11.06.2017

Gdy kradnie ~ JinHwan iKON

Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam!
1. Nie mam żadnego usprawiedliwienia na moją nieobecność. Były egzaminy, trochę przycisnęli z nauką, ale zawsze znalazłam czas, aby wyjść ze znajomymi, a nie na pisanie scenariuszy.
2. Zwaliłam totalnie ten scenariusz, przykro mi, że jest z JinHwanem XDXD Mam nadzieję, że chociaż dialogi się spodobają, bo jest ich tutaj bardzo dużo. Pisałam ten scenariusz naprawdę długo, aż 5  miesięcy...
Nie przedłużając, miłego!! ~~







- AA!! ___!
- Co jest? - zapytałaś znudzona przyjaciółki. Od godziny ślęczysz przed monitorem i przeglądasz facebooka. Jednak on naprawdę potrafi zniszczyć człowieka.
- iKON ma koncert.
- No i co? - spytałaś. Nie lubiłaś iKON. Zespół nie bardzo przypadł Ci do gustu, a mniemanie o dobroci członków doświadczyłaś na własnej skórze. Pewnego razu, będąc u ciotki, poszłaś do sklepu i tak poznałaś jednego z członków.
Od tamtej pory nienawidzisz Kim Jinhwana.
- No jak to co?! IDZIEMY!
- No to idź. Ja się nigdzie nie wybieram.
- Co?
- Nie lubię iKON, więc nie widzę sensu marnowania kasy.
- No, ale..
- Nie.
- Ale __! No proszę!
- Magda, przestań. - Ciągle byłaś spokojna. O dziwo. Tylko ona umiała Cie wyprowadzić z równowagi, ale nadal ją kochałaś. Mieszkałyście razem, ponieważ chciałaś odzwyczaić się od nadopiekuńczej matki i spartańskiego ojca.  Byłaś pełnoletnia, więc nikt nie mógł Ci zabronić.
Wstałaś z fotelu i udałaś się do łazienki. Zamknęłaś szczelnie drzwi i stanęłaś przed lustrem. Patrzyłaś tępo na siebie i wspominałaś ten moment. Był straszny i najchętniej to byś zapomniała, ale
Magda ciągle się nad Tobą znęca. Ona kocha iKON.


~*~


"Wyszłaś z domu twojej ciotki w celu zrobienia zakupów. Poprosiła Cię, ponieważ robiła obiad i nie miała jak. Było wtedy upalne lato, wakacje.
Słońce piekło strasznie, ale to nawet dobrze. Może się opalę.
Gdy doszłaś do sklepu zobaczyłaś przed nim chłopca. Może nie wiele starszego od ciebie. Stał i bawił się z pieskiem, który machał ogonkiem na wszystkie możliwe strony. Chwilę na niego popatrzyłaś aż w końcu weszłaś do sklepu. Przystojniaczek.
Rozejrzałaś się po sklepie. Był duży, ale mały. Mnóstwo rzeczy, wszystko poupychane, że aż wypada. Biedronka polska mogłaby pozazdrościć.
Chodziłaś przy regałach i oglądałaś je z dokładnością. Ciężko cokolwiek znalezć, gdy jest tego tak wiele!
Pochodziłaś jeszcze trochę aż w końcu znalazłaś upragnioną mąkę. No ileż można!
Już chciałaś sięgać gdy ktoś chwycił twoją rękę. Po ręce dojechałaś do twarzy i mocno się zdziwiłaś.
Dokładnie scena jak z jakiejś dramy.
To był ten sam chłopak, który bawił się z psem.
Skądś go znałaś, tylko skąd?
- Przepraszam - przerwał Ci chłopak. Ten głos ... - chcę tę mąkę.
- Słucham? - zapytałaś. Już rozpoznałaś głos ... To był idol. Omomo
- No wez .. Jestem gwiazdą, mnie się ustępuję, wiesz?
- A co to ma do rzeczy? - dopytałaś. 
- Chcę mąkę.
- Byłam pierwsza, spadaj. - powiedziałaś spokojnie.
- Laska! Daj mi tę mąkę, proszę.
- Nie, przepraszam, ale głoduje i chce zjeść mąkę.
- To kupię Ci coś na mieście, proszę.
- Nie - odparłaś krótko i zabrałaś ze sobą mąkę. No kto by pomyślał. Taki człowiek i jeszcze.. Aish!
Podeszłaś do kasy i zapłaciłaś za zakupy. Specjalnie mąkę dałaś na początek, aby jakiś człowiek Ci jej nie ukradł.
Gdy chciałaś wyjść ze sklepu, ten sam chłopak Cię zatrzymał.
- Wiesz ile osób chce zjeść cokolwiek ze mną? Nawet porozmawiać, a ty nie chcesz. Nie wiesz kim ja jestem?
- Wiem - oznajmiłaś cicho
- Jestem Jinhwan! Ten JinHwan z iKON. Z YG! Zaraz ... Co?
- Słuchaj mnie. Wiem kim jesteś i naprawdę nie interesuje mnie to. Nie myśl sobie, że jeśli jesteś sławny to możesz wszystko, bo tak nie jest. Dziewczynom się ustępuje, chciałabym Ci powiedzieć. Jeśli to wszystko to cześć... - Odeszłaś zostawiając chłopaka samego ze swoimi myślami.
Szłaś wolno, czytając etykietkę na mące. Byłaś dosłownie przed domem, gdy nagle ktoś Cie popchnął. Paczka mąki znalazła się w rękach winowajcy, który uciekał.
- No co za pedał! - krzyknęłaś po polsku. Wkurzył Cię i to ostro. Ukradł Ci mąkę.
Twoja ciotka słysząc krzyk wyszła z mieszkania.
- Kochanie, stało się coś?
- Cwel ukradł mi mąkę.
- Ojej, kto?
- JinHwan z iKON
- CO?! - spojrzałaś na nią i z poważna miną odparłaś.
- No. "

Jak się pózniej okazało, chłopak często przebywał w tej dzielnicy, więc to nie dziwne, że mogłaś go spotkać. Niedaleko znajdował się ich dorm. Kilka razy spotkałaś go w sklepie, a on tylko uśmiechał sie do Ciebie. Ostatniego dnia ukradł Ci batona, ponieważ jak uznał, chciał sobie zjeść, a nie miał pieniędzy.
Od końca wakacji minęły dwa tygodnie. I teraz jeszcze ich koncert.
Gdy usłyszałaś walenie do drzwi łazienki wypadłaś z transu i wyszłaś z pomieszczenia.
Położyłaś się na łóżku i zasnęłaś.

~*~

Następnego dnia obudził Cię telefon. Twoja ciotka z Korei. O jak miło. 
- Halo? - powiedziałaś nieprzytomnie
- Co ty śpisz jeszcze? 
- W Polsce jest niedziela, 9.00 rano ciociu. 
- A przepraszam. Idziesz na koncert?
- Jaki koncert?
- No iKON, jest za 2 tygodnie.
- Nie
- No dawaj, będzie fajnie,
- O nie nie. Jakoś mi się nie marzy go znowu zobaczyć.
- Kupiłam już Wam bilety, a z tego co wiem to tylko ty i Magda się tym interesujecie w klasie, więc bierz. Miłego dnia! - rozłączyła się.


~*~

2 tygodnie zleciały jak z bicza strzelił. Magda nalegała, aby jeszcze podejść na lotnisko ich jakoś wyczaić... Więc stałaś o 4:00 rano na lotnisku i wypatrywałaś chłopaków. Szybko się pojawili. Wzrokiem szukałaś JinHwana. ___, ogarnij się. Przecież go nie lubisz...
Nagle dojrzałaś, że wzrok JinHwana również padł na Ciebie. Wymieniliście się spojrzeniami, a on podniósł rękę i pomachał Ci, po czym ułożył dłoń tak jak się pokazuje telefon. (No rozumiecie o co chodzi, tak? XDXD). Odwróciłaś się, aby nie dać mu satysfakcji, że Ci się podobało. Bo .. Podobało, prawda? Ale zaraz ... telefon? Czemu tel..


~*~


- JinHwan, przestań kraść moje zakupy! Rozumiem, że ukradniesz jakiegoś batona lub czekoladę. No, ale nie mleko!!
- No przecież kupiłaś tylko 2 mleka... 
- Bawi Cię to? - spojrzałaś na niego, a on pokazał telefon. Nie był to pierwszy raz gdy tak robił.  Zawsze gdy coś zabierał, robił tak. Dziwne.. 
- No tak. inaczej bym tego nie zabierał. 
- No to może zacznij zajmować się pracą, a nie?
- Mamy wolne ... Przecież wakacje są.
- NO I CO?!?! - krzyknęłaś na niego, a on pokazał telefon. - JinHwan...
- Słucham?
- Co oznacza ten telefon? 
- Nie wiem, jakoś mi się spodobało takie coś. 
- To przestań tak pokazywać. Jeszcze ktoś pomyśli, że chcesz do niego zadzwonić... 
- Do Ciebie mogę zadzwonić.
- Nie masz numeru.
- To może mi go dasz? - spojrzał pewnie na Ciebie
- Oho,nie bądz taki pewny siebie. 
- To zróbmy coś takiego ...  Jak będę pokazywał telefon to będzie znaczyć, że chcę do Ciebie zadzwonić, aby Ci coś ukraść. Albo ... 
- Albo? 
- Albo jak będę chciał Cię zobaczyć .... Do zobaczenia! 

~*~

- Aaaaaaaaaa, JinHwan nam pomachał, aaaaaaa, ________ widziałaś to? O BOŻE, JA ZAWSZE WIEDZIAŁAM, ŻE ONI Z POLKAMI COŚ TEN TEGO, ____, KURDE BELE... - spojrzałaś na nią - ___? Czemu jesteś cała czerwona?

~*~

Stałyście w kolejce już drugą godzinę, a to dopiero połowa. Tobie nogi odpadały, a Magdy wręcz przeciwnie. Ona, jak to powiedziała, dopiero się rozgrzewała...
- Madziaa, może sobie stąd pójdziemy? Albo ja sobie pójdę. Nie chcę tutaj stać - zaczęłaś marudzić
- Oj, bez przesady. Jeszcze tylko godzinka, max 2 i będziemy się bawić.
- Ty sie będziesz bawić - powiedziałaś z naciskiem na "TY".
- No wez, muszę poderwać oppe.. - Zaśmiałaś się na te słowa. Często tak rozmawiałyście. No przecież -- kto teraz tak nie mówi?! 
.
.
.
- Nie mów tak.
.
.
.
- Co?
- Nie mów tak! - powiedziała jakaś dziewczyna za nami. Spojrzałaś na nią, typowa dres dupa. Niesamowite, że nawet tacy ludzie słuchają k-pop'u. Teksty Magika na ustach, superstary na stopach i jakieś odciskające się majteczki na dupie. Wiecie, typowa dama-dres. Wstyd...
- Tzn jak? - odparłaś.
- Tak jak powiedziała! - warknęła koleżanka w stronę twojej przyjaciółki.
- A co powiedziała? - Żyłka pękła.
- A wywalić Ci? - odrzekł jej chłopak. Stanąwszy przed dzielnie podwinął rękaw bluzy.
- A czemu nie? - Przystawiłaś się do niego. Zapatrzeni nie ogarnęliście krzyku jaki opanował całą kolejkę.
- No już, już, nie bijcie się. - powiedziała Magda próbując opanować sytuację.
- No to niech kolega troszeczkę zluzuje.
- No ty jakieś bóle dupy masz.
- SŁUCHAM?!?
- ___, już, wystarczy - usłyszałaś za sobą. Poczułaś na swoim ramieniu 'coś'. Odwróciłaś się automatycznie. Za tobą stał JinHwan i to właśnie on położył dłoń na twoim ramieniu. Magda spaliła buraka i z rozdziawionymi ustami przyglądała się sytuacji.
- JinHwan! - krzyknęłaś po koreańsku zaskoczona. Magda rozumiała koreański, uczyła się raz z Tobą, więc nic dziwnego, że była zaskoczona.
- Nie bijcie się, bo Was nie wpuścimy.
- Och, faktycznie. Bo ty masz coś do tego - burknęłaś.
- Zaraz, kim jest ten pedałek? - Rzucił kolega obok.
- No JinHwan z iKON.
- I co to niby tu robi? - tym razem zapytała dupeczka.
- No przecież mają tutaj koncert. - odparłaś zaskoczona.
.
.
.
- Seba ... to nie jest Żabson ...
- Faktycznie Gośka.
- Pomyliliście kolejki? - zapytałaś i spojrzałaś z rozbawieniem na JinHwana. On nie rozumiał co się dzieję, więc przybliżyłaś się do niego i szepnęłaś - Pózniej Ci opowiem. - Oczywiście szepnęłaś na tyle głośno, że Magda to usłyszała. Ale będzie dłuuga spowiedz...
- Chyba tak. - przytaknął Sebastian.
- Przepraszamy, myśleliśmy, że mówicie o Żabsonie. I że on w ogóle tutaj występuję.
 - Z tego co wiem, aktualnie Żabson jest w Łodzi. Jutro ma występ tutaj, w Warszawie. - dodałaś.
- Dzięki. Jeszcze raz sorry. - i odeszli.
- ___... Słyszałaś?
- No. Gośka i Seba.
- Ale się dobrali... - wybuchnęłyście śmiechem, a za Wami kilka innych osób, które usłyszały o całej akcji. Przypomniałaś sobie, że JinHwan nadal tutaj stoi. Od razu odwróciłaś się do niego i zaczęliście rozmawiać.
- Wiedziałem, że będziesz na koncercie.
- W każdej chwili mogę sobie wyjść.
- Nie!
- Wydaje mi się, że to będzie strata czasu, jak tutaj zostanę...
- Nie mów tak, przecież wiesz, że jesteśmy genialni.
- No tak .. Szczególnie HanBin.
- EJ!!
- A tak serio, jak minęła Wam podróż?
- Długo, ale przyjemnie. Wiesz, ,miło jechało się z myślą, że Cię zobaczę.
- Nie słodz mi tutaj, bo jeszcze cukrzycy dostanę... A poza tym to skąd wiedziałeś, że będę na koncercie?
- Ciocia mi powiedziała. Dodała też, abym nie zapomniał Ci czegoś ukraść.
- Ohoho, to lipa, bo nic przy sobie nie mam.
- Na prawdę?
- Tak, nie możesz mi nic ukraść.
- I tak ukradnę.
- Niby co?
- Twoje serce. - odszedł zostawiając Cię z rumieńcem. Jeszcze zanim odszedł pokazał Ci telefonik i uciekł do środka. Magda spiorunowała Cię spojrzeniem, ale i z wielkim uśmiechem. Ten koncert będzie rajem.
- Magda...
- Tak?
- Kocham Cię.
- Nie mnie to powiedz.
- Głupek. Nie można ukraść serca, tylko go skraść...