Stałaś jak wryta i spoglądałaś na poczynania chłopaka.
Nie ma to jak ...
Dźgać własną babcie.
W jej mieszkaniu.
W pokoju ...
Niemożliwe ...
Ten widok Cię przerastał. Krew była wszędzie, tak jak części ciała kobiety. Jej twarz była tak zmasakrowana, że ciężko było stwierdzić kim jest. Jednak nie tylko to było straszne. Obok Leo stała pewna dziewczyna. Ta dziewczyna była twoją siostrą.
Tak, miałaś siostrę, ale dawno temu się wyprowadziła, zostawiając Cię z ojcem alkoholikiem. Nienawidziłaś jej.
Lecz nie to jest teraz ważne.
Ona stała obok niego i mówiła pojedyncze słówka:
- Zabij ją, nie żałuj. To ona wyrządziła Tobie najwięcej szkód. - Co z niej za psychopatka? Niegdyś była normalna, bała się skrzywdzić muchy. A tymczasem ... Dopinguje chłopaka zabijającego jego własną babcie. Dlaczego?
Chwile jeszcze stałaś patrząc na to wszystko. Niedoczekanie ... siostrzyczka wypatrzyła Cię i niestety nie zdążyłaś uciec. Nie mogłaś się ruszyć ... Za to ona podbiegła do Ciebie i popchnęła w stronę salonu. Leo gwałtownie odwrócił się słysząc twój sęk. Zaprzestał mordowania i patrzył na Ciebie.
Tobie zbierały się łzy w oczach. Patrzyliście się na siebie, aż w końcu wypowiedział jedno zdanie.
- Czemu ... T-tu jesteś? - Na te słowa, lekko się zaśmiałaś.
- Aby sprawdzić jak zabije przyszłą teściową - mruknęłaś do Leo.
- Mówiłem abyś nie przychodziła - powstał i podszedł do Ciebie. Zdążyłaś się troszkę podnieść. Siostra stała i przyglądała się całej sytuacji.
- Myślisz, że łatwo bym odpuściła?
- Tak powinnaś zrobić.
- Pff ...
- Uważaj - wtrąciła się __ - jeszcze skończysz jak ta babka.
- BABCIA się mówi - powiedziałaś - Matka Cie kultury nie nauczyła?
- Jak widać, także to twoja matka ... - Dogryzałyście sobie, a Leo stał jak wryty. O czym wy mówicie? Jaka matka? Co?
Nerwy __ sięgały zenitu. Zawsze to ona wybuchała pierwsza, ty zachowywałaś się obojętnie w każdej sytuacji. Spokojna. Bez nerwów ... No, ale jak to u każdego bywa. Musiała wybuchnąć.
- Co was łączy? - spytała Leo, na co on odparł.
- Już nic.
- Byliśmy parą. Taką kochającą się. Od czterech lat.
- Czte-rech LAT?
- No to akurat nie jest dziwne.
- LEO, zdradzałeś mnie? - krzyknęła i podniosła tasak z podłogi. Zrobiło się jakoś chłodno ...
- Em .. Ale ja Cie kocham ...
- KOCHASZ JĄ? Zdradzałeś mnie? - teraz to ty wybuchłaś, a łzy napłynęły Ci do oczu.
- Ehh .. Spokojnie Leo .. Nie zabije Cię, zabiję __ - oznajmiła z psychicznym uśmiechem siostra. No ładnie.
___ powolnie wstawała z podłogi z tasakiem w ręku. Połysk tasaka można było zauważyć na końcu pokoju. Cały we krwi. Krwi babci.
Dlaczego byłaś gotowa na śmierć? Aż tak bardzo jej chciałaś? Może i chłopak Cie zabił, ale to nie zmienia faktu, żeby się zabić. .. Stałaś przerażona w miejscu. Nagle __ ruszyła biegiem ze swojego miejsca, a ty zrobiłaś coś dziwnego. Już teraz wiesz, nie chciałaś przegrać. Nie z nią.
Niespodziewanie złapałaś Leo za rękę i przyciągnęłaś do siebie.
Wstrzymałaś oddech.
Po wszystkim.
Tasak się wbił.
Ty nic nie czułaś.
Jednak Leo poczuł.
Tasak wbity w jego brzuch. Dość głęboko, ponieważ przebił się na wylot i ty poczułaś lekkie ukłucie.
Jak to?
Dlaczego? Zabiłaś go ... To ty go przyciągnęłaś. A jednak. Co było lepsze?
Śmierć
czy
życie?
Zdecydowanie wolałaś żyć. Jednak nie kosztem życia innej osoby.
__ stała skołowana. Zabiłyście go. Obydwie.
Jednak ona nie wytrzymała. Wyjęła tasak i chciała rzucić w Ciebie, ale ty ponownie pokryłaś sie ciałem chłopaka.
- DLACZEGO?!?! ZABIŁAŚ GO ROZUMIESZ? TO TY, NIE JA. TYLKO TY!!
- Nie okłamuj się ___. To ty wzięłaś ten tasak i to ty go dźgnęłaś.
Załamana upadła na kolana i ryczała jak małe dziecko. Ty jakoś nie potrafiłaś, dlaczego?
- Miło było Cie spotkać __ - odparłaś i wyszłaś.
~*~
Szłaś przed siebie z wzrokiem wbitym gdzieś w dal. Nie mogłaś uronić łzy. Ani jednej. Nie potrafiłaś ... Byłaś świadkiem morderstwa oraz przyczyniłaś się do niego. A mimo tego, nadal nie płaczesz.
Idąc nie zauważyłaś grupki chłopaków przyglądającej Ci się. Dalej wpatrywałaś się w dal.
Nawet na nich nie spojrzałaś. W ogóle ...
Przed Tobą była jezdnia, a ty ciągle szłaś, nie zatrzymując się.
Szłaś wprost na śmierć. Pod nadjeżdżające auto.
Ocknęłaś się i spojrzałaś w stronę pojazdu. Był coraz bliżej.
Jednak stało się znowu coś, o czym nawet <jak zwykle> nie pomyślałaś.

