15.08.2016

Aaa ~~ ^^

ROK, MOI DRODZY, ROK!!

Prawdę mówiąc, rok minął kilka dni temu. 
Dokładnie 11 SIERPNIA

Troszkę zawaliłam z tą rocznicą, ale po prostu miałam lekkie "problemy" .
Mam nadzieję, że wybaczycie mi ten błąd. 

ALE KOCHANE DZIECIACZKI MOJE, CIESZMY SIĘ I RADUJMY, W KOŃCU  ROCZNICA. 

Dziękuję serdecznie, że mnie czytacie, a ja obiecuje, że postaram się częściej dodawać opowiadania.
A! No i mam taki pomysł, z powodu iż oglądam ostatnio dużo japońskich dram i filmów, więc pomyślałam, że będę pisała recenzje dram i filmów japońskich. Jakie by nie były XDD 
Będzie dodana specjalna zakładka, w której wszystkiego się dowiecie.  


A TAK W OGÓLE TO KOCHAJCIE BEATWIN ~~

5.08.2016

Ratunek ~ 4 ^^

Hej XDDD
W sumie to bardzo szybko wróciłam. Jakoś w nocy siedziałam i myślałam nad tą częścią. Słowa same mi przychodziły. Pisząc to, serio czułam się jak główna bohaterka XDDD
Trochę zepsułam, ale może się spodoba XDDDDD
Miłego ~~ ^^







NIEMOŻLIWE ...
- Hej braciszku - powiedziała Ami do chłopaka stojącego w drzwiach wejściowych.
- Hej siostrzyczko - usłyszałaś. Ten głos rozpoznałabyś wszędzie. Już miałaś zamiar się chować, gdy nagle zobaczyłaś go w drzwiach od salonu. Zamarłaś w bezruchu. Chłopak zresztą też. Wpatrywaliście się w siebie jak w obrazki. Patrzyłaś na niego ze zdziwieniem i równocześnie z podziwem. Jak to możliwe, że te ubrania tak doskonale na nim leżą?
- A to wy się chyba nie znacie ... - przerwała Wam Ami.
- Co? - odpowiedzieliście równocześnie, po czym wybuchnęliście gromkim śmiechem. Ami patrzyła na Was pytającym wzrokiem.
Po kilku minutach mogliście normalnie rozmawiać.
- A mówiłem, że jeszcze się spotkamy?
- A ja nie wierzyłam...
- A to jednak się znacie? - wtrąciła Ami.
- Starałam Ci opowiedzieć końcówkę historii, ale uciekłaś otworzyć drzwi.
- To może obydwoje mi opowiecie? - zaproponowała.
- Jedyne co musimy Ci opowiedzieć to, to że MyungSoo uratował mnie przed śmiercią.


~*~

- Jak ty się tutaj znalazłaś? - spytał MyungSoo. Siedzieliście przy stole i piliście herbatki. Ami w tym czasie skoczyła na zakupy do pobliskiego sklepu.
- Poznałam Ami przez internet. Kilka lat temu, nie mówiła?
- Coś tam wspominała, ale nie zwracałem uwagi.
- Chciałam odpocząć, więc wpadłam.
- Długo tu jesteś?
- Około miesiąc. - Po twojej odpowiedzi zrobiło się cicho. W spokoju i ciszy piliście harbatkę. Nagle MyungSoo dziwnie poruszył się na krześle i powiedział:
- Hej, ej! - spojrzałaś na niego - Poznajmy się! - krzyknął niczym uradowane, małe dziecko. - Zacznijmy tak od początku. - Pokiwałaś głową na znak zgody. - Jestem MyungSoo. Z zespołu INFINITE. - Zadziwiło Cię ... Usłyszałaś już o tym zespole nie raz, ale nigdy jakoś nie zwracałaś na niego uwagi. Co prawda, gdy pierwszy raz zobaczyłaś MyungSoo, poczułaś, że w jakiś sposób go kojarzysz, poznajesz. Ale nadal nie wiedziałeś czemu. A w momencie kiedy zza chłopaka wyłoniło się sześciu przystojniaczków, nadal coś było nie tak. Dlatego było ich tak dużo. Skoro jest idolem to dlaczego poświęcał życie za przypadkowo spotkaną dziewczynę?
Starałaś się nie okazywać tego, że jednak go znasz i pozostałaś neutralna. Pewnie myśli, że zaraz będę się na niego rzucać jak jakaś głupia fanka z drgawkami i padaczką i będę się ślinić jak YongGuk w smyku.
- Jestem ____, gram solo.
- Ile masz lat?
- Kobiet nie pyta się o wiek.
- Przepraszam, mój błąd. Złe podejście.
- Zdarza się.
- W którym roku się urodziłaś?
- Cwany ... 1994, a ty? Ile masz lat?
- 24, rok 1993. Mogę czuć się starszy.
- No możesz - zaśmiałaś się. - Mogę o coś spytać?
- Jasne. Poznajemy się. - odparł ze słodkim uśmiechem. Czułaś, że się rozpływasz ...
- Dlaczego mnie uratowałeś? Przecież jesteś idolem, chyba nie powinieneś rzucać się pod koła, aby uratować przypadkową laskę.
Nastała cisza. Chyba chciał się nad tym zastanowić. Trochę zaskoczyłaś go tym pytaniem.
- Nie taką przypadkową.
- Co to znaczy? - spytałaś po chwili zawahania.
- Kiedy zobaczyłem jak szłaś centralnie pod samochód i nie byłaś świadoma tego, że zaraz w Ciebie uderzy, poczułem coś. Miałem wrażenie, że za Tobą kryje się historia, dość poważna. Być może potrzeba Ci było tylko szerokich, ciepłych ramion, które by Cię ogarnęły, a nie od razu śmierci. Rozumiesz? To, że jestem idolem nie zwalnia mnie z obowiązku ratowania człowieka w potrzebie.
- Rozumiem. Chyba muszę pomyśleć nad sposobem nagrodzenia Cię za twój bohaterski wyczyn.
- Byłoby miło, ale wystarcza mi, że widzę uśmiech na twojej twarzy, a nie pusty wzrok i ślady łez.
- Myślę, że to jednak nie wystarczy. - mówiąc to uśmiechnęłaś się szeroko.
Fajnie rozmawiało Ci się z MyungSoo. Dopytałaś jeszcze o innych członków zespołu i o kilka osobistych rzeczy.
W tym czasie wróciła Ami z zakupami.
- Pomożecie mi w obiedzie?
- Jasne - powiedzieliście razem.

~*~

Pomysł robienia obiadu razem z Wami okazał się dla Ami kompletną porażką. Na początku było w porządku, ale potem ... Uhuhuhu, rozkręciliście się jak dzieci w karuzeli.
Mąka, cukier, bułka tarta, a nawet sól leżały rozsypane na podłodze. Oczywiście to nie była wasza wina. To Ami musiała coś wysypać.....
To nie wy ....
Niech tak pozostanie....
Po obiedzie MyungSoo stwierdził, że brudny nie wróci do dormu, więc postanowił zostać razem z Wami. Ubrania miał, pokój miał. W ogóle nie było problemu.
Chwilę porozmawialiście, dopóki nie musiałaś iść się myć do łazienki.
Spokojnie się rozebrałaś i weszłaś pod prysznic. Puściłaś najpierw gorącą wodę, a potem chłodniejszą. W głowie miałaś mnóstwo pytań, odpowiedzi. Wszystkie dotyczyły Myunga.
Dlaczego mnie uratował ...  I co poczuł?!? Ciekawe co sobie wtedy o mnie pomyślał, jak zobaczył mnie w takim stanie. Jejku aż strach pomyśleć. Muszę się go dopytać. W sumie to nawet fajny jest ten MyungSoo. Co prawda, zdziwił mnie tym, że jest w zespole, a ja nie świadomie jak jakaś idiotka uśmiechałam się do niego ... Boże, przecież to jest idol, a ja nie mam nawet ogolonych nóg. Mamy tu gdzieś maszynkę? TAK, mam!
Pomyślnie zakończyło się poszukiwanie maszynki do zgolenia twojej lekkiej puszczy na nogach.
Po ponad godzinie wyszłaś z łazienki pozwalając L'owi wejść pod prysznic. Nie obyło się bez "Jezu, co tak długo". Co jak co, ale w narzekaniu Ami i jej rodzina jest w tym najlepsza.
Podczas, gdy Myung się pucował w łazience, ty włączyłaś telewizję i razem z Ami planowałyście resztę wieczoru.
- Film? - zaproponowałaś
- Komedia?
- Horror?
- Myung się boi.
- To chyba o to chodzi, nie? - spojrzałaś na nią z chytrym uśmieszkiem.
- Czy ty chcesz poderwać mi brata?
- Byłoby super.
- Spodobał Ci się, co?
- Heh. A komu nie ...
- Nie wiedziałam, że masz taką chrapkę na niego.
- E tam, zaraz chrapkę. Po prostu pasuje mi do opisu mojego księcia z bajki.
- MASZ TAKIE COŚ?!
- A no mam.
- To, czekaj, teraz, że jak? Chyba nie rozumiem. Jaki jest twój opis księcia?
- Kim MyungSoo.
Super, fajnie, extra by było gdybyś wiedziała, że za ścianą Soo wszystko słyszy.
Gdy wyszedł spod prysznica wrócił do Was uśmiechnięty.
- Oglądamy horror! - krzyknęła Ami radośnie.
- Eeee? Ale ja nie lubię.
- Nie przesadzaj. Będzie fajnie ... - zachęciłaś.
Zaczęliście oglądać japoński horror "Nieodebrane połączenie". Oglądałaś już ten film. Ale po co wspominać. Miałaś znowu szansę, aby trochę porozmyślać. [[ A tak w skrócie, Nieodebrane połączenie jest o tym, że do pewnej dziewczyny dzwoni jej własny numer. Dzwonek jest zmieniony itp. Nie może odebrać, a po chwili dostaje sms'a z datą kilka dni później (np. Jest 21 kwietnia, a ona dostaje sms'a z datą 24 kwietnia. Jest tam też godzina jakaś.) Jest to wiadomość głosowa, a laska słyszy swoje ostatnie słowa i krzyk. ]]

~*~

Prawdę mówiąc ten horror jest trochę kiczowaty.
W trakcie ty, sobie rozmyślałaś.
Jak by było mieć takiego chłopaka jak MyungSoo? Nie chciałabym, aby myślał o mnie jak o napalonej fance. Nie lecę na pieniądze ani na sławę ... Tak na prawdę gdyby mi nie powiedział, że jest w zespole, to bym nie wiedziała. Mam nadzieję, że nie słyszał tej mojej rozmowy z Ami. Spodobał mi się, jednak nie wiem. Warto zarywać?! Czy to w ogóle jest miłość jakaś? Czy może lekkie zauroczenie? Być może to nasze ostatnie spotkanie? 
Myśląc o tym zasnęłaś oparta o Myunga.

~*~

Obudziłaś się w takiej samej pozycji w jakiej zasnęłaś.
Podniosłaś głowę i zobaczyłaś przyglądającego Ci się Myunga. Zarumieniona odwróciłaś głowę.
- Jak się spało? - zapytał.
- Wygodnie.
- To super. Chodź, śniadanie czeka. - I chwycił Cię za rękę, aby Cię podnieść.
Co się dzieję? Może ja się jeszcze nie obudziłam?!?
Po skończonym śniadaniu i żartach, ogarnięty Myung musiał już iść. Gdy stałyście w progu drzwi MyungSoo powiedział:
- Mam coś dla Ciebie ____.



4.08.2016

Gdy chce Cię chronić ~ Jimin BTS

Mam tutaj opo, na zamówienie Andżeliki Stępień :33
Kochanie, proszę bardzo ^^
*Ogólnie zaczęłam pisać jeszcze za czasów RUN, takie info*
Wyszedł mi nawet długi. Myślałam o nim przez pierwszy miesiąc wakacji, wiecie XDDDDD
mural* to te śmieszkowe malowidła na budynkach. Nie wiem czy wiecie, dlatego wolałam napisać.
Końcówkę dopisywałam w nocy, więc przepraszam, że nie wyszło XDDD
Mam nadzieję, że się spodoba.
Miłego ~~ ^^








- UWAŻAJ!!
- Spoko, nie takie rzeczy się robiło ... - No właśnie, poradzisz sobie ...
Ciężko pracować, kiedy wszyscy się martwią .. To jest takie przytłaczające ...
- Mam już powoli dość - powiedziałaś do siebie.
Praca jako "agentka" nie jest łatwa, ale jakoś sobie radzisz. Przez Twoją wspaniałą siłę fizyczną, którą w każdej chwili mogłaś się pochwalić, Twój WŁASNY ojciec zaproponował Ci pracę w jego biurze. Biurze .... To znaczy agencji.
Musisz zabijać za pieniądze ...
Ale ty jedyna się wyróżniasz.
TYLKO TY nie zabierasz pieniędzy. Zawsze zabijasz, ale oddajesz je na cele charytatywne, czy coś tego typu. Mimo, że zabijasz, nadal masz dobre serce.
Fajnie jest być takim kimś ... Tylko jedno jest najgorsze..
Policja
FBI
I te różne takie. Zawsze gdy słyszą, że kolejny człowiek umarł, kojarzą, że to jednak ty.
Ale niestety nie mają dowodów. Kiedy rozpoczynałaś pracę u ojca, musiałaś przejść trening, a potem egzamin. Nauczyli Cię jak poprawnie zabić, zatrzeć ślady i uciec. Na początku chodziłaś z kimś na takie misję, ale w końcu uznałaś, że nie warto zawsze trzymać się drugiego człowieka. Przywiążesz się, a potem będzie ból, płacz i cierpienie, bo zginął.
Nie chodzi tu wcale o miłość.  Bardziej chodzi o to, że kiedy przywiążesz się do drugiego człowieka, to  gdy on zginie, tobie nie będzie tak do śmiechu. Raczej nie jest to super uczucie, gdy ktoś umiera za Ciebie. Zawsze wychodziłaś z takiego założenia, więc jak najszybciej się nauczyłaś wszystkiego i ruszałaś sama na takie misje.
Agencja Ojca, to tak naprawdę agencja towarzyska "Fokus". W podziemiach mieści się to wszystko. Jednak jest to zamknięte i tak jakby 'zamurowane'. Niby mur, ale tak naprawdę to taki typowy mural*
Ale policja .... To jest za tępe na takie coś.
No, ale wracając ...

Udawałaś się właśnie na misję, potrzebowałaś więcej ludzi na nią, ponieważ musiałaś zabić takiego otyłego, bogatego pana. Straszny był z niego oblech.
Miałaś z nim już do czynienia, ale jak zwykle nie wiedział kim ty jesteś itp.

- No i jak robimy? - zapytała twoja przyjaciółka. Zawsze musiała iść na takiego typu misję, w końcu martwiła się o Ciebie ...
- No to jak zawsze, ja idę, a wy tu zostajecie.
- Czemu ty? Nie może iść na przykład ... Hinata?
- A czemu ona? Jestem w tej robocie najlepsza ...
- No, alee ...
- Daj spokój, poradzę sobie ... Już nawet ubrana jestem ..
- Ee? No dobrze ... Ale broń masz?
- Oczywiście, spójrz
- Matulu, po co Ci podwiązka?
- Przydaje się na broń ( :'))) )
- A, rozumiem. No to idz, jesteśmy w kontakcie.
- Oke - No to ruszamy .. Ciekawe czy dobrze się bawi ... Nie mamy za dużo czasu. Z tego co wiem od mojego ojca, ktoś z policji także pojawił się na naszym balu. 
Ciekawe kto ... 
No właśnie. Tak a pro po.
W oddziale antyterrorystycznym działa pewien chłopak. Taki bardzo przystojny. Wiecie, niezły abs, a porusza się jak rybka w wodzie. Ogólnie to człowiek niesamowity.
Szkoda, że niestety się znacie.
On nie wie kim tak na prawdę jesteś, ale ty wiesz. Wiele razy podczas 'spacerów' z ojcem, czyli bieganiem po blokach i dachach komórek, które uznawane są jako treningi spotykacie go. Musimy być szybcy i niezauważalni. Jeśli wyruszamy na misję, musimy być ubrani i uzbrojeni jak najmniej, ale i jak najlepiej. Liczy się technika.

Jeśli to on będzie na tym balu ... 
To jestem w dupie. 

Po cichutku wkradłaś się przez okno, w ręku trzymałaś swoje buty na lekkim koturnie i ruszyłaś w świat.
W te kilkanaście białych ścian ozdobionych przeróżnymi krajobrazami natury, czasami zdarzyły się zdjęcia właścicieli budynku albo ich dzieci.
Szkoda, że zaraz stracą ojca.
Ojej.
Gdy weszłaś do głównej sali oślepił Cię blask żyrandoli. Rozejrzałaś się w poszukiwaniu swojego celu, ale jednak coś Ci przeszkodziło. Ktoś puknął Cię w plecy. Ostrożnie się odwróciłaś, trzymając rękę na twarzy. Tak w razie bezpieczeństwa.
Za Tobą stał nikt inny jak twój antyterrorysta.
- Czemu weszłaś przez okno? - zapytał trzymając w dłoni kieliszek z piciem. Szeroko się uśmiechał ukazując swój czarujący eye - smile
- Zapomniałam zaproszenia, a raczej by mi nie uwierzyli.
- No, pewnie tak.
- A ty, co tu robisz? - zapytałaś, także się uśmiechając.
- No widzisz, ja także zostałem zaproszony.
- No to bardzo miło.
- Może zatańczymy?
- Och, ale ja nie umiem.
- Z tego co wiem, chodziłaś kiedyś na zajęcia z tańca towarzyskiego - A niech Cię diabli wezmą. No tak, żadne z Was nie chcę powiedzieć co tutaj tak naprawdę robi.
Wracając. ..
Potrzebujesz posiłków, sama w tym momencie nie dasz rady.
Podczas tańca z chłopakiem zrobiło Ci się bardzo gorąco. Co jest? Przecież nie jest aż tak gorąco. Dlaczego mnie jest?

Tańczyliście spokojnie, w końcu nie ma co się śpieszyć, prawda?
Z takiego założenia wychodził Twój, jakże przyjazny gliniarz.
Muzyka była całkiem przyjazna dla uszu, wiele par tańczyło. Teoretycznie bal jak bal. Tańczą, piją ... Tylko gdzie ten nasz gospodarz.
- Co się tak rozglądasz? - z zajęcia wyrwał Cię melodyjny głos chłopaka. Gwałtownie odwróciłaś głowę w stronę partnera. Z pośpiechu nie spostrzegłaś, że jego twarz jest dosłownie milimetry od Twojej. Za blisko!!
- Eem... Tak tylko szukam gospodarza. Chciałam się przywitać...
- No to może go poszukamy?
- Nie powinniśmy tutaj na niego zaczekać?
- Może znajdziemy go gdzieś. - Po tej wypowiedzi zbliżył twarz do twojego ucha. - W sumie to nie miałbym nic przeciwko znaleźć się z Tobą w jakimś pokoju.
- Twoje niedoczekanie. - Odwróciłaś głowę zarumieniona. Dlaczego on teraz tak na mnie działa? W sumie ... To zawsze tak działał ...

RETROSPEKCJA

Czekałaś z ojcem przed posterunkiem policji. Tata twierdził, że przyda się znajomość niektórych policjantów. Czasem jest to bardzo przydatne. 
Nagle wyszedł on. Rudowłosy chłopak, na oko z 175 cm. Piękne oczy i genialna cera. Nie jedna kobieta by pozazdrościła.
Mógł mieć z 21 lat. Tak jak ty. 
Od razu nawiązaliście kontakt wzrokowy. Poczułaś coś, ale nie potrafiłaś stwierdzić co. Miałaś wrażenie, że w tym momencie pojawią się iskierki nad Wami. Nie byłaś pewna czy poczuł to samo... 
Podszedł do Was, ukłonił się i zilustrował Cię od stóp do głowy. 
- Pan __? - zapytał twojego ojca.
- Tak, to ja. - Odpowiedział, następnie zwrócił się do Ciebie. - ____, poznaj Jimina. Jimin pracuję jako antyterrorysta. Jimin, poznaj ____. - Skłoniłaś się lekko. W głowie nasuwało Ci się mnóstwo pytań ... Jak można być takim przystojnym mężczyzną?!? Wpatrywałaś się w chłopaka, jak w obrazek. On nie zauważył, ponieważ był zbyt zajęty rozmową z twoim tatą.
- Masz dziewczynę? - wyrwało Ci się. Po chwili gdy zrozumiałaś to, co powiedziałaś natychmiast się zarumieniłaś i zaczęłaś przepraszać. Jimin zaśmiał się głośno, poczochrał twoje włosy i powiedział. 
- Nie, nie mam. - Prawą rękę położył na twoim ramieniu i lekko się schylił do Twojej twarzy. - A co? Jesteś zainteresowana?
- N-nie - odparłaś czerwona - tak tylko zapytałam. 
Szybko odwróciłaś twarz.

~*~


Kilka tygodni później spotkaliście się na siłowni. 
Dokładniej w momencie, w którym ustawiałaś sobie bieżnię. Poczułaś na swoim biodrze czyjąś rękę. Odwróciłaś się z zamiarem nakrzyczenia na właściciela ręki. Gdy ogarnęłaś fakt, że dotyka Cię uśmiechnięty Jimin, omal nie upadłaś. Co się ze mną dzieję?!? 
Lekko zmiękły Ci kolana.
- ____, stało się coś? Zrobiłaś się czerwona - ... 
- To ze zmęczenia. Nic mi nie jest.
- Na pewno? - Zupełnie jakby chciał Cię jeszcze bardziej wyprowadzić z równowagi dotknął dłonią Twojego czoła. Nosz kurczaczki, człowieku zabierz tę łapę, do cholery.
Odwróciłaś się i dalej wpatrywałaś się w ustawienia bieżni. Potrwało to może jeszcze z kiła sekund, po czym Jimin odsunął Cię i sam ustawił bieżnię. Uśmiechnął się i powędrował na pobliski rowerek.
Czułaś, że się patrzy. W szczególności, że sama nie oszczędzałaś na wzroku. Co się z Tobą dzieje, co? 
Po skończonym treningu, przebrana, ruszyłaś w stronę domu. Zatrzymał Się Jimin. 
- Masz - powiedział i wepchnął Ci butelkę z wodą i banana. - Będziesz syta, a i trening nie pójdzie na marne. 
- Dziękuję - odparłaś. - Daleko mieszkasz? 
- Niee. Kilka przecznic stąd.
- To tak jak ja. 
- Mogę Cię odprowadzić? - zapytał jakby niepewny.
- Jasne. 
Szliście w ciszy. Droga była prawie pusta, tylko kilka samochodów przejechało od czasu do czasu. Zaczynało się powoli ściemniać.
- Dobrze się czujesz? - spytał.
- Tak, a czemu pytasz?
- Masz czerwoną twarz nadal. 
- To rumieńce. Często je mam...
ZA SZYBKO doszliście pod twój dom. Wskazałaś palcem na budynek i Skłoniłaś się. 

~*~


Na takich kolejnych spotkaniach minął prawie cały rok. 
A ty zakochiwałaś się coraz bardziej. Może i nie widywaliście się codziennie, ale nadal coś czułaś. Tak jak teraz. 

Po udanym tańcu poszliście się napić. Obydwoje rozglądaliście się za kochanym gospodarzem. 
- A tak właściwie ... To co musisz tutaj zrobić? - spytałaś chłopaka. 
- Jest tutaj osoba, która chce go zabić. - wskazał palcem na schodzącego po schodach biznesmena. Poczułaś nagły przypływ gorąca. 
- Gorąco tutaj.
- Może wyjdziemy na świeże powietrze?
- Nie, zaraz zacznie mówić. - skierowałaś dłoń na jubilata.
Nieświadomy mężczyzna uśmiechał się do każdego gościa. starałaś się ukrywać, w końcu misja. Nie byłaś zaproszona.
-Hej, ____ - usłyszałaś. Odwróciłaś się w stronę Jimina i spojrzałaś na niego pytająco. - A ty, dlaczego tu jesteś? - UPSS. I co teraz? Powiedzieć mu nie możesz. By się wydało.
Zarumieniłaś się i milczałaś.
- Zaprosili ---
- Dlaczego masz go zabić? - CO
- mnie, CO? Dlaczego tak myślisz?
- Dobrze wiem czym się zajmujesz. - zamurowało Cię. Od jak dawna wiedział? 
Chłopak, zupełnie jakby czytał w myślach ... - Od niedawna. Jakieś pół roku.
- A-ale jak-k to? I-i ty nic z tym n-nie robisz?
- A co mam zrobić? Po prostu czekam na twój ruch. Zresztą ... - zaczął Jimin, zbliżył się do Ciebie na niebezpieczną odległość - Za bardzo mnie pociągasz, abym cokolwiek z tym zrobił - I przygryzł dolną wargę. Musiałaś złapać się go, aby nie zemdleć. Jimin był zdziwiony twoją reakcją. Mimo to, podtrzymywał Cię.
Szczerze to nie wiedziałaś co masz teraz zrobić. Człowiek, który miał Cię złapać, własnie powiedział Ci, że wie, że to ty masz zabić człowieka. Potrzebuję posiłków ... TERAZ ...
- Zadzwoń po kogoś.
- Czytasz mi w myślach?
- A myślimy o tym samym? - Możee ...
- Nie może, tylko tak.
- Znowu
- Przeznaczenie.
- A co ma przeznaczenie do myśli?
- Przemyśl.
- Przemyślałam i nie wiem.
- ... (TO SĄ KROPKI ZAŻENOWANIA)
- Co teraz powinnam zrobić?
- Mam pewien pomysł.
- Dlaczego chcesz mi pomóc?
- To też możesz przemyśleć. Gdzie masz jakiś telefon , coś?
- Na co Ci mój telefon? - zapytałaś i dałaś chłopakowi telefon. Znowu zapomniałaś...
- DLACZEGO MASZ MNIE NA TAPECIE? - No właśnie ...
- Przemyśl to.
Patrzyłaś na Jimina, który był wpatrzony w twój telefon. Wyglądał tak przeuroczo. Po chwili poluznił swój krawat, co kompletnie Cię zabiło. Znowu się go złapałaś, bo nie mogłaś ustać.
- Stało się coś? - spytał odrywając wzrok o telefonu.
- Nie - odparłaś czerwona. Oddał Ci telefon. - Co zrobiłeś?
- Napisałem do bazy głównej, że zostałaś odkryta i potrzebujesz posiłków. Odpisał, że już kogoś wysyła. - w tym samym czasie gospodarz zauważył Ciebie, wpatrywaliście się w siebie.
W końcu podszedł do Was. Zaczęłaś się denerwować,
- Kim pani jest, przepraszam?
- Ee ... Aa ... J-ja ...
- Jesteśmy z ochrony. - Mówiąc to pokazał swoją odznakę. - Nie oficjalnie jest tutaj ze mną.
- Rozumiem. W takim razie, miłej zabawy. - I odszedł.
- I CO MY TERAZ ZROBIMY? Muszę wykonać swoją misję.
- Nie musisz, zrobi to ktoś inny.
- Jak to? A ty?
- Złapałem Ciebie. Uznajmy, że na gorącym uczynku. Mam Ciebie - to jedno - A to, że zabił go ktoś inny - to drugie ... - Uśmiechnęłaś się.

~*~

- Jesteś świetny. - powiedziałaś, kiedy wyszliście z balu i staliście teraz na świeżym powietrzu.
- Ja?
- Tak.
- Dlaczego tak myślisz?
- Jeśli chłopak sprawia, że miękną mi kolana, musi być świetny.
- W sumie ty też jesteś wspaniała.
- Wspaniała? Aż tak?
- jeśli dziewczyna sprawia, że w nocy nie myślę o niczym innym jak o niej, jej pięknych oczach - tu zwrócił twarz w twoją stronę i spojrzał Ci w oczy. - twarzy, cudnych włosach i pewnie miękkich ustach - przygryzł wargę - musi być wspaniała.
- Coś czuję, że zaraz zrobi się niebezpiecznie. - Jimin zbliżył się do Ciebie.
- Tak? A dlaczego tak sądzisz? - lekko się uśmiechnęłaś. - To skoro wyznaliśmy sobie coś, to może przejdziemy do kolejnego kroku?
- A co masz na myśli? - Zbliżył twarz do twojej i pocałował Cię. Teraz rozumiem. 
Pocałunek nie był za ostry, taki ... delikatny. Jakby Jimin bał się. Nie całowaliście się zachłannie. mieliście bardzo dużo czasu. W końcu gdy "odczepiliście" się od siebie, powiedziałaś:
- Teraz możesz mi powiedzieć, że mnie kochasz.
- A ty możesz powiedzieć, że mnie chcesz i pragniesz. - Po czym znowu złączył Wasze usta, tym razem w bardziej namiętnym pocałunku.