7.11.2015

Ratunek ~ 2 ^^










Stałaś jak wryta i spoglądałaś na poczynania chłopaka.
Nie ma to jak ...
Dźgać własną babcie.
W jej mieszkaniu.
W pokoju ...
Niemożliwe ...
Ten widok Cię przerastał. Krew była wszędzie, tak jak części ciała kobiety. Jej twarz była tak zmasakrowana, że ciężko było stwierdzić kim jest. Jednak nie tylko to było straszne. Obok Leo stała pewna dziewczyna. Ta dziewczyna była twoją siostrą.
Tak, miałaś siostrę, ale dawno temu się wyprowadziła, zostawiając Cię z ojcem alkoholikiem. Nienawidziłaś jej.
Lecz nie to jest teraz ważne.
Ona stała obok niego i mówiła pojedyncze słówka:
- Zabij ją, nie żałuj. To ona wyrządziła Tobie najwięcej szkód. - Co z niej za psychopatka? Niegdyś była normalna, bała się skrzywdzić muchy. A tymczasem ... Dopinguje chłopaka zabijającego jego własną babcie. Dlaczego?
Chwile jeszcze stałaś patrząc na to wszystko. Niedoczekanie ... siostrzyczka wypatrzyła Cię i niestety nie zdążyłaś uciec. Nie mogłaś się ruszyć ... Za to ona podbiegła do Ciebie i popchnęła w stronę salonu. Leo gwałtownie odwrócił się słysząc twój sęk. Zaprzestał mordowania i patrzył na Ciebie.
Tobie zbierały się łzy w oczach. Patrzyliście się na siebie, aż w końcu wypowiedział jedno zdanie.
- Czemu ... T-tu jesteś? - Na te słowa, lekko się zaśmiałaś.
- Aby sprawdzić jak zabije przyszłą teściową - mruknęłaś do Leo.
- Mówiłem abyś nie przychodziła - powstał i podszedł do Ciebie. Zdążyłaś się troszkę podnieść. Siostra stała i  przyglądała się całej sytuacji.
- Myślisz, że łatwo bym odpuściła?
- Tak powinnaś zrobić.
- Pff ...
- Uważaj - wtrąciła się __ - jeszcze skończysz jak ta babka.
- BABCIA się mówi - powiedziałaś - Matka Cie kultury nie nauczyła?
- Jak widać, także to twoja matka ... - Dogryzałyście sobie, a Leo stał jak wryty. O czym wy mówicie? Jaka matka? Co?
Nerwy __ sięgały zenitu. Zawsze to ona wybuchała pierwsza,  ty zachowywałaś się obojętnie w każdej sytuacji. Spokojna. Bez nerwów ... No, ale jak to u każdego bywa. Musiała wybuchnąć.
- Co was łączy? - spytała Leo, na co on odparł.
- Już nic.
- Byliśmy parą. Taką kochającą się. Od czterech lat.
- Czte-rech LAT?
- No to akurat nie jest dziwne.
- LEO, zdradzałeś mnie? - krzyknęła i podniosła tasak z podłogi. Zrobiło się jakoś chłodno ...
- Em .. Ale ja Cie kocham ...
- KOCHASZ JĄ? Zdradzałeś mnie?  - teraz to ty wybuchłaś, a łzy napłynęły Ci do oczu.
- Ehh .. Spokojnie Leo .. Nie zabije Cię, zabiję __ - oznajmiła z psychicznym uśmiechem siostra. No ładnie.
___ powolnie wstawała z podłogi z tasakiem w ręku. Połysk tasaka można było zauważyć na końcu pokoju. Cały we krwi. Krwi babci.
Dlaczego byłaś gotowa na śmierć? Aż tak bardzo jej chciałaś? Może i chłopak Cie zabił, ale to nie zmienia faktu, żeby się zabić. .. Stałaś przerażona w miejscu. Nagle __ ruszyła biegiem ze swojego miejsca, a ty zrobiłaś coś dziwnego. Już teraz wiesz, nie chciałaś przegrać. Nie z nią.
Niespodziewanie złapałaś Leo za rękę i przyciągnęłaś do siebie.
Wstrzymałaś oddech.
Po wszystkim.
Tasak się wbił.
Ty nic nie czułaś.
Jednak Leo poczuł.
Tasak wbity w jego brzuch. Dość głęboko, ponieważ przebił się na wylot i ty poczułaś lekkie ukłucie.
Jak to?
Dlaczego? Zabiłaś go ... To ty go przyciągnęłaś. A jednak. Co było lepsze?
Śmierć 
czy
życie?
Zdecydowanie wolałaś żyć. Jednak nie kosztem życia innej osoby. 
__ stała skołowana. Zabiłyście go. Obydwie. 
Jednak ona nie wytrzymała. Wyjęła tasak i chciała rzucić w Ciebie, ale ty ponownie pokryłaś sie ciałem chłopaka. 
- DLACZEGO?!?! ZABIŁAŚ GO ROZUMIESZ? TO TY, NIE JA. TYLKO TY!!
- Nie okłamuj się ___. To ty wzięłaś ten tasak i to ty go dźgnęłaś. 
Załamana upadła na kolana i ryczała jak małe dziecko. Ty jakoś nie potrafiłaś, dlaczego? 
- Miło było Cie spotkać __ - odparłaś i wyszłaś. 

~*~

Szłaś przed siebie z wzrokiem wbitym gdzieś w dal. Nie mogłaś uronić łzy. Ani jednej. Nie potrafiłaś ... Byłaś świadkiem morderstwa oraz przyczyniłaś się do niego. A mimo tego, nadal nie płaczesz. 
Idąc nie zauważyłaś grupki chłopaków przyglądającej Ci się. Dalej wpatrywałaś się w dal. 
Nawet na nich nie spojrzałaś. W ogóle ... 
Przed Tobą była jezdnia, a ty ciągle szłaś, nie zatrzymując się. 
Szłaś wprost na śmierć. Pod nadjeżdżające auto. 
Ocknęłaś się i spojrzałaś w stronę pojazdu. Był coraz bliżej. 
Jednak stało się znowu coś, o czym nawet <jak zwykle> nie pomyślałaś. 

6.11.2015

Ratunek ~ 1 ^^


No to ten ... Jestem XD Po miesiącu chyba, nawet nie wiem. Pierwszy rozdział popsuty,<chyba>
ale chyba się jakoś wiecie. Spodoba ... (następny chyba będzie ciekawszy i dłuższy)
Po zdjęciu widać, co to za zespół. No to ten. Miłego!! ;33







~*~




Szłaś właśnie do swojej szkoły. Droga nie była daleka, dlatego pokonałaś ją bardzo szybko. Pod bramą czekał twój chłopak - Leo. Znałaś go jak własną kieszeń. Przynajmniej tak Ci się wydawało. Znaliście się już przeszło cztery lata, a wasza miłość ciągle rozkwita.
Chłopak rozglądał się za Tobą, jednak zanim Cie dostrzegł minęło troszkę czasu. od razu po zauważeniu, krzyknął do Ciebie:
- Hej __!
Podbiegłaś do niego i także się przywitałaś.
- Hejka Leo. - całuski, buzi buzi, przytulaski i weszliście do szkoły. Nie należała ona do największych ani też takich z największym poziomem. Była średnia pod każdym względem.
Powędrowaliście pod klasę, gdzie miała się odbyć pierwsza lekcja.

~*~

- ____, gdzie idziemy po szkole? - Marudziła twoja przyjaciółka.
- Umówiłam się z Leo już. - odparłaś czytając książkę. To była kolejna części z Sagi Darrena Shan'a - tego nie można pominąć.
- Ehh .. A gdzie idziecie? - dało się słychać znudzenie w jej głosie. 
- Idziemy do jego babci. Leo chce jej pomóc w czymś.
- A ty tam po co? 
- Tak sobie. 
- No to wyjdź ze mną!
- So Ri!
- Dobra, sorry - mówiąc to, odeszła. Było Ci głupio, ale też nie chciałaś go wystawiać. Byłaś w nim po prostu szaleńczo zakochana. 

~*~

- Halo? - usłyszałaś po drugiej stronie słuchawki.
- Gdzie jesteś? - odparłaś lekko zdenerwowana. Co tu się dziwić. Od godziny czekasz na Leo i czekasz. ... Umowa była, że widzicie się w parku.

"- Hej, to gdzie się spotkamy? - zagadnęłaś.
- No nie wiem. Może w parku na naszej ławeczce?
- Dobrze, to o której masz tam być?
- Jakoś około 15:00. 
- Czyli o 14:30 w parku, tak?
- Tak - odparł z uśmiechem chłopak. Po tej rozmowie udaliście się do domów."

- Emm ... Dojeżdżam do babci, a co?
...
Co on kurwa ze mnie debilkę robi? pomyślałaś.
- Nie wiem czy wiesz, ale od GODZINY NA CIEBIE CZEKAM W PARKU!!!
- Ojej, chyba zapomniałem. Sorki. - SORKI? Tylko tyle? No nie .... I on się nazywa moim chłopakiem? - myślałaś.
- Ehh ... Gdzie mieszka twoja babcia?
-  _____ 55 m. 3
- Niedługo będę - i się rozłączyłaś. zawsze tak było, jeśli chodzi o takowe sytuacje. Wiele razy nawet myślałaś o zdradzie, ale to chyba nie w jego stylu. 

" Stałaś jak wryta przygnieciona do ściany. Alex nie dawał Ci spokoju, był to jedyny chłopak, którego znasz bardzo dobrze, ale on od jakiś dwóch lat Cie kocha. Wie, że masz chłopaka, bo sam się z nim przyjaźni. Jednak nie obchodzi go to. Taki egoista. 
- Daj mi odejść ... - błagałaś wręcz Alex'a
- Pocałuj mnie.
- Nie, mam chłopaka i ty o tym wiesz.
- Ale on Cie nie kocha. 
- Chyba Ciebie. 
- Mnie też .... To i tak nie zmienia faktu, że jak mnie pocałujesz, to on nawet się nie skapnie.
- No .. W tym masz racje. Nie skapnie się. BO TO SIĘ NIE STANIE ALEX!
- No nie byłbym tego taki pewien - mówiąc to nachylił się i dotykał nosem twojego. zerknął na bok, gdzie szedł sobie Leo. Spojrzał się na was, a Alex złączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Czekałaś aż Alex w końcu skończy, ale on czekał aż go odwzajemnisz. Spełniłaś jego prośbę. Kątem oka spojrzałaś na Leo, który stał lekko uśmiechnięty. Podszedł do was i się przywitał, jak gdyby nigdy nic. 
Gdy Alex odszedł zapytałaś go. 
- Widziałeś to? 
- Tak
- I nic z tym nie zrobisz? 
- Z czym?
- Pocałował mnie. 
- No i co. 
- Przecież jestem twoją dziewczyną!
- Mhm ... 
Nie. No po prostu kurwa nie. Toż to chamstwo! Całuje cie inny, a twój nic z tym nie zrobi. Co za .... 
- Aha - powiedziałaś i zrezygnowana odeszłaś." 

Jazda autobusem, nie jest twoim ulubionym zajęciem. Stanie obok pół łysego pana, który śmierdzi na dość dużą odległość ... Z drugiej strony jakiś pan, który próbuje Cię wymacać ... No fantastycznie!
Po 20 minutach jazdy, wysiadłaś z autobusu oddychając świeżym powietrzem.
Jeszcze tylko 10 minut piechoty i byłaś na miejscu. Nagle dostałaś sms'a od twojego chłopaka, co bardzo cię zdziwiło, bowiem on nigdy nie pisał. Wolał dzwonić. Boże, jakie wolał. To ty to niego dzwoniłaś.
Treść sms'a troszkę Cie zszokowała.

"Nie musisz przyjeżdżać. Nie masz po co. Z nami koniec. Miłego ~" 
Leo <3 

CO?!?!?! krzyknęłaś w myślach. Jak to? Dlaczego? Co zrobiłaś źle?
Tyle pytań nasuwało Ci się na myśl. Jednak nie chciałaś się poddać. Jak najszybciej pobiegłaś w stronę tego nieszczęsnego domu. 
Zapukałaś, lecz nikt Ci nie otwierał. Nikt. Weszłaś sama. Po co się męczyć, czekać i przede wszystkim marznąć? 
Przed pokój był bardzo ładny. Ściany były biało-szare, pokryte przeróżnymi obrazkami. Między innymi zdjęcia twojego chłopaka.Znaczy noo ... Byłego. 
Malutkimi krokami zbliżałaś się do salonu, w którym widziałaś kawałek pleców Leo. 
Lecz to, co tam ujrzałaś przeszło twoje oczekiwania. 
Tego nie mogłaś oczekiwać. 
Ba! Nawet Ci to przez myśl nie przeszło.
Jak wryta przyglądałaś się temu widokowi, które pozostanie na całe życie w twojej pamięci ...