5.08.2016

Ratunek ~ 4 ^^

Hej XDDD
W sumie to bardzo szybko wróciłam. Jakoś w nocy siedziałam i myślałam nad tą częścią. Słowa same mi przychodziły. Pisząc to, serio czułam się jak główna bohaterka XDDD
Trochę zepsułam, ale może się spodoba XDDDDD
Miłego ~~ ^^







NIEMOŻLIWE ...
- Hej braciszku - powiedziała Ami do chłopaka stojącego w drzwiach wejściowych.
- Hej siostrzyczko - usłyszałaś. Ten głos rozpoznałabyś wszędzie. Już miałaś zamiar się chować, gdy nagle zobaczyłaś go w drzwiach od salonu. Zamarłaś w bezruchu. Chłopak zresztą też. Wpatrywaliście się w siebie jak w obrazki. Patrzyłaś na niego ze zdziwieniem i równocześnie z podziwem. Jak to możliwe, że te ubrania tak doskonale na nim leżą?
- A to wy się chyba nie znacie ... - przerwała Wam Ami.
- Co? - odpowiedzieliście równocześnie, po czym wybuchnęliście gromkim śmiechem. Ami patrzyła na Was pytającym wzrokiem.
Po kilku minutach mogliście normalnie rozmawiać.
- A mówiłem, że jeszcze się spotkamy?
- A ja nie wierzyłam...
- A to jednak się znacie? - wtrąciła Ami.
- Starałam Ci opowiedzieć końcówkę historii, ale uciekłaś otworzyć drzwi.
- To może obydwoje mi opowiecie? - zaproponowała.
- Jedyne co musimy Ci opowiedzieć to, to że MyungSoo uratował mnie przed śmiercią.


~*~

- Jak ty się tutaj znalazłaś? - spytał MyungSoo. Siedzieliście przy stole i piliście herbatki. Ami w tym czasie skoczyła na zakupy do pobliskiego sklepu.
- Poznałam Ami przez internet. Kilka lat temu, nie mówiła?
- Coś tam wspominała, ale nie zwracałem uwagi.
- Chciałam odpocząć, więc wpadłam.
- Długo tu jesteś?
- Około miesiąc. - Po twojej odpowiedzi zrobiło się cicho. W spokoju i ciszy piliście harbatkę. Nagle MyungSoo dziwnie poruszył się na krześle i powiedział:
- Hej, ej! - spojrzałaś na niego - Poznajmy się! - krzyknął niczym uradowane, małe dziecko. - Zacznijmy tak od początku. - Pokiwałaś głową na znak zgody. - Jestem MyungSoo. Z zespołu INFINITE. - Zadziwiło Cię ... Usłyszałaś już o tym zespole nie raz, ale nigdy jakoś nie zwracałaś na niego uwagi. Co prawda, gdy pierwszy raz zobaczyłaś MyungSoo, poczułaś, że w jakiś sposób go kojarzysz, poznajesz. Ale nadal nie wiedziałeś czemu. A w momencie kiedy zza chłopaka wyłoniło się sześciu przystojniaczków, nadal coś było nie tak. Dlatego było ich tak dużo. Skoro jest idolem to dlaczego poświęcał życie za przypadkowo spotkaną dziewczynę?
Starałaś się nie okazywać tego, że jednak go znasz i pozostałaś neutralna. Pewnie myśli, że zaraz będę się na niego rzucać jak jakaś głupia fanka z drgawkami i padaczką i będę się ślinić jak YongGuk w smyku.
- Jestem ____, gram solo.
- Ile masz lat?
- Kobiet nie pyta się o wiek.
- Przepraszam, mój błąd. Złe podejście.
- Zdarza się.
- W którym roku się urodziłaś?
- Cwany ... 1994, a ty? Ile masz lat?
- 24, rok 1993. Mogę czuć się starszy.
- No możesz - zaśmiałaś się. - Mogę o coś spytać?
- Jasne. Poznajemy się. - odparł ze słodkim uśmiechem. Czułaś, że się rozpływasz ...
- Dlaczego mnie uratowałeś? Przecież jesteś idolem, chyba nie powinieneś rzucać się pod koła, aby uratować przypadkową laskę.
Nastała cisza. Chyba chciał się nad tym zastanowić. Trochę zaskoczyłaś go tym pytaniem.
- Nie taką przypadkową.
- Co to znaczy? - spytałaś po chwili zawahania.
- Kiedy zobaczyłem jak szłaś centralnie pod samochód i nie byłaś świadoma tego, że zaraz w Ciebie uderzy, poczułem coś. Miałem wrażenie, że za Tobą kryje się historia, dość poważna. Być może potrzeba Ci było tylko szerokich, ciepłych ramion, które by Cię ogarnęły, a nie od razu śmierci. Rozumiesz? To, że jestem idolem nie zwalnia mnie z obowiązku ratowania człowieka w potrzebie.
- Rozumiem. Chyba muszę pomyśleć nad sposobem nagrodzenia Cię za twój bohaterski wyczyn.
- Byłoby miło, ale wystarcza mi, że widzę uśmiech na twojej twarzy, a nie pusty wzrok i ślady łez.
- Myślę, że to jednak nie wystarczy. - mówiąc to uśmiechnęłaś się szeroko.
Fajnie rozmawiało Ci się z MyungSoo. Dopytałaś jeszcze o innych członków zespołu i o kilka osobistych rzeczy.
W tym czasie wróciła Ami z zakupami.
- Pomożecie mi w obiedzie?
- Jasne - powiedzieliście razem.

~*~

Pomysł robienia obiadu razem z Wami okazał się dla Ami kompletną porażką. Na początku było w porządku, ale potem ... Uhuhuhu, rozkręciliście się jak dzieci w karuzeli.
Mąka, cukier, bułka tarta, a nawet sól leżały rozsypane na podłodze. Oczywiście to nie była wasza wina. To Ami musiała coś wysypać.....
To nie wy ....
Niech tak pozostanie....
Po obiedzie MyungSoo stwierdził, że brudny nie wróci do dormu, więc postanowił zostać razem z Wami. Ubrania miał, pokój miał. W ogóle nie było problemu.
Chwilę porozmawialiście, dopóki nie musiałaś iść się myć do łazienki.
Spokojnie się rozebrałaś i weszłaś pod prysznic. Puściłaś najpierw gorącą wodę, a potem chłodniejszą. W głowie miałaś mnóstwo pytań, odpowiedzi. Wszystkie dotyczyły Myunga.
Dlaczego mnie uratował ...  I co poczuł?!? Ciekawe co sobie wtedy o mnie pomyślał, jak zobaczył mnie w takim stanie. Jejku aż strach pomyśleć. Muszę się go dopytać. W sumie to nawet fajny jest ten MyungSoo. Co prawda, zdziwił mnie tym, że jest w zespole, a ja nie świadomie jak jakaś idiotka uśmiechałam się do niego ... Boże, przecież to jest idol, a ja nie mam nawet ogolonych nóg. Mamy tu gdzieś maszynkę? TAK, mam!
Pomyślnie zakończyło się poszukiwanie maszynki do zgolenia twojej lekkiej puszczy na nogach.
Po ponad godzinie wyszłaś z łazienki pozwalając L'owi wejść pod prysznic. Nie obyło się bez "Jezu, co tak długo". Co jak co, ale w narzekaniu Ami i jej rodzina jest w tym najlepsza.
Podczas, gdy Myung się pucował w łazience, ty włączyłaś telewizję i razem z Ami planowałyście resztę wieczoru.
- Film? - zaproponowałaś
- Komedia?
- Horror?
- Myung się boi.
- To chyba o to chodzi, nie? - spojrzałaś na nią z chytrym uśmieszkiem.
- Czy ty chcesz poderwać mi brata?
- Byłoby super.
- Spodobał Ci się, co?
- Heh. A komu nie ...
- Nie wiedziałam, że masz taką chrapkę na niego.
- E tam, zaraz chrapkę. Po prostu pasuje mi do opisu mojego księcia z bajki.
- MASZ TAKIE COŚ?!
- A no mam.
- To, czekaj, teraz, że jak? Chyba nie rozumiem. Jaki jest twój opis księcia?
- Kim MyungSoo.
Super, fajnie, extra by było gdybyś wiedziała, że za ścianą Soo wszystko słyszy.
Gdy wyszedł spod prysznica wrócił do Was uśmiechnięty.
- Oglądamy horror! - krzyknęła Ami radośnie.
- Eeee? Ale ja nie lubię.
- Nie przesadzaj. Będzie fajnie ... - zachęciłaś.
Zaczęliście oglądać japoński horror "Nieodebrane połączenie". Oglądałaś już ten film. Ale po co wspominać. Miałaś znowu szansę, aby trochę porozmyślać. [[ A tak w skrócie, Nieodebrane połączenie jest o tym, że do pewnej dziewczyny dzwoni jej własny numer. Dzwonek jest zmieniony itp. Nie może odebrać, a po chwili dostaje sms'a z datą kilka dni później (np. Jest 21 kwietnia, a ona dostaje sms'a z datą 24 kwietnia. Jest tam też godzina jakaś.) Jest to wiadomość głosowa, a laska słyszy swoje ostatnie słowa i krzyk. ]]

~*~

Prawdę mówiąc ten horror jest trochę kiczowaty.
W trakcie ty, sobie rozmyślałaś.
Jak by było mieć takiego chłopaka jak MyungSoo? Nie chciałabym, aby myślał o mnie jak o napalonej fance. Nie lecę na pieniądze ani na sławę ... Tak na prawdę gdyby mi nie powiedział, że jest w zespole, to bym nie wiedziała. Mam nadzieję, że nie słyszał tej mojej rozmowy z Ami. Spodobał mi się, jednak nie wiem. Warto zarywać?! Czy to w ogóle jest miłość jakaś? Czy może lekkie zauroczenie? Być może to nasze ostatnie spotkanie? 
Myśląc o tym zasnęłaś oparta o Myunga.

~*~

Obudziłaś się w takiej samej pozycji w jakiej zasnęłaś.
Podniosłaś głowę i zobaczyłaś przyglądającego Ci się Myunga. Zarumieniona odwróciłaś głowę.
- Jak się spało? - zapytał.
- Wygodnie.
- To super. Chodź, śniadanie czeka. - I chwycił Cię za rękę, aby Cię podnieść.
Co się dzieję? Może ja się jeszcze nie obudziłam?!?
Po skończonym śniadaniu i żartach, ogarnięty Myung musiał już iść. Gdy stałyście w progu drzwi MyungSoo powiedział:
- Mam coś dla Ciebie ____.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz