz czas na pierwszą przerwę.
Z początku doszły do Ciebie koleżanki z klasy - Jeśli tak je możesz już nazwać - i wypytywały o różne rzeczy. Skąd przyjechałaś itp.

Obok Was przeszedł brązowowłosy chłopak.
"Ładny" pomyślałaś.
Nagle wszystkie dziewczyny pobiegły za nim. Tym sposobem zostałaś sama z Wiktorią.

- Ej Wika, kto to jest?
- To ty go nie znasz? - zrobiła wielkie oczy
- A powinnam?
- Oczywiście! To jest ten sławy Byun Baekhyun z EXO!
- Słucham? Co to EXO? - Ta jednak nie odpowiedziała, a upadła na podłogę załamana. Ty odwróciłaś się w stronę gwiazdy. "Co ona ma w sobie takiego?" myślałaś. Po chwili spostrzegłaś, że on też na Ciebie patrzy. Przez chwilę patrzyliście sobie w oczy, lecz przerwał Wam dzwonek na lekcję.
Koreański.
Niestety Wiktoria była zajęta, więc nie miałaś z kim tym razem usiąść. Nauczyciel wskazał Ci miejsce.
Obok Baekhyuna.
Znienawidzą Cię, to pewne.
Szłaś w kierunku upragnionej ławki. Inne dziewczyny patrzyły na Ciebie z wielkim mordem w oczach.
Tak, niedługo zginiesz.
Baekhyun ciągle się na Ciebie patrzył, widział jak się zbliżasz. Usiadłaś. Chyba mu się to nie spodobało. Wstał z wielkim krzykiem.

- DLACZEGO ONA MA ZE MNĄ SIEDZIEĆ?
- A widzisz gdzieś inne miejsce? - odparłaś cichutko. Miałaś nadzieje, że tego nie usłyszy. Marzenie.
- Słucham? - odwrócił się do Ciebie. "Ups" pomyślałaś
- To co słyszałeś - chłopak już chciał otworzyć usta i wydrzeć się na Ciebie, ale przerwał mu starszy pan.
- Byun, ona ma racje. Jedyne wolne miejsce jest obok Ciebie. - piosenkarz usiadł na swoje miejsce i cicho powiedział do Ciebie
- Nie chcę Cię tu.
Pozostawiłaś to bez komentarza.

~*~

Od tamtej pory na lekcjach siedziałaś na zmianę z Baekhyunem i Wiktorią. Przez pierwsze dni od Baekhyuna słyszałaś ciągłe zdanie: "Nie chcę Cię tu." Ale to tylko kwestia przyzwyczajenia.
Miesiąc później było troszkę gorzej.
Na tej lekcji siedziałaś z nim. Niby nic, ale jednak.
- Niedługo będzie święto Ruchu Niepodległościowego. W związku z tym potrzebne nam plakaty na ten temat. Ktoś musi je wykonać. Kto na ochotnika? - reszta klasy siedziała cicho. Ty także. Nie znasz tego święta, więc nawet nie widziałabyś co zrobić. Ewentualnie mogłaś przystać na propozycję robienia tego z kimś. Prościej i lepiej. - Dobrze, w taki razie wybiorę sobie ... Mhmm ... Byuna i ___. Macie 3 dni, po informacje przyjdźcie po lekcji. - Zaraz, zaraz ...
- ŻE KTO?!?! - wstaliście równocześnie z krzykiem zrzucając krzesełka.
- Jak to? - powiedziałaś, lecz odpowiedzi nie uzyskałaś.
- Usiądźcie i nie przeszkadzajcie.- "Dziękuję, proszę pani" wymruczałaś. Baekhyun obdarzył Cię zdziwionym spojrzeniem i zajął się lekcją, co bardzo Cię zaskoczyło. Pozostawił to bez zbędnego komentarza. Wow.
Zadzwonił upragniony dzwonek, ogłaszający Wasz powrót do domu. Znaczy innych, bo nie twój. Ty musiałaś siedzieć z nauczycielką i Baekhyunem omawiając plan plakatów. Nie odezwałaś się ani słowem, uważnie słuchałaś koncepcji jaką mieliście wykonać i czekałaś aż ta wreszcie skończy i będziesz mogła iść na obiad.
- Możecie już iść - rzekła nauczycielka.
Nie czekając wstałaś z krzesła i ruszyłaś w kierunku drzwi, wymawiając przy tym cichutkie "Do widzenia". Zatrzymał Cię niegłośny krzyk piosenkarza.
- ___!
- O! Znasz moje imię, nowość widzę. - powiedziałaś sarkastycznie.
- Nie przesadzaj - lekko się zaśmiał.
On się zaśmiał.
Zaśmiał.
Do.
Ciebie.
Do Ciebie.
Zaśmiał się.
A jak ładnie.
Palpitacja serca.
Zaniemówiłaś. Ten widząc twoją reakcje pomachał Ci przed oczami. Nie spodziewałaś się tego .... "JAK MOŻNA MIEĆ TAKI SŁODKI USMIECH? JAK? Przecież to nie jest normalne. Jezu __ uspokój się, nie myśl o tym ... Aaaaa ale on był piękny, Boże" - __!! Hej! __! Słyszysz mnie? - melodyjny głos wyrwał Cię z rozważań o uśmiechu jego właściciela.
- Co? Tak, tak
- Emm, bo mamy robić ten plakat. - mina Ci zrzedła przypominając sobie słowo 'plakat'.
- Tak, moglibyśmy zrobić go u Ciebie? U mnie niestety nie ma dużo miejsca. - skłamałaś, po prostu go tam nie chciałaś. W swoim domu. Nie chciałaś go. Tak jak on Ciebie.
- Właśnie chciałem to zaproponować - znowu się uśmiechnął. "Coś mi się wydaje, że od tych uśmiechów niedługo umrę" - Mogłabyś dzisiaj o 18;00 przyjść?
- Tak, chyba nie mam żadnych planów. - odparłaś - W takim razie cześć! - rzekłaś i odeszłaś wolnym krokiem. On w ogóle się nie poruszył. Czekał aż uświadomisz sobie ten jeden ważny fakt, odwróciłaś się do niego - Emm ... Gdzie mieszkasz?
Baekhyun słysząc to zdanie, na które czekał, wybuchnął gromkim śmiechem. To wcale nie było dziwne. Zarumieniona dziewczyna po twardej wymianie zdań, nieśmiało pyta o adres gwiazdy.
Tobie już nie było tak do śmiechu. Coś jak upokorzenie, jak mogłaś popełnić taki błąd, prawda?
- Przyjdź pod szkołę, zaprowadzę Cię - puścił Ci oczko i odszedł.
Puścił Ci oczko. Przecież Wy się nie lubicie. Nie przepadacie za sobą. Jednak ten uśmiech i to oczko coś w Tobie poruszyły. Coś czego nie chciałaś.
Zakochać się.
Dlaczego?
Kiedyś miałaś chłopaka, wcale nie tak dawno. W tamtym roku. Kochałaś go, aż za bardzo. Taka przesadna miłość z twojej strony. On przez pierwsze miesiące także Cię mocno kochał. Przeszło mu, tak po prostu. Odkochał się. Może dlatego, że zadziała się pewna niefajna sytuacja. 

"Siedziałaś właśnie w parku oczekując swojego ukochanego. Spóźniał się od kilku minut, ale przywykłaś. Od ostatniego miesiąca ciągle to robił. Spóźniał się albo nie przychodził. To było smutne, ale miałaś nadzieję, że mu przejdzie. Mijały minuty, a go dalej nie było. Postanowiłaś, że pójdziesz usiąść na ławce, większość była już zajęta. Została tylko jedna wolna, która miała być dla Ciebie. MIAŁA. 
Nagle ni stąd ni zowąd, gdy ty usiadłaś na ławce, podszedł do Ciebie chłopak. Na oko rok - dwa lata starszy i powiedział: 

Przepraszam, ale to moja ławka - Co? 
- Słucham? 
- Ja chciałem zając tą ławkę. 
- Niestety ja ją zajęłam.
- Ale to ja ją chciałem! - wykrzyknął zdenerwowany. Kojarzyłaś go skądś. Tylko skąd? - Przepraszam 
- Nie no, nic się nie stało. Jak chcesz możesz się do mnie dosiąść. Jestem ___ - odparłaś
- __? To ty? 
- Tak mam na imię. 
- Nie poznajesz mnie? To ja Jongin! - Jongin? Jaki Jo
- JONGIN? To ty? 
- Tak! Naprawdę aż tak się zmieniłem, że mnie nie poznałaś? - Kim Jongin. Kilka lat starszy od Ciebie. Sąsiad i przyjaciel z dzieciństwa. Byliście nierozłączni dopóki on nie wyjechał do Korei. Mieszkał tutaj z prababcią. Nie widziałaś go od pięciu lat. 
- No, no. Przystojniak
- Tak, a ty ciągle taka sama. - "Tak, dzięki Jongin. Zapamiętam to" - Czekasz na kogoś?
-Tak, na mojego chłopaka - Podczas rozmowy, nawet nie wiedziałaś, że jesteście podsłuchiwani przez twojego chłopaka. Porozmawialiście jeszcze chwile. Dowiedziałaś się, że Jongin przyjechał tutaj tylko na pogrzeb babci i wraca do Korei. Zadebiutował w EXO. Niestety musiał już iść, więc przytuliłaś go, a on pocałował Cię w policzek. 
Następnie przyszedł twój chłopak i z Tobą zerwał twierdząc, że znudziła mu się miłość do Ciebie."

Po wspomnieniu tej przykrej dla Ciebie sytuacji przypomniałaś sobie o Jonginie. Zrobiło Ci się ciepło na sercu. Był twoją pierwszą miłością, ale jego wyjazd wszystko zepsuł. "Zadebiutował w ... No właśnie? W czym? ... E-EXO. EXO? Czyli, że Baekhyun i Jongin są w tym samym zespole?!?" krzyczałaś w myślach. Szybko się uspokoiłaś, bo wyglądałaś jak debilka, która stoi pod salą od dobrych 30 minut. Spojrzałaś na zegarek - 16:30. Tak późno?

~*~

Godzinę później stałaś już pod szkołą, wyczekując Byuna. Co prawda byłaś za wcześnie, ale Baekhyuna spodziewałaś się nawet spóźnionego, lecz ten jak gdyby nigdy nic czekał juz na Ciebie na ławce. Nie widział Cię, dlatego chciałaś to wykorzystać i go przestraszyć. Cichutko zbliżałaś się do niego. Dobrze, że nie założyłaś koturnów tylko tenisówki, dzięki którym skradałaś się jak kociak. Gdy byłaś coraz bliżej serce przyśpieszało tempa, a Tobie robiło się gorąco. Dlaczego? Nie czułaś motylków w brzuchu ani nic. Więc co się takiego dzieje?
Olałaś to uczucie i wystraszyłaś go. Ten myślał, że to jakaś fanka i już chciał zwiewać, kiedy powiedziałaś:
- Co tak wcześnie? - Tym oto sposobem uspokoiłaś chłopaka, swoim głosem. Rozpoznał Cię. 
- A tak jakoś. Możemy już iść? - pokiwałaś głową i już byliście w drodze do jego mieszkania. Wtedy myślałaś, że jego. Ale nie jego. Ich. 
- Przepraszam za bałagan - powiedział Baekhyun otwierając drzwi. Dało się usłyszeć głośne śmiechy chłopców. Więc to tak wygląda dorm EXO. Korytarz był bardzo duży, w kolorze zielonym. Na ścianach było widać zdjęcia całego zespołu. Wchodząc dalej ujrzałaś. Co ujrzałaś? 

Bałagan.
Jeden wielki bałagan.

- Bardzo ładnie tutaj.
- Dziękuję - odparł do Ciebie po chwili krzyknął do chłopców - Ej, Wy! Chodźcie tu wszyscy! 
Nie musieliście długo czekać. Po chwili pojawiła się piątka chłopców. Stali wpatrzeni w Ciebie jak w obrazek. Jednak twoją uwagę przykuł ... 
- JONGIN!
- ___!! - podbiegłaś do niego i wpadłaś w ramiona. Reszta chłopców stała zdziwiona, szczególnie Baek.
- Dawno się nie widzieliśmy! 
- No, ostatnio rok temu. Co ty tutaj robisz? W Korei? 
- Mama, firma, dziadek. 
- Rozumiem. - poszliście do salonu. Chłopcy przedstawili się, a ty z Baekhyunem poszliście do jego pokoju. Baek bez słowa wyjął 2 duże kartony i inne przybory Wam potrzebne.

- To co robimy? - zapytałaś? 
- Nie wiem. Masz jakiś pomysł? 
- Moglibyśmy wydrukować jakieś informacje, na temat tego święta. No i jakieś obrazki.
- I do tego hymn. - uśmiechnął się, na co ty odpowiedziałaś szerokim uśmiechem. Wzięliście się do roboty. 
Praca zajęła Wam bite dwie godziny, w międzyczasie przyszedł odwiedzić Was Kai, D.O i inni z zespołu.

- Już późno, lepiej już pójdę - powiedziałaś spoglądając na zegarek. 22:03
- Możesz zostać na noc. - Na noc? z tymi dzikusami? W tej dżungli? No, ale w sumie. Taka okazja z ukochanym już się nie powtórzy.
- No skoro nalegasz - Baekhyun usłyszawszy twoją wypowiedź uśmiechnął się lekko. Podszedł do szafki i wyciągnął z niej kilka koszulek i pomarańczowy, duży ręcznik.
- Wybierz sobie koszulkę, na wprost jest łazienka. Niedługo pewnie będzie kolacja. - I wyszedł. Tak po prostu. Wzięłaś pierwszą lepszą i powędrowałaś do łazienki.
- Boże jak tu pięknie - powiedziałaś do siebie. Białe kafelki, a takie czyste, że aż się przejrzeć można. Ciekawe kto tutaj sprząta ...  Czy ty aby na pewno jesteś w tej łazience co potrzeba? Może coś pomyliłaś. Rozmyślałaś jeszcze chwilę i weszłaś pod prysznic. Ciepła woda spływała po Tobie strumieniami, a ty szczerzyłaś się sama do siebie. No bo jakby nie patrzeć zostajesz na noc u dwóch swoich miłości. To już jest coś!
Posiedziałaś jeszcze chwilę i wyszłaś z kabiny. Ubrałaś czerwoną koszulkę, na której z przodu mieścił się napis "wolf", zaś z tyłu było imię "Baekhyun".
Szybkim ruchem wędrowałaś w stronę salonu, gdzie czekali chłopcy, a w kuchni krzątał się D.O. Usiadłaś obok Kai'a. Wszyscy patrzyli na Ciebie z podziwem. W końcu nie każda dziewczyna ma takie zgrabne nogi oraz tak seksownie nie wygląda w koszulce męskiej jak Ty. Tylko Kai nie był w szoku. Kiedyś to u Was była codzienność.

- Seksi wyglądasz - szepnął Ci do ucha Kai. Zarumieniłaś się na takie słowa.
- Dziękuję - odpowiedziałaś, a dalej rozmowa sama się potoczyła,
Z kuchni przyszedł D.O z kolacją. Podczas jedzenia, każdy z kolei zadawał Ci pytania. Odpowiadałaś razem z Kai'em. W końcu ktoś zadał Ci kilka pytań, których po prostu nie chciałaś usłyszeć. Nie w tym życiu:
- Umiesz śpiewać i tańczyć? - spytał Lay
- Ni- ......
- Tak! ___ ma boski głos, a tańczy lepiej od nas, naprawdę.
- e ... Nie potrafię śpiewać ani tańczyć.
- Umiesz, umiesz. Pokaż nam! - krzyknął Kai. Reszta zespołu zaczęła wykrzykiwać twoje imię. Po chwili Chen zaproponował.
- Może zaśpiewasz jakąś nasza piosenkę?
- Przepraszam, ale nie znam żadnych waszych piosenek. - wszyscy byli w szoku. Nie jesteś ich fanką, cieszmy się i radujmy.
Kai szybkim krokiem poszedł do swojego pokoju, mówiąc przy tym ciche "Poczekajcie". Po chwili wrócił z płytą video.
- No, panowie. Teraz sobie troszkę pooglądamy.
Upokorzenie.
Kai puścił wszystkim jak śpiewasz i tańczysz w wieku 10 lat razem z nim. Jego mama wszystko nagrywała. Dosłownie wszystko. Całe wasze dzieciństwo było nagrane przez obojga rodziców.
Chłopcy byli zdziwieni. Ba! Zaskoczeni! W wieku 10 lat tańczyłaś lepiej od samego Lay'a! To jest jednak jakiś powód do dumy.
- Wooow - odpowiedzieli chórem
- JONGIN!! Zabiję Cię przysięgam.
- Ojj tam, już nie marudz. W końcu, wszyscy to zobaczyli.
- Ugh. Mogę już iść spać? - powiedziałaś naburmuszona.
- No to może obejrzymy jakiś film zanim pójdziesz spać? - zaproponował Chanyeol.
- Spoko, tylko nie horror.
- EE? Ale my mamy tylko horrory.
- Ouu. W takim razie oglądacie na własną odpowiedzialność.
- Jak to? - zapytali
- Hehe - uśmiechnęłaś się zabawnie.

Chłopcy włączyli film i rozsiedli się. Usiadłaś między Kai'em, a Baekhyunem. Rozpoczął się seans.
Minuty mijały, a ty coraz bardziej stawałaś się śpiąca.
Chłopcy nie wiedzieli w co się wpakowali. Nie byłaś dziewczyną, która bała się horrorów. Wręcz przeciwnie - uwielbiałaś je.
Najczęściej się śmiałaś do rozpuku, a dobry i najstraszniejszy horror potrafił Cię doprowadzić do łez. Taka już byłaś, Przerażająca.

Zobaczyłaś, że BeakHyun lekko się trzęsie, więc postanowiłaś go jakoś uspokoić. Szczególnie, że reszta chłopaków już spała.

- Boisz się?
- Aaaa!!!!!
- Czyli jednak się boisz.
- Ni-nieprawda.
- Oj, daj spokój. Możesz się przytulić.
- Przestań, nie boje się.
- No to dawaj. Udowodnij.
- Słucham?
- Jeśli przy najbliższej scenie się nie przestraszysz to zrobię co będziesz chciał.
- A jak się wystraszę?
- No to dostaniesz ode mnie buziaka.
- SERIO?!
- Mhm .. - A co tam ... Raz się żyje. 

Oglądałaś już ten film, więc wiedziałaś co się zaraz stanie. Nie było szans, aby się nie przestraszył, a że ty go kochałaś, to trzeba było to jakoś wykorzystać.

 I UWAGA
|
|
|
3
|
2
|
1
|
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
- AAAAHAHAHAHHAHAHAAHAH
- W sumie, jest mi to na rękę.
- Słucham? 
- Wiesz.. Fajnie jest, gdy laska, która Ci się podoba, sama proponuje pocałunek.
- Oo no to widzę miło się zrobiło .. - No i pocałował Cię. 
Jednak poczułaś coś innego niż ze swoim poprzednim chłopakiem /....
Wcześniej tego nie czułaś. ....
- No to może udamy się teraz do Twojego pokoju ...?
- Nie
- Dlaczego? - aż lekko wstałaś
- Nie chcę Cię tam. 
- No nie wierzę - powiedziałaś z uśmiechem. 
- Możemy pójść do pokoju Jongina ...
- NIE!
- Dlaczego? 
- Coś czuje, że jest tam za dużo moich rzeczy... 
- Nooo, ma tam jakieś kobiece rysunki.
- WIDZIAŁEŚ? 
- Przecież z nim mieszkam. Opowiadał nam o Tobie. Szczerze to myślałem, że będziecie razem.
- Naprawdę?
- Z tych jego opowieści byłaś aniołkiem. 
- ;-; (TO MA BYĆ POLITOWANIE I ZAŁAMANIE) - Dokończyliście film. Tym razem już się tak nie bał, w końcu byłaś przy nim. 
Po skończonym seansie wstaliście z kanapy. 
- To gdzie ja mam spać? 
- Gdzie chcesz.
- A mogę spać w Twoim pokoju?
- Nie. Ni-
- Nie chcesz mnie tam, prawda? - Uśmiechnęłaś się szeroko i ruszyłaś w stronę jego pokoju. 


2.05.2016

Ratunek ~ 3 ^^

WITAM KOCHANI

Hehehe, trochę zabalowałam, w końcu prawie 4 miesiące mnie nie było.
Ehe hehehe.
Ogólnie to wena mnie opuściła, więc nie biczujcie, każdy tak ma.
Wzięłam się za pisanie, bo majóweczka i niedługo powinnam (chyba) dodać jeszcze kilka opowiadań.
Wiecie, zaczętych prawie 15, a ni ma komu pisać.
Tak więc, przepraszam, a jednocześnie daje Wam kolejną część komedii romantycznej z morderstwem babuni Leosia :'))

Miłego ~~










Nagle ktoś rzucił się na Ciebie, przez co wylądowaliście na chodniku, po drugiej stronie ulicy. Przez chwile byłaś przerażona i znieruchomiałaś.
Czy nie lepiej byłoby zginąć?
Umrzeć jak Leo?
Byłoby lepiej, gdyby ten 'ktoś' Cie nie uratował?
Jakie to uczucie wpaść pod samochód i już spod niego nie wyjść?
 Leżałaś jeszcze chwilę, lecz poczułaś, że ciężar, który wgniatał Cię w beton się zmniejszył. Przed twarzą zobaczyłaś adidasy. Męskie adidasy.
Podniosłaś się do siadu i spojrzałaś w górę, na twarz wybawcy. Ciemne włosy lekko przysłaniały małe oczy. Wystawił do Ciebie rękę. Wyciągnęłaś swoją przed siebie, lecz przypomniałaś sobie jak to przez Ciebie zginął Leo. Chłopak wyczaił, że coś jest nie tak.
- Spokojnie, ja nie gryzę.
Chwyciłaś jego rękę i próbowałaś się podnieść, ale kolana Ci to uniemożliwiły. Upadłaś się ziemię ponownie.
- Przepraszam, nie chciałem tak mocno - Zaczął chłopak. Chyba nie zdawał sobie sprawy, że to nie przez niego. A niech tak myśli, pomyślałaś.
- Nie, nic się nie stało. - powoli wstałaś i spojrzałaś na niego. - Jaki piękny - wymamrotałaś przez przypadek. Chłopak niestety to usłyszał ...
- Dziękuję, że tak myślisz. - Chwile popatrzyliście sobie w oczy, gdy zza chłopaka wyłoniło się jeszcze kilku chłopców. Patrzyli na Ciebie jakoś dziwnie.
- Chłopcy, nie patrzcie tak na nią - powiedział z wyrzutem twój bohater. Lekko się zaśmiałaś.
- Mam na imię MyungSoo - kontynuował - To jest SungGyu, SungYeol, DongWoo, Hoya, SungJong i WooHyun.
- Hej - odparłaś niepewnie - Ale .. Dlaczego się przedstawiacie?
- Jakoś ... Poczułem, że jeszcze się spotkamy. Przepraszamy jeśli Cie to w jakiś sposób speszyło.. Czy coś.
- Nie, nie. Tylko troszkę się zdziwiłam, wiecie ... hehe.
- Na pewno nic Ci nie jest?
- Um, tak. Przepraszam, ale miałam ciężki dzień. Pozwolicie, że już pójdę.
- Przecież cie nie trzymamy - powiedział Ten z małymi oczami. Mamo, jak mu było?
- Jeszcze raz dziękuję za ratunek. Mogłam umrzeć,
- Drobiazg - odrzekł MyungSoo. Postałaś jeszcze chwilę i już miałaś się odwracać, ale ..
.
.
.
Jego uśmiech ... Zniewalający.
Jak można mieć tak czarujący uśmiech? 
JAK?!?! 
Lekko się zarumieniłaś, ale przed tym, ukłoniłaś się, aby nie zauważyli Twojej czerwonej twarzy.

OMOMOMOMOMOMO

~*~


Uciekłaś jak  najszybciej się dało. Gdy zniknęłaś z ich pola widzenia przystanęłaś, aby złapać oddech.
Za dużo się dzisiaj wydarzyło. O wiele za dużo.
Najpierw Leo, siostra, a teraz ..
Ale, jak to normalnie nazwać?
To była jedyna rzecz w tym dniu, która była taka -- przyjemna?



~*~



Przez następny miesiąc wyjechałaś do swojej przyjaciółki, która jest z innego miasta. Poznałyście się przez internet, a z powodu, że ty już taka dorosła, to wyruszyłaś do niej odpocząć. Mieszka sama, więc ona także ucieszyła się na Wasze spotkanie.
Nie opowiedziałaś jej o tym, co cię spotkało, o Leoo i tych chłopcach.
Dowiedziałaś się od niej, że ma brata, jednak wyjechał z kolegami do Seulu. Nie było go od miesiąca w domu, więc nie miałaś okazji jeszcze go poznać.
Często myślałaś o tym co działo się ten miesiąc temu. Tutaj nie chodzi tylko o tego chłopaka. Bardziej o Leo.
Czy ktoś już znalazł sprawcę?
Czy w ogóle znalezli już ciało?
Co się stało z ___?


~*~


- ___ musimy porozmawiać - zagadała Ami, twoja przyjaciółka.
- Hmm?
- Ostatnio coś Cię dręczy. - ___ kochana, ja to widzę.
- Czyli jednak nie mam innego wyjścia, jak tylko Ci powiedzieć, tak?
- No niestety.
- Ale .. Nie przestraszysz się ani nic, dobrze?
- Misiu .. Siedzisz u mnie już cały miesiąc, widziałam tyle rzeczy przez ten czas, że nawet jakbyś mi powiedziała, że jesteś seryjnym mordercą, to mnie to nie zdziwi.
- Jak to?
- Twoje nogi po tygodniu wyglądają gorzej niż morderstwo.
- Ech ,., Nie musiałaś tego mówić.
- Przepraszam...No to opowiadaj.



~*~


- POWAŻNIE?!
- Tak - spojrzałaś na nią. Jak to możliwe, że jej twarz wyrażała zachwyt? - I co o tym sądzisz?
- Niesamowite
- CO?
- Tyle przeżyłaś ... A nadal tak dobrze się trzymasz. Ale jedno mnie zastanawia ...
- Słucham.
- Spotkało Cię coś potem? 
- Dlaczego tak uważasz? 
- Gdy skończyłaś mówić, powiedziałaś z uśmiechem "A potem to już nic ciekawego się nie działo"
- Ehe hehehe
- Czyli jednak, a co? 
- Prawie potrącił mnie samochód, gdyby nie - przerwał Ci dzwonek do drzwi. Ami poszła otworzyć drzwi, a to co tam zobaczyłaś, było ....

NIEMOŻLIWE...