23.12.2015

Aaa ~~

Święta, święta!! ;)
Jak dla mnie tego nie czuć, no bo taka pogoda, zero śniegu. No, ale XD
BÓG SIĘ RODZI, MOC TRUCHLEJE, o tak ;'))

Chciałam złożyć Wam życzenia z okazji Świąt, no bo czemu by nie XDD

Wesołych i pogodnych świąt.
Abyście spełnili wszystkie swe marzenia. 
Mikołaj niech przyniesie Wam same najlepsze prezenty.
Ładnej choinki ;')) 
Atmosfery fajnej.
Brak kłótni w rodzinie też jest ważny. 
Zero problemów!! 

I ogólnie wszystkiego najlepszego.
MERRY CHRISTMAS 
Chyba dobrze napisałam XDD 



9.12.2015

Gdy jest nowy ~ L INFINITE

Em .. Ja wiem, że znowu MyungSoo. Ale z nim tak fajnie mi się piszę. Nie wiem dlaczego, ale ten pomysł pasował do niego, no więc XDD
Macie spóźniony prezent na Mikołajki ~~
Miłego ^^





OMO, zakochałam się XDD ^^







- Ach jaki on piękny! - zachwycały się twoje koleżanki z klasy. No tak, do równoległej klasy doszedł chłopak. Przystojny chłopak. Naprawdę, sama uważałaś, że był ładny, a zazwyczaj wybrzydzasz. Tobie też się spodobał, ale nikomu nie powiesz. Przecież by Cię albo zabiły albo coś innego. Tortury czy coś. W końcu, to ich oppa. Nie twój.
- Nie zachwycajcie się tak - powiedziała jedna laska. No tak, chodziła z Tobą do klasy. Taka pusta lalka - Barbie, dokładnie taka sama. Gdyby nie ta tapeta na twarzy, to naprawdę byłaby ładna. Ale weź to jej powiedz ... Obrazi się, a potem piekło w szkole do końca życia. Bez takich, okej?
- Uch - odparły bezbronne. Nie można było nic powiedzieć przy SoRi. Była córką dyrektora, więc niestety nie można było jej nic zrobić. Oczywiście tyczy się to dziewcząt. Chłopcy mogą robić z nią co chcą. Dyrektor się nie czepia.
- Zostaw je - powiedziałaś z daleka. Stałaś z książką, pod ścianą i podpierałaś prawą nogę o nią.
- O! Przewodnicząca. - No właśnie. Byłaś przewodniczącą klasy oraz szkoły. Nikt nic do Ciebie nie miał. Byłaś spokojna, aczkolwiek gdy była taka potrzeba potrafiłaś się zdenerwować. Najlepszym sposobem na ogarnięcie, jest wygarnięcie mu błędów. Zawsze działało.
- Tak, to ja. Jakiś problem?
- Nie będą zachwycać się moim MyungSoo! - odparła jak obrażona pięcio latka. A więc ma na imię MyungSoo ...
- Zabronisz im?
- Tak, bo to mój oppa!
- Haha, twój oppa ... No bez jaj proszę Cię, to nie czas na żarty - odparłaś z kpiną.
- Słucham?!
- Nie będziesz im życia układać SoRi. Mogą robić co chcą.
- Wszystko! Tylko nie to! - krzyknęła zła. Wszystko powiadasz?
- Wszystko ... Godne zapamiętania ... Dobra lasie - zwróciłaś się do biedaczek - przestańcie. To nie jest warte naszych nerwów.
- Okej - odparły, rozumiejąc o co Ci chodzi.
- A ty SoRi odpuść już - mówiąc to odeszłaś do klasy.
Dzień minął Ci jak zawsze. SoRi próbowała jak zwykle uprzykrzyć Ci dzień, no ale ... Z jakiej stali musisz mieć te nerwy?
Następnego dnia czekały Cię same niespodzianki. Złe niespodzianki.
Dyrektor usłyszał o całej 'awanturze' i zawalił Cię papierami. Kazał też przekazać wszystkim klasom, że niedługo zebranie z rodzicami. On niestety nie może tego zrobić, ponieważ ma jakąś konferencje. A co ja .. sekretarka jego?!?
Ale było też coś ciekawego. Musiałaś oprowadzić nowego chłopaka po szkole. To także należało do twoich obowiązków, a dyrektor lubił czasami po wkurzać córeczkę.
Przeszłaś się po każdej sali i ogłosiłaś, że na tej przerwie jest zebranie samorządu. Po co sama będziesz się męczyć, prawda?
- Dobra ludzie! Ogłoście swoim klasom, że jest zebranie z rodzicami jutro o 17:00!
- Okej! - krzyknęli wszyscy i wyszli. A ty zostałaś sama z papierami.
Rozpoczęłaś swoją prace, ale ktoś Ci ją przeszkodził.
- Emm ... Można? - spytał nowy.
- Tak, zapraszam.
- Bo .. Ktoś miał mnie oprowadzić po szkole - odparł pewny siebie.
- Tak, to ja. Poczekaj zaraz skończę - powiedziałaś i zajęłaś się robotą. Chłopak usiadł w ławce i przyglądał Ci się z lekkim uśmieszkiem.
Po skończonej pracy poszłaś go odprowadzić.
- Tutaj jest biblioteka, a tam wejście na dach ... - spojrzałaś na niego - Jakieś pytania?
- Umówisz się ze mną?
- Nie - odparłaś stanowczo. Nie podobał Ci się, chociaż to miłe.
- No, ale dlaczego?
- A jak myślisz?
- No nie wiem.
- Jak się dowiesz to pogadamy. Idź na lekcje. - odparłaś i odeszłaś do klasy.
Myśląc o całej sytuacji, robiło Ci się gorąco, a policzki miałaś całe czerwone. Takie ciacho pyta się o randkę. I to jeszcze Ciebie! Biednej Polki, która mieszka sama ...
Oczywiście nie brakowało także tutaj SoRi.
- Oprowadzałaś go!
- No i co?
- Dlaczego ty? A nie ja?
- Zapytaj ojca.
- Aishh ... Słuchaj ____. Odwal się od niego, bo jak nie, to skończy się przyjemne życie.
- Bujać to my, a nie nas - odpowiedziałaś spoglądając za okno. Mieli właśnie wf. Jutro macie mieć łączony w-f. Ich nauczycielki nie ma, a zawsze macie z tą klasą w-f w tym samym czasie. Oj będzie się działo.
SoRi obrażona odwróciła się w stronę tablicy, a ty w spokoju mogłaś popatrzeć na Myunga.
Lekcja także była spokojna. Ale przerwa już nie tak bardzo ... Kolejna awantura, tym razem z także przystojnym chłopakiem, który aktualnie był twoim najlepszym przyjacielem. Tak, WooHyun. Ten chłopak ... Taki łobuz, że o luju. Potrafi bić każdego, o każdej porze ... Jest twoim sąsiadem, więc niestety. Raz go obroniłaś przed jakimś człowiekiem i od tamtej pory się ciebie uczepił. Tak więc to przyjaźń jednostronna, można by rzec.
WooHyun obrał sobie za cel twoją przyjaciółkę. Uroczą japonkę, która była twoim zastępcą.
- WooHyun! - krzyknęłaś z daleka. Zauważyłaś, że obok stoi MyungSoo. No ładnie, pomyślałaś. - Co tutaj się dzieje? - spytałaś.
Chciało Ci się śmiać. WooHyun stał naprzeciwko Ami, która próbowała uchronić Myunga. Boże, jaka ona biedna. Jest drobniutka, więc mało zdziała w takiej sytuacji.
- WOOHYUN! - krzyknęłaś.
- Słucham ____?
- CO TU SIĘ DZIEJE!?! - czasami krzyk jest najlepszym rozwiązaniem. - Ami, odsuń się. - dziewczyna posłusznie odsunęła się, a Woohyun przybliżył się do MyungSoo. Automatycznie złapałaś go za bluzkę i pociągnęłaś do siebie. Chłopak upadł na kolana.
- Ała! ___ to boli!
- Ma boleć! - puściłaś go - Wstawaj! - posłusznie wstał.
- Nie musiałyście mnie bronić - powiedział z wyrzutem Myung.
- Nie mów hop, póki nie przeskoczysz. - zwróciłaś się do WooHyuna - Co się dzieje?
Chłopak zrobił niewinną minkę i spojrzał na Ciebie. - To nie zadziała, gadaj!
- No dobra! Chłopak podskakuje do dziewczyn.
...
- Widzisz w tym jakiś problem? -odezwałaś się po krótkiej ciszy.
- No tak! On je straszy!
- Randką?
- C-co? - zapytał WooHyun
- Wiadro! - tym razem odezwał się Myung - Nie straszę je, po prostu zapytałem i tyle. ...
- A one uciekają jakbyś je chciał zgwałcić.
- Wszystko może się zdarzyć ... - wtrąciłaś.
- Ej! No bez żartów! - oburzony krzyknął - Mogę już iść?
- Jak chcesz.
- O właśnie ___ - ciągnął MyungSoo. - zgodzisz się na ...
- NIE, NIE ZGODZĘ SIĘ!
- Ale nawet nie wiesz na co!
- Zdaje mi się, że wi - nie skończyłaś gdyż przerwał Ci WooHyun
- Dokończ.
- Ok, dasz się namówić na kawę?
- NIE
- Ja chętnie! - zadeklarował WooHyun. No ładnie, pomyślałaś.
- Dobra chłopcy, ogar! Rozejść się, a jak nie to inaczej porozmawiamy - spojrzałaś znacząco na WooHyuna. Zrozumiał o co Ci chodzi. Dywanik u dyrektora ... Najgorsza rzecz pod słońcem. To nie koza ... To piekło!
- Dobra, koniec, idę stąd! Pa ___!
- Ej WooHyun zaczekaj! - krzyczał biegnąc za nim MyungSoo - O co chodzi?! ....

Ten dzień był męczący, ale cóż. Takie życie przewodniczącej. Wdałaś się w konwersacje z MyungSoo, a to znaczy, że jutro zginiesz z rąk SoRi.
Na pewno.

~*~

Nazajutrz obudziło Cię walenie do drzwi. Założyłaś swoje łapcie i udałaś się do drzwi frontowych. Niestety judasza nie miałaś, więc musiałaś otworzyć drzwi nieznajomemu. Zdziwiłaś się gdy twoim oczom ukazał się WooHyun.
- Stało się coś? - zapytałaś.
- To ja się Ciebie powinienem zapytać!
- Ale dlaczego? - nic nie mówiąc pokazał Ci godzinę w telefonie.
- 7:50?!? - wykrzyczałaś. - Wchodź!
Pobiegłaś do pokoju i przebrałaś się błyskawicznie. Dobrze, że pakujesz się wieczorem, teraz nie miałaś z tym problemu. Nie zabrałaś śniadania ani nic nie zjadłaś. Dzisiaj byłaś biedna, a do szkoły miałaś jeszcze 10 min drogi. Nie możesz się spóźnić, przecież to koreański! Test diagnostyczny! Jeden z ważniejszych, a ty zaspałaś. No ładnie. Tym razem zawdzięczasz życie WooHyunowi. Wracając ...
Biegliście właśnie jak najszybciej aby się nie spóźnić na lekcję. Jeszcze dwie minuty. Tylko dwie, a wam połowa drogi została ...
Biegliście ile sił w nogach. Nie rozmawialiście, bo to tylko zmarnowanie energii. Gdy z daleka widziałaś budynek szkoły, odetchnęłaś z ulgą. Kazałaś WooHyunowi przyśpieszyć i w mgnieniu oka byliście w szkole. W międzyczasie spotkaliście MyungSoo, który był zdziwiony, że was widzi. No nie dziwne.
Ty biegłaś w bokserce, czarnych aladynkach, trzymając w ręku kurtkę, a WooHyun miał tylko plecak na plecach, cały czerwony. To nie codzienny widok.
- Był już dzwonek? - spytałaś.
- Tak, jakieś 2 min temu - oznajmił Soo. Spojrzałaś znacząco na Nama. No ładnie.
Weszliście z hukiem do klasy, a reszta tylko się na was spojrzała. W spokoju usiedliście na swoich miejscach, ale coś było nie tak.
GDZIE SĄ TESTY?!?
- Proszę pani ... - podniosłaś rękę do góry. - A test?
- Przełożyłam na następny tydzień. Podobno nie umiecie. - odwróciłaś się do WooHyuna. Pięknie, pomyślałaś.
Lekcja jakoś minęła, ale przysypiałaś. Poszłaś późno spać przez ten test, którego w ogóle nie ma ... Marne 3h spania, spóźniona, głodna... Tylko ty taka mogłaś być.
A miałaś 9 lekcji. No nie ..
----
Pierwsze 4 jakoś przetrwałaś. Właśnie przerwa obiadowa ... A ty nie jesz, dlaczego?!? Mogłaś spokojnie przyjść na drugą lekcję, noo!. Aish!
Popatrzyłaś na Ami z niesmakiem. Miała żarcie ...
- Idę na dach, - oznajmiłaś wstając. Tam chociaż nikogo nie ma kto będzie jadł. Będziesz sama ... Za 2 lekcje jest w-f. Nie, ty tam umrzesz. Serio.
Udałaś się spokojnie na dach szkoły. Otworzyłaś już stare drzwi i podeszłaś do barierki. Uwielbiałaś obserwować co się dzieje, tam na dole. Ludzie krążyli, śpieszyli się. A ty mogłaś spoglądać na nich z góry i czuć satysfakcję, że jednak możesz sobie odpocząć. No, ale dzisiaj to chyba nie wyjdzie. Brzuch strasznie boli ...
Położyłaś się na dachu i patrzyłaś w niebo. Tylko nie uśnij, myślałaś. Wyjęłaś z kieszeni słuchawki i założyłaś je sobie na uszy. Co jak co, ale to nosisz codziennie. Nawet jak jesteś spóźniona. Zamknęłaś oczy i wsłuchałaś się w muzykę. Masz 20 min odpoczynku, to fantastycznie!
Przez muzykę wychodzącą ze słuchawek nie usłyszałaś gdy ktoś wszedł na dach. Zbliżył się do Ciebie i nachylił nad Tobą. Obserwował Cię, do momentu gdy nie usłyszał burczenia w twoim brzuchu. Po chwili skuliłaś się w pół z lekkiego bólu. Odchudzanie boli!
- Chyba powinienem ją zostawić ... No, ale szkoda mi jej. Trudno, niech sobie radzi ... - i osobnik wyszedł.
Po wizycie nieznajomego obudziłaś się i wróciłaś pod salę.
Te 2 lekcje minęły dość normalnie. Ból był głęboki, no ale. Co zrobisz? Nic nie zrobisz ..
Nadeszła ta wiekopomna chwila. Pierwsza lekcja w-f'u z MyungSoo!
--------------
Przebrana weszłaś na sale gimnastyczną.
- Dobrze się czujesz? - zapytał stojący za Tobą WooHyun.
- Tak, troszkę jestem głodna, ale dam rade. - uśmiechnęłaś się do niego.
- Jak będzie Ci źle to powiedz! - pogroził Ci palcem i odszedł.
Rozgrzewka, a potem gra. Koszykówka ...
- NO BEZ JAJ! - krzyknęłaś wkurzona. Ulubiona gra, a ty głodna i nie w sosie. Co za dzień!
Nauczyciel wskazał na Ciebie palcem i na WooHyuna. Dwójka najlepszych w klasach licealnych.
- Gramy w kosza. Wybieracie składy, ale najpierw się parujcie. - powiedział pan, a wy już staliście z rządzą w oczach. Oj będzie się działo. Było Ci trochę słabo, ale przeżyjesz. Nie takie rzeczy się dla wygranej robiło.
Jak zwykle wybierałaś pierwsza. Jeśli mistrzem, to we wszystko.
Wybieraliście rozważnie. Każdy brał ludzi tych najlepszych, a wszyscy byli dobrzy. No, ale nie wiecie nic o MyungSoo. Z powodu iż zabrałaś dobrych ludzi, WooHyun zaryzykował i wziął MyungSoo.
----
Gra się zaczęła. Piłka była twoja, kilka podań i pierwsze punkty wasze.
Jednak tyn razem piłkę przejął WooHyun. Umiejętności Soo was zadziwiły. Wspaniale współpracował z WooHyunem. Zgarniał praktycznie każdy punkt.
Nie akceptowałaś takiego czegoś. O nie. Po moim trupie.
Gdy zaczynaliście już kolejny raz z rzędu rzuciłaś się na piłkę. Ami podała do Ciebie, a ty biegłaś jak torpeda do punktu przeciwnika. Nie wcelowałaś, piłka poleciała za mocno.
Na twoje nieszczęście złapał ją MyungSoo. Szybko pobiegłaś do niego w celu zabrania mu piłki, ale na marne. Trafił.
Twoja złość przechodziła wszystko. W tym momencie nie było niczego tak strasznego jak ty. Wzrokiem zabijałaś. Tylko tego jednego osobnika. Nagle pan przerwał mecz.
- Dobrze, to teraz Kim zostanie z __. Grajcie sami. Ułożenie takie samo. - podszedł z piłką, a wy się ustawiliście.
3 ...
2 ...
1 ...
START!
Podskoczyłaś najwyżej jak się tylko dało i udało się. Piłka twoja.
Wyminęłaś przeciwnika i pobiegłaś w stronę jego kosza. Chłopak nie pozostawał dłużny i walczył.
Widownia mogła poczuć tą nienawiść na kilometr. A w tym momencie boisko to jedno, wielkie pole bitwy.
Twój organizm potrzebował jedzenia. Jakiegoś powera, ale nie teraz. To wojna. 1 na 1.
Gdy Myung zdobył 20 punkt zrobiło Ci się słabo. Co prawda miałaś te 24 punkty, no ale. Gracie do 50. Toż to chwilka.
Zacięta rywalizacja ... Lecicie łeb w łeb. Aż w końcu, dotarłaś do celu. 48 do 48.
Gdy przeciwnik wbił ten 48 punkt, teraz zaczynałaś. Zerwałaś się do biegu, a MyungSoo za Tobą. Już ... Tylko te kroki, rzut i może wejdzie!
...
Marzenia ...
Podczas biegu za mocno wyciągnęłaś nogę do przodu. Rozerwane ścięgno na bank. Jednak nie upadłaś, kulając biegłaś dalej. Jednak podczas robienia kroków straciłaś równowagę. Zrobiło Ci się strasznie słabo, nie miałaś już siły. Resztkami sił rzuciłaś piłkę, która wleciała do kosza, a sama otarłaś się o wypadek.
Na szczęście MyungSoo zdążył Cię złapać przed nim złapać.
Dalej już nic nie pamiętałaś, ponieważ zemdlałaś.
-------
Obudziłaś się w znajomym pomieszczeniu. Lekko się podniosłaś i rozejrzałaś. Ściany jakieś znajome, ale nie wiem.
No tak! Toż to twój pokój jest!
- Co ja tu robię? - szepnęłaś do siebie. Szybko podniosłaś się do siadu, dzięki czemu od razu poczułaś ból brzucha. Zajęczałaś głośno. Sprawdziłaś godzinę na telefonie .... JUŻ 20.00? JAK?
Wstałaś na równe nogi. Znaczy próbowałaś, ale jedna noga chciała dalej poleżeć. Runęłaś na ziemię, ale zdążyłaś się podeprzeć.
Po kilku próbach udało Ci się wstać i dojść do drzwi. Otworzyłaś je i udałaś się do kuchni, skąd słyszałaś jakieś rozmowy. Podeszłaś bliżej ...
.
.
.
- MYUNGSOO?
- Nie krzycz ____ - odparła twoja przyjaciółka.
- No wiesz ... To nie jest codzienny widok, widzieć chłopaka, który je twój obiad.
- Kolację - poprawił Cię.
- W nagrodę dostał.
- Jaką nagrodę?
- Przyniósł Cię tutaj z WooHyunem. - Co? Jezu, po co?
- Aha?
- I czekał ogólnie z Tobą, miałaś gorączkę, więc Ci ją zbiliśmy.
- Czy ja majaczyłam?!? - zapytałaś a Myung się zaśmiał.
- Tak, bardzo śmiesznie było.
- Co .. Mówiłam? - spytałaś przerażona. Przecież to MyungSoo, nie wiadomo co się stało.
- Mówiłaś tylko, że SoRi mnie kocha, masz dość jej i dyrektora. Hmm ... Mówiłaś, że jestem fajny i dobra dupa ze mnie. No i że Wiesiek mnie nie lubi.
- To jak na razie sama prawda ...
- Serio? SoRi mnie kocha?!?
- No ...
- Ou, to nie dobrze.
- Dlaczego?
- Bo ... Bo to SoRi, sorry, ale mam kogoś na oku i nie podoba mi się to, że to ona mnie kocha ... - Kogoś na oku ... Hmm ciekawe kto to ...
- Kto to?
- A pójdziesz ze mną na kawę?
- Nie
- No widzisz.
- Ale dlaczego?
- A jak myślisz?
- No nie wiem.
- Jak się dowiesz to pogadamy - Czekaj ... Czy to już kiedyś się zdarzyło? Przecież to ...
- To były moje teksty ...
- Jakie twoje? To, że je po kimś powtórzyłaś nie znaczy, że są twoje.
- Aish MyungSoo, nie komplikuj, dobrze? 
- Dobrze, dobrze. To się kuruj, papa!! - krzyknął i wyszedł. Zapowiada się ciekawie, jak na razie. 
Obróciłaś głowę w stronę Ami. No ciekawe.
- A ty, co tutaj robisz? 
- Ja? Przyszłam z nimi. Przecież to ja znam twój dom na pamięć. - A no fakt. 
- Ech, to możesz już iść. Pa! - Pomachałaś jej i doczołgałaś się na kanapę. Przykryłaś się kocem i zasnęłaś. Usłyszałaś tylko zamykanie drzwi i byłaś znowu sama.
---------
Następnego dnia obudziły Cie promienie słońca. Byłaś połamana, więc nie musiałaś iść do szkoły. Szczęście czasami się do Ciebie uśmiecha, prawda?
Ciekawe co się dzieje w szkole.
Poczekałaś godzinkę, na długa przerwę i zadzwoniłaś do WooHyuna ,,,
- Yobo?
- Jak w szkole? Spokojnie? Dbacie tam? Nie bijecie się?
- Co?
- JAK W SZKOLE!
- Aa, ___ hejka, jak zdrowie. - No bez jaj ...
- Takbardzodobrzęjakośżyjeauwasco?? - powiedziałaś zirytowana.
- Ech, z Tobą nie wygram.
- Wiem
- Nie bijemy się jeśli chcesz to wiedzieć. Jak na razie to spokojne życie szkolne - powiedział WooHyun. Porozmawialiście jeszcze chwilkę, gdy nagle usłyszałaś coś czego nie powinnaś ...
- Hej! WooHyun, ustawka jest! Myung bije się z Leo! - wydarł się jakiś chłopak do WooHyuna. No ładnie.
- Upss ... - usłyszałaś głos WooHyuna.. - Emm, to ja już kończę, kuruj się, papa!!
- WOOHYUN! - wydarłaś się, lecz chłopak już tego nie usłyszał. O nie. Co tam się dzieje. ....

----

Jaki ciężki charakterek ... Biegniesz właśnie połamana, ledwo żywa, całą blada i spocona do szkoły. Tylko po to aby powstrzymać chłopaków. ___ co ty robisz dla tej szkoły, co? Zapytałaś sama siebie.
Spojrzałaś na boisko, faktycznie ktoś tam chce się bić.
- Widzę Myunga - szepnęłaś do siebie. Szłaś spokojnie, aby opanować emocję i wymyślić, jak się na nich wydrzesz. Chłopcy nie zdawali sobie nawet sprawy, że na nich patrzysz i stoisz dość blisko.
Poczekajmy aż akcja się rozwinie...
Zaczęli.
Najpierw MyungSoo dostał w twarz - Och, nic dziwnego ~ pomyślałaś
Jednak nie pozostawał dłużny i już leżał na Leo. Pałeczka sie odwróciła. Tym razem Leo był na górze.
Poczekałaś jeszcze chwilkę, aż gdy w  końcu Leo znowu był nad Myungiem, podeszłaś i kopnęłaś go w bok, przez co się przewrócił. Wszyscy patrzyli na Ciebie zdumiewająco. Jeszcze wczoraj byłaś połamana, nie mogłaś się ruszyć, a teraz?
Teraz stałaś się obrońcą MyungSoo.
- Rozejść się na lekcje! - krzyknęłaś do widowni - A  my sobie inaczej porozmawiamy - zmierzyłaś ich wzrokiem - WSTAWAĆ!
Chłopcy posłusznie wstali. Wodzili wzrokiem po okolicy, byleby tylko nie patrzeć na Ciebie.
- Który zaczął? - Leo podniósł rękę. - Dlaczego?
- Bo jestem zazdrosny ... - ????
- C-Co?
- No bo on jest nowy i już ukradł twoje serce no. - Jakie serce?
- Jakie serce? Co ty pieprzysz? Eh .. Idź stąd, do klasy na lekcje!
- A co ze mną?
- A jak myślisz?
- Przepraszam no ..
- Mówiłam, mieliście się nie bić. Przecież mówiłam no!
- No tak, ale w planach była tylko ta mała, no wiesz ... Tyci tyci bójka.
Spojrzałaś na niego, jak na jakiegoś głupka.
- Słucham? Chłopak rozwalił Ci nos, a ty twierdzisz, że to malutka bójka?
Milczenie..
- No. - skwitował Myung. Ręce Ci opadły.

~*~

Leżałaś właśnie na kanapie i obżerałaś się ciasteczkami. Ulubione ciastka WooHyuna. Podrzucił Ci je jak szedł rano do szkoły. Coś tam jeszcze o nich mówił, ale zatrzasnęłaś mu drzwi przed nosem, więc nie usłyszałaś.
Nagle po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Ciekawe kto to ...
Założyłaś swoje różowe łapcie i podeszłaś do drzwi. Jakie było twoje zdziwienie gdy w drzwiach stała SoRi.
- Czego?
- Porozmawiajmy.
- O czym?
- O Myun - nie zdążyła, gdyż zamknęłaś drzwi. Podobna sytuacja była z WooHyunem ... Oni chyba do siebie pasują ..
- YAH! __ poczekaj! Daj mi coś powiedzieć! - krzyczała SoRi. Otworzyłaś drzwi.
- Nie drzyj się SoRi ... Słucham.
- L powiedział mi co się stało tego dnia.
- Jakiego dnia?
- Jak zemdlałaś ...
- Nic się nie wydarzyło.
- Pocałowałaś go.
.
.
.
- Co?
- No tak powiedział. - Ouu ...
- Naprawdę?
- Tak. Nawet nagrałam.
- A czemu to nagrałaś? - zapytałaś zabierając od niej telefon.
- Myślałam, że powie o tym, że jednak mnie kocha ... Tak na pamiątkę.
- Rozumiem ... Wejdź skoro tak - zaprosiłaś ją gestem dłoni. SoRi weszła i zamknęła za sobą drzwi.
Rozsiadłyście się na kanapie, a ty puściłaś nagranie.

-Chciałaś porozmawiać.
- Chciałam.
- No to słucham.
- Podobasz mi się.
.
.
.
- No i?
- Co no i?
- Jak ja mam to przyjąć?
- Bądź ze mną. 
- Nie mogę.
- Ale dlaczego? 
- Podoba mi się ktoś inny ... 
- Huh? Kto to? 
- Niestety, nie mogę Ci powiedzieć ... 
- Odczepię się od Ciebie. 
- ____. 
- C-Co? 
- No tak, mogę już iść? 
- T-Tak ... 


- MHAHAHAHAHAHAH - wybuchłaś gromkim śmiechem.
- Z czego się śmiejesz? 
- NO bo .hahaha . o nie hahahaha...
- Co masz zamiar z tym zrobić? - spytała SoRi po czym spojrzała na w stronę okna. Widać były łzy w jej oczach. Nie dziwne. Ona go kocha, a on tak po prostu dał jej kosza. 
- A co powinnam z tym zrobić?
- Nie wiem. - Szybko otarła łzy. - Skoro już wiesz, to ja idę. Zdrowiej szybciej. - odparła i wyszła. 
Nie było Ci za bardzo do śmiechu. On Cię kocha, woow. Dobra, nieważne. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Pomyślałaś i udałaś się do łazienki.
Gdy korzystałaś z toalety usłyszałaś dzwonek do drzwi. OMO kto to znowu? 
- Witaj ___! - Krzyknął WooHyun, gdy otworzyłaś mu drzwi.
- Hejka - odpowiedziałaś. 
- Mam dla Ciebie notatki. 
- Dziękuję ... Wchodzisz? 
- Nie! Obiecałem mamie, że pójdziemy na zakupy. 
- No to miłego - powiedziałaś i pomachałaś mu na pożegnanie. WooHyun odszedł, a ty nie czekając zabrałaś się za przepisywanie notatek. Usiadłaś przy swoim biurku i przeglądałaś kartki. Niespodziewanie z pliku kartek wyleciała malutka, różowa karteczka. Może to WooHyuna ... 
Jak zwykle nie zwracałaś uwagi na to, że może to być coś osobistego i odczytałas na głos karteczkę: 

"Hej __! 
Masz wielbiciela, wiesz? 
Właśnie czeka na Ciebie w parku. 
Chodź szybko, bo marznę. Nieziemsko tutaj zimno. 
Już długo tutaj jestem.
Od razu po lekcjach tutaj przyszedłem. Pośpiesz się, bo zamarzam! 
Kocham Cię ~ wielbiciel."

- CO SIĘ JESZCZE CIEKAWEGO DZISIAJ ZDARZY, CO? - wydarłaś się patrząc w sufit. - BOŻĘ! JAK TAM NIKOGO NIE BĘDZIE, TO POWYBIJAM WSZYSTKICH! OBIECUJĘ!! 

~*~

Przybyłaś na miejsce bardzo szybko. Szybciej niż myślałaś. Ale...
- Nikogo tu nie ma ... Jak Boga kocham zaraz komuś stanie się krzywda ...
- Jaka krzywda? - powiedział ktoś z tyłu. Wszędzie rozpoznałabyś ten głos.
- Myung.. Co ty tutaj robisz?
- Czekam. - O nie, tylko nie to ..
- Na kogo?
- Na taką blondynkę z piękną cerą. No i ma jeszcze na sobie adidasy, bardzo ładne z resztą ...
- MyungSoo ...
- Białą bluzkę z serduszkiem na środku ...
- MyungSoo ...
- I ma jeansy fajne, bardzo dobrze wygląda ...
- MYUNGSOO!!
- I jest w ogóle śliczna i wspaniały ma charakter. Pokochałem taką laskę. A ty? Na kogo czekasz? - zapytał. Zatkało Cię. Chłopak opisał dokładnie Ciebie.
- O! No i ma różowe skarpetki! - Różowe? Skarpetki? 
- Ej! One nie są różowe tylko jasno fioletowe, okej?
- Dobrze, nie krzycz..Na kogo czekasz?
- Hmm ... Na takiego bruneta, co ma ładny sweterek w paseczki. Jeansy tak świetnie na nim leżą ... I adidasy takie świetne. Chyba dobrze się w nich biega, prawda?
- ____ ...
- No i jest chodzącym pięknem.
- Tak, to jest akurat prawda! - potaknął Myung. - No to poczekajmy na nich.
- Okej - usiedliście przy fontannie ... Rozmawialiście normalnie .. Do momentu oczywiście.
- A ja dzisiaj widziałam się z SoRi i WooHyunem, zostawił mi takie dobre ciasteczka. Aa boskie są.
- Naprawdę?
- Tak ... A wiesz co jeszcze?
- Mhm?
- SoRi powiedziała mi,że ktoś się we mnie podkochuję. Jak myślisz kto to? - spojrzałaś przed siebie, nie mogąc wyrobić ze śmiechu. - Może Leo? Niee ... WooHyun? Też nie, on to do SoRi. Hmm ... - Myung złapał Cię za podbródek i odwrócił w swoją stronę. Wasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku, który zaskoczona odwzajemniłaś.
- Szybka akcja - skwitowałaś.
- To chyba ja jestem tym twoim wielbicielem.
- Oj, chyba tak ... - Chłopak zaśmiał się lekko i znowu cie pocałował.
- Czemu Leo ma zawsze rację? - zapytałaś sama siebie. Chłopak spojrzał na Ciebie zdziwiony.
- Ale z czym?
- Z tym, że skradłeś moje serce ... - pocałowałaś go szybko, po czym wstałaś. - No chodź, chyba nie chcesz tu siedzieć.
- Masz cały tyłek brudny, wiesz? - powiedział z uśmiechem. Szybko się odwróciłaś i spojrzałaś w dolną część ciała.
- Nie kłam Soo.
- Stój otrzepię Cię ...
- NIE WAŻ SIĘ NAWET DO MNIE PODEJŚĆ! - uciekłaś jak najszybciej. Soo biegł za Tobą.

~~

7.11.2015

Ratunek ~ 2 ^^










Stałaś jak wryta i spoglądałaś na poczynania chłopaka.
Nie ma to jak ...
Dźgać własną babcie.
W jej mieszkaniu.
W pokoju ...
Niemożliwe ...
Ten widok Cię przerastał. Krew była wszędzie, tak jak części ciała kobiety. Jej twarz była tak zmasakrowana, że ciężko było stwierdzić kim jest. Jednak nie tylko to było straszne. Obok Leo stała pewna dziewczyna. Ta dziewczyna była twoją siostrą.
Tak, miałaś siostrę, ale dawno temu się wyprowadziła, zostawiając Cię z ojcem alkoholikiem. Nienawidziłaś jej.
Lecz nie to jest teraz ważne.
Ona stała obok niego i mówiła pojedyncze słówka:
- Zabij ją, nie żałuj. To ona wyrządziła Tobie najwięcej szkód. - Co z niej za psychopatka? Niegdyś była normalna, bała się skrzywdzić muchy. A tymczasem ... Dopinguje chłopaka zabijającego jego własną babcie. Dlaczego?
Chwile jeszcze stałaś patrząc na to wszystko. Niedoczekanie ... siostrzyczka wypatrzyła Cię i niestety nie zdążyłaś uciec. Nie mogłaś się ruszyć ... Za to ona podbiegła do Ciebie i popchnęła w stronę salonu. Leo gwałtownie odwrócił się słysząc twój sęk. Zaprzestał mordowania i patrzył na Ciebie.
Tobie zbierały się łzy w oczach. Patrzyliście się na siebie, aż w końcu wypowiedział jedno zdanie.
- Czemu ... T-tu jesteś? - Na te słowa, lekko się zaśmiałaś.
- Aby sprawdzić jak zabije przyszłą teściową - mruknęłaś do Leo.
- Mówiłem abyś nie przychodziła - powstał i podszedł do Ciebie. Zdążyłaś się troszkę podnieść. Siostra stała i  przyglądała się całej sytuacji.
- Myślisz, że łatwo bym odpuściła?
- Tak powinnaś zrobić.
- Pff ...
- Uważaj - wtrąciła się __ - jeszcze skończysz jak ta babka.
- BABCIA się mówi - powiedziałaś - Matka Cie kultury nie nauczyła?
- Jak widać, także to twoja matka ... - Dogryzałyście sobie, a Leo stał jak wryty. O czym wy mówicie? Jaka matka? Co?
Nerwy __ sięgały zenitu. Zawsze to ona wybuchała pierwsza,  ty zachowywałaś się obojętnie w każdej sytuacji. Spokojna. Bez nerwów ... No, ale jak to u każdego bywa. Musiała wybuchnąć.
- Co was łączy? - spytała Leo, na co on odparł.
- Już nic.
- Byliśmy parą. Taką kochającą się. Od czterech lat.
- Czte-rech LAT?
- No to akurat nie jest dziwne.
- LEO, zdradzałeś mnie? - krzyknęła i podniosła tasak z podłogi. Zrobiło się jakoś chłodno ...
- Em .. Ale ja Cie kocham ...
- KOCHASZ JĄ? Zdradzałeś mnie?  - teraz to ty wybuchłaś, a łzy napłynęły Ci do oczu.
- Ehh .. Spokojnie Leo .. Nie zabije Cię, zabiję __ - oznajmiła z psychicznym uśmiechem siostra. No ładnie.
___ powolnie wstawała z podłogi z tasakiem w ręku. Połysk tasaka można było zauważyć na końcu pokoju. Cały we krwi. Krwi babci.
Dlaczego byłaś gotowa na śmierć? Aż tak bardzo jej chciałaś? Może i chłopak Cie zabił, ale to nie zmienia faktu, żeby się zabić. .. Stałaś przerażona w miejscu. Nagle __ ruszyła biegiem ze swojego miejsca, a ty zrobiłaś coś dziwnego. Już teraz wiesz, nie chciałaś przegrać. Nie z nią.
Niespodziewanie złapałaś Leo za rękę i przyciągnęłaś do siebie.
Wstrzymałaś oddech.
Po wszystkim.
Tasak się wbił.
Ty nic nie czułaś.
Jednak Leo poczuł.
Tasak wbity w jego brzuch. Dość głęboko, ponieważ przebił się na wylot i ty poczułaś lekkie ukłucie.
Jak to?
Dlaczego? Zabiłaś go ... To ty go przyciągnęłaś. A jednak. Co było lepsze?
Śmierć 
czy
życie?
Zdecydowanie wolałaś żyć. Jednak nie kosztem życia innej osoby. 
__ stała skołowana. Zabiłyście go. Obydwie. 
Jednak ona nie wytrzymała. Wyjęła tasak i chciała rzucić w Ciebie, ale ty ponownie pokryłaś sie ciałem chłopaka. 
- DLACZEGO?!?! ZABIŁAŚ GO ROZUMIESZ? TO TY, NIE JA. TYLKO TY!!
- Nie okłamuj się ___. To ty wzięłaś ten tasak i to ty go dźgnęłaś. 
Załamana upadła na kolana i ryczała jak małe dziecko. Ty jakoś nie potrafiłaś, dlaczego? 
- Miło było Cie spotkać __ - odparłaś i wyszłaś. 

~*~

Szłaś przed siebie z wzrokiem wbitym gdzieś w dal. Nie mogłaś uronić łzy. Ani jednej. Nie potrafiłaś ... Byłaś świadkiem morderstwa oraz przyczyniłaś się do niego. A mimo tego, nadal nie płaczesz. 
Idąc nie zauważyłaś grupki chłopaków przyglądającej Ci się. Dalej wpatrywałaś się w dal. 
Nawet na nich nie spojrzałaś. W ogóle ... 
Przed Tobą była jezdnia, a ty ciągle szłaś, nie zatrzymując się. 
Szłaś wprost na śmierć. Pod nadjeżdżające auto. 
Ocknęłaś się i spojrzałaś w stronę pojazdu. Był coraz bliżej. 
Jednak stało się znowu coś, o czym nawet <jak zwykle> nie pomyślałaś. 

6.11.2015

Ratunek ~ 1 ^^


No to ten ... Jestem XD Po miesiącu chyba, nawet nie wiem. Pierwszy rozdział popsuty,<chyba>
ale chyba się jakoś wiecie. Spodoba ... (następny chyba będzie ciekawszy i dłuższy)
Po zdjęciu widać, co to za zespół. No to ten. Miłego!! ;33







~*~




Szłaś właśnie do swojej szkoły. Droga nie była daleka, dlatego pokonałaś ją bardzo szybko. Pod bramą czekał twój chłopak - Leo. Znałaś go jak własną kieszeń. Przynajmniej tak Ci się wydawało. Znaliście się już przeszło cztery lata, a wasza miłość ciągle rozkwita.
Chłopak rozglądał się za Tobą, jednak zanim Cie dostrzegł minęło troszkę czasu. od razu po zauważeniu, krzyknął do Ciebie:
- Hej __!
Podbiegłaś do niego i także się przywitałaś.
- Hejka Leo. - całuski, buzi buzi, przytulaski i weszliście do szkoły. Nie należała ona do największych ani też takich z największym poziomem. Była średnia pod każdym względem.
Powędrowaliście pod klasę, gdzie miała się odbyć pierwsza lekcja.

~*~

- ____, gdzie idziemy po szkole? - Marudziła twoja przyjaciółka.
- Umówiłam się z Leo już. - odparłaś czytając książkę. To była kolejna części z Sagi Darrena Shan'a - tego nie można pominąć.
- Ehh .. A gdzie idziecie? - dało się słychać znudzenie w jej głosie. 
- Idziemy do jego babci. Leo chce jej pomóc w czymś.
- A ty tam po co? 
- Tak sobie. 
- No to wyjdź ze mną!
- So Ri!
- Dobra, sorry - mówiąc to, odeszła. Było Ci głupio, ale też nie chciałaś go wystawiać. Byłaś w nim po prostu szaleńczo zakochana. 

~*~

- Halo? - usłyszałaś po drugiej stronie słuchawki.
- Gdzie jesteś? - odparłaś lekko zdenerwowana. Co tu się dziwić. Od godziny czekasz na Leo i czekasz. ... Umowa była, że widzicie się w parku.

"- Hej, to gdzie się spotkamy? - zagadnęłaś.
- No nie wiem. Może w parku na naszej ławeczce?
- Dobrze, to o której masz tam być?
- Jakoś około 15:00. 
- Czyli o 14:30 w parku, tak?
- Tak - odparł z uśmiechem chłopak. Po tej rozmowie udaliście się do domów."

- Emm ... Dojeżdżam do babci, a co?
...
Co on kurwa ze mnie debilkę robi? pomyślałaś.
- Nie wiem czy wiesz, ale od GODZINY NA CIEBIE CZEKAM W PARKU!!!
- Ojej, chyba zapomniałem. Sorki. - SORKI? Tylko tyle? No nie .... I on się nazywa moim chłopakiem? - myślałaś.
- Ehh ... Gdzie mieszka twoja babcia?
-  _____ 55 m. 3
- Niedługo będę - i się rozłączyłaś. zawsze tak było, jeśli chodzi o takowe sytuacje. Wiele razy nawet myślałaś o zdradzie, ale to chyba nie w jego stylu. 

" Stałaś jak wryta przygnieciona do ściany. Alex nie dawał Ci spokoju, był to jedyny chłopak, którego znasz bardzo dobrze, ale on od jakiś dwóch lat Cie kocha. Wie, że masz chłopaka, bo sam się z nim przyjaźni. Jednak nie obchodzi go to. Taki egoista. 
- Daj mi odejść ... - błagałaś wręcz Alex'a
- Pocałuj mnie.
- Nie, mam chłopaka i ty o tym wiesz.
- Ale on Cie nie kocha. 
- Chyba Ciebie. 
- Mnie też .... To i tak nie zmienia faktu, że jak mnie pocałujesz, to on nawet się nie skapnie.
- No .. W tym masz racje. Nie skapnie się. BO TO SIĘ NIE STANIE ALEX!
- No nie byłbym tego taki pewien - mówiąc to nachylił się i dotykał nosem twojego. zerknął na bok, gdzie szedł sobie Leo. Spojrzał się na was, a Alex złączył wasze usta w namiętnym pocałunku. Czekałaś aż Alex w końcu skończy, ale on czekał aż go odwzajemnisz. Spełniłaś jego prośbę. Kątem oka spojrzałaś na Leo, który stał lekko uśmiechnięty. Podszedł do was i się przywitał, jak gdyby nigdy nic. 
Gdy Alex odszedł zapytałaś go. 
- Widziałeś to? 
- Tak
- I nic z tym nie zrobisz? 
- Z czym?
- Pocałował mnie. 
- No i co. 
- Przecież jestem twoją dziewczyną!
- Mhm ... 
Nie. No po prostu kurwa nie. Toż to chamstwo! Całuje cie inny, a twój nic z tym nie zrobi. Co za .... 
- Aha - powiedziałaś i zrezygnowana odeszłaś." 

Jazda autobusem, nie jest twoim ulubionym zajęciem. Stanie obok pół łysego pana, który śmierdzi na dość dużą odległość ... Z drugiej strony jakiś pan, który próbuje Cię wymacać ... No fantastycznie!
Po 20 minutach jazdy, wysiadłaś z autobusu oddychając świeżym powietrzem.
Jeszcze tylko 10 minut piechoty i byłaś na miejscu. Nagle dostałaś sms'a od twojego chłopaka, co bardzo cię zdziwiło, bowiem on nigdy nie pisał. Wolał dzwonić. Boże, jakie wolał. To ty to niego dzwoniłaś.
Treść sms'a troszkę Cie zszokowała.

"Nie musisz przyjeżdżać. Nie masz po co. Z nami koniec. Miłego ~" 
Leo <3 

CO?!?!?! krzyknęłaś w myślach. Jak to? Dlaczego? Co zrobiłaś źle?
Tyle pytań nasuwało Ci się na myśl. Jednak nie chciałaś się poddać. Jak najszybciej pobiegłaś w stronę tego nieszczęsnego domu. 
Zapukałaś, lecz nikt Ci nie otwierał. Nikt. Weszłaś sama. Po co się męczyć, czekać i przede wszystkim marznąć? 
Przed pokój był bardzo ładny. Ściany były biało-szare, pokryte przeróżnymi obrazkami. Między innymi zdjęcia twojego chłopaka.Znaczy noo ... Byłego. 
Malutkimi krokami zbliżałaś się do salonu, w którym widziałaś kawałek pleców Leo. 
Lecz to, co tam ujrzałaś przeszło twoje oczekiwania. 
Tego nie mogłaś oczekiwać. 
Ba! Nawet Ci to przez myśl nie przeszło.
Jak wryta przyglądałaś się temu widokowi, które pozostanie na całe życie w twojej pamięci ...

 

25.10.2015

Gdy Cię nie lubi ~ L - Infinite

Emm ... Przyszłam z Myungsoo, to chyba nie jest źle? XD
Oczywiście, scenariusz pisany pod presją XD ekhm XDD Miłego i w ogóle ^^





~*~



- A ja jestem sierotka Marysia - odparłaś z uśmiechem.
- Nie, ona chociaż była ładna. - odgryzł się Myungsoo.
Właśnie kłóciłaś się z nim przy obiedzie. Byłaś w dormie Infinite, ponieważ zaprosił Cię tam twój przyszywany brat - Sunggyu. Lider często prosił Cie o rady. W końcu zostałaś psychiatrą, a niektórym jednak by się przydał. Między innymi - Myungsoo. Właśnie on. Twoja jedyna miłość. Poznałaś do przez przypadek. Dosłownie.

"Szłaś ulicą z zakupami. Pora zrobić jakiś porządny obiad, w końcu nie sama nauką żyje człowiek, prawda?
Chciałaś jak najszybciej znaleźć sie w cieplutkim domku. Zima to zdecydowanie nie jest twoja ulubiona pora roku. Jest zimno i trzeba się grubo ubierać.
Idąc zauważyłaś małego, kulącego kotka na środku ulicy. Samochodów w tym momencie nie było, więc bez namysłu zostawiając zakupy ruszyłaś po małego kotka. Udało Ci się go zabrać, ale wracając zauważyłaś, że twoje zakupy zniknęły. Trzymał je jakiś chłopak, który stał na środku ulicy. Położył je tam i uciekł. Przejeżdżający samochód przejechał je, a twoje mleko, jajka i inne produkty zostały zmiażdżone.
No tak.
Odstawiłaś kotka na trawniku, a on momentalnie uciekł. Wzrokiem szukałaś ciemnowłosego chłopaka. I znalazłaś. Stał roześmiany po drugiej stronie ulicy.
Podeszłaś do swoich już nie zakupów i spojrzałaś na nie. Nic po nich nie zostało. Podniosłaś wzrok na chłopaka.
- Nudzi Ci się?!?
- Jak widać ... - Kłóciliście się jeszcze chwile i rozeszliście się w swoje strony.
Następnego dnia Sunggyu chciał się pilnie spotkać, abyś poznała jego przyjaciół. Jako dobra siostra, zgodziłaś się bez wahania. Ubrana w białą, przewiewną bluzkę i rozkroszowaną spódniczkę udałaś się do miejsca spotkania. Była nim kawiarenka niedaleko jego mieszkania. 

Czekałaś dobre 10 min w środku, a ich nie widać.
Poczekałaś jeszcze trochę i gdy zdecydowałaś się już wyjść, oni własnie weszli do pomieszczenia. Było ich siedmiu. Same przystojniaki, pomyślałaś.
- Długo czekasz __? - spytał Gyu.

- Nie, przed chwilą przyszłam. - odpowiedziałaś uśmiechnięta, a Sunggyu odetchnął ciężko. Nie lubił gdy coś się Tobie działo przez niego. Przejechałaś wzrokiem po wszystkich chłopcach. Zatrzymałaś się na jednym z nich. Był to ten sam chłopak z dnia, w którym straciłaś swoje jedyne jedzenie. Chwilę mu się przypatrzyłaś i krzyknęłaś wskazując na niego palcem - TO TY!
Wszyscy popatrzyli się na ciebie jak na wariatkę. Jednak nie wiedzieli jeszcze dlaczego tak się zachowałaś. 

- Ten twój "ty" ma imię - odrzekł spokojnie L.
- Powinieneś oddać mi kasę za mleko, wiesz.
- A ty oddać mi mój cenny czas.

- Ktoś Ci kazał?
Kłóciliście się jeszcze chwilkę, ale przerwał wam SungYeol.
- O co wy się w ogóle kłócicie?
Popatrzyliście na niego w tym samym momencie i powiedzieliście razem:
- CICHO!

Od tamtego dnia przychodziłaś do nich coraz częściej, a w codziennym byciu, kłótni z Myungsoo nie brakowało. " 

- __ jedz, a nie się z nim kłócisz.
- To on się kłóci ze mną!
- To ty ze mną! - i dalej powróciliście do swoich kłótni. Taki bywał wasz każdy dzień. Normalka.
- Zachowujecie się jak stare małżeństwo - powiedział Dongwoo.
- CO? - krzyknęliście jednocześnie
- O nie, ja wychodzę - i wyszłaś. Wiele było takich sytuacji, w których kłóciłaś się z Myungsoo aż do bólu. Chłopcy tego nie lubili dlatego wam tak docinali. Nie lubiłaś tego, byłaś świadoma swoich uczuć do Myungsoo. Tak, kochałaś go, więc takie kłótnie wręcz uwielbiałaś. Ale nie powiesz mu o tym, że od tego pamiętnego dnia zapadł Ci w sercu.

"Wyszłaś właśnie ze szkoły, gdy przed jej bramą stał L. Zdziwiłaś się, ponieważ jego najmniej się tam spodziewałaś.
- Co ty tutaj robisz?
- Kazali mi przyjść po Ciebie 

- Przecież sama mogę wrócić
- "Ciemno jest, a teraz to jakieś pedofile krążą wkoło" - Myungsoo zacytował słowa Sunggyu. Martwił się o Ciebie.
- Super, nie chce wracać z Tobą.
- Musisz.

-Ja nic nie muszę - odrzekłaś i uciekłaś. Biegłaś przed siebie, a on za Tobą. Nie mógł Cię dogonić, byłaś za szybka. No, ale to był błąd. Gdy spojrzałaś się za siebie aby sprawdzić czy L za Tobą biegnie, przed Tobą pojawił się mężczyzna. Stary i obleśny. No tak, Sunggyu jak zawsze ma rację. 
- A co o tej porze robi sama dziewczynka tutaj? 
- Ale pan ciekawski ....
- Taka moja natura, może się zabawimy? 
- Niech pan najpierw kupi zabawki, może wtedy. 
- W domu mam ich pełno, chcesz zobaczyć? 
- Ale ja bawię się tylko lalkami Barbie, a pan raczej takich nie ma.
- Może jednak sprawdzisz? 
- Mój Ken mi na to nie pozwala. 
- Masz Kena? 
- Mam
- Bo tak się składa, że moja Barbie potrzebuje Kena, chcesz mi go przynieść? 
- To ja może po niego pójdę ... 
- Przejść się z Tobą, maleńka? 
- Nie, ochrona mi nie potrzebna.
- Ojj, ale tak niebezpiecznie samej po nocy chodzić. Jeszcze Cię napadną. 
- No własnie, niech pan ucieka, może pana ktoś okraść. - kłócąc się z nim, nie zauważyłaś stojącego za Tobą L'a.
- A ty chłopcze co tutaj robisz? - zwrócił się do niego, a ty momentalnie się odwróciłaś. Chłopak stał .. Zdenerwowany? Wkurzony? Chyba tak ... 

- Ja przyszedłem po moją Barbie. 
- Widzisz pan ... To jest właśnie mój Ken.
- Ej! Młody, pożyczysz mi twoją lale na jakiś czas? Moja nie chcą się ze mną bawić ... 
- Jasne - popchnął Cie do starszego pana i zrobił krok. - proszę bardzo - po chwili złapał Cię za nadgarstek i pociągnął za siebie, wymierzając pięść w stronę twarzy staruszka. Myungsoo złamał mu nos. - Miłego wieczoru, proszę pana. - I uciekliście w stronę dormu. 
Od tej pory zaimponował Ci i spodobał się."

___ poczekaj! - zawołał jakiś głos z tyłu. Rozpoznałaś go. Sunggyu, chyba się zmartwił, znowu ...
- Po co za mną biegłeś?
- Za każdym razem jak jemy obiad, ty wychodzisz.
- No i co? - zapytałaś głupio.
- Martwię się. Czy Myungsoo coś Ci zrobił?
- Boże, Synggyu. Mówisz jak mama. - roześmiałaś się. Lubiłaś jak Cie pocieszał. Była taki opiekuńczy. Podczas rozmowy poszliście do parku i usiedliście na ławeczce.
- Dlaczego się tak zachowujesz? - spytał
- Jak?
- Przecież widzę. dlaczego mu tego nie powiesz? - Jak przystało na twojego brata, jak zwykle wszystko o Tobie wiedział. O miłości też.
- Od kiedy?
- Noo, od tygodnia? Od tej kłótni o batona.
- A, pamiętam.

"Razem z Sunggyu poszłaś kupić jedzenie do supermarketu. Lodówka świeciła pustkami, a ty jako jedyna kobieta musiałaś iść po zakupy. 
- Ciekawe gdzie poszedł Myungoo - powiedział Gyu wpatrzony w etykietę dżemu. 
- Pewnie gdzieś się błąka, jak zawsze. - odparłaś. - idę na słodycze
- Dobra
Powędrowałaś spokojnie na dział słodyczy i popatrzyłaś na batony. Chłopcy je uwielbiali, szczególnie Myungsoo. Jakie on lubi batony? pomyślałaś. Postanowiłaś wziąć czekoladowego. Jednak gdy sięgałaś po niego, przez przypadek dotknęłaś czyjejś ręki. 
Ręki.
Myungsoo.
Przestraszona cofnęłaś rękę, a L się zaśmiał. Lubił wprawiać Cię w zakłopotanie. W tym czasie dołączył Gyu.
- Co ty robisz? - zapytałaś
- Kupuje sobie batona
- Ale ten miał być mój! 
- Przecież ty nie lubisz czekolady. - Co? Skąd on o tym wie? pomyślałaś. Przecież on nigdy się Toba nie interesował. 
- N-no i co? 
- Nie zjesz, jest mój - i odszedł do kasy. "

Waszą rozmowę przerwał dzwoniący telefon. Zdziwiłaś się, bo był to Myungsoo. 
- Halo? 
- Gdzie jesteś? 
- W parku, a co? Stęskniłeś się? 
- Tak - i się rozłączył. Co? Stęsknił się, serio? 
- No to ja może wrócę do domu, czekaj tu na niego. Miłegoo - odszedł. Zostawił Cię samą, no nie. Twój brat, pożal Boże.
Siedziałaś i czekałaś. Minęło już 15 min, a chłopaka nadal nie ma. Mimo to, zależało Ci na nim, więc poczekałaś. Kiedyś też musiałaś na niego czekać. 
Po kolejnych 15 minutach chłopak zjawił się. Spojrzałaś na niego. Włosy lekko mokre zakrywały mu oczy. W ręku trzymał telefon, a w drugiej kurtkę. 
- Przepraszam za spóźnienie. 
- Nieważne, czego chcesz? 
- Co ty taka niemiła? 
- O nie wiesz? 
- Nie 
- No to masz problem. Gadaj co chcesz, bo zimno. - jak na zawołanie L oddał Ci swoją kurtke, Wstał i poszedł za ławkę aby ci ją nałożyć na plecy. 
- Widzisz, teraz Ci się nie śpieszy. 
- Dobrze, więc czego chcesz? 
- Kocham Cię. 
.
.
.
- C-co? S-słucham?
- To co słyszałaś. 
- Al-le jak to? 
- No po prostu, kocham Cię najmocniej na świecie. 
- Mnie? Przecież ty mnie nienawidzisz. 
- No widzisz. I tutaj jest problem. 
- Jaki? 
- Nie mogę się zdecydować czy mam Cie kochać czy nienawidzić ... Pomóż mi wybrać. - roześmiałaś się. To było bardzo zabawne, a mówiąc to wyglądał słodko. 
- Żartujesz sobie?
- Nie? eeee .. Ja ci tutaj miłość wyznaje no! 
- O przepraszam, tylko sierotko Marysiu nie zdene..- nie było dane Ci dokończyć. Myungsoo uciszył Cię czułym pocałunkiem, który oczywiście oddałaś .... 
- Czyli jednak mnie kochasz? 
- Jak to jednak? 
- No bo mnie podobno nienawidzisz. 
- No, bo tak jest. 
- NO TO SIĘ ZDECYDUJ CO TY DO MNIE CZUJESZ!!
- No ... kocham cię - powiedziałaś cichutko
- Coo? Chyba nie dosłyszałem, powtórz! 
- KOCHAM CIĘ! 
- Udowodnij - uśmiechął się zawiadacko. Takiego L'a kochałaś
- Jeśli Ci coś nie pasuje to lepiej stąd znikaj, bo zaraz urwę Ci jaja ... - rzekłaś poważnym głosem. Chłopak lekko przestraszony zaczęł przed Tobą uciekać. - STÓJ TUTAJ! AISHH NIENAWIDZĘ CIĘ!!! 
- Ja teeeż!!!

15.10.2015

"Ratunek" ~ PROLOG

Deszcz.
Kap kap ..
Deszcz.
Kap kap ..
Coraz mocniejszy.
A ty błądzisz sama ...
Bez nikogo ..
Po mieście, pełnym przechodniów ..
Nikt Cię nie chce ..
Nie lubią Cię ...
Jednak pojawia się światełko w tunelu.
Które uratuje i zmieni twoje życie.
Na lepsze?
Nie wiem.

2.10.2015

"Jesteś beznadziejny" ~ Mark GOT7



Hejka Wam! 
Dawno nic nie było, ale wena i te sprawy ... 
Dzisiaj przybywam do Was z takim czymś. Nawet nie wiem co to jest XD 
Pisałam to co ślina na język przyniesie, więc może dlatego takie dziwne. 
Emm ... Działałam pod wływem impulsu? No coś takiego XD 
Opowiadanie jest z Markiem z GOT7 ... 
Tak jakby zainspirowała mnie do tego ta ich nowa piosenka, która jest wręcz boska.
(Nieważne, że to nie ma z tym nic wspólnego XDD) 
Chciałam napisać to napisałam i tyle ....
To jest taki liścik ^^
TAKA PAPKA moim zdaniem. 
Tak więc miłego i wgl ... ^^  
(MAŁO W TYM MARKA, SORY XD)









"Na wstępie chciałabym powiedzieć Ci jak bardzo Cię kochałam i nadal kocham i prawdopodobnie będe kochać ... Nie wiedziałeś o mojej miłości do Ciebie i zapewne już mnie więcej nie zobaczysz. 
Znamy sie od dziecka. Dosłownie - jeden szpital i nawet sąsiedzi. Byliśmy przyjaciółmi i to bardzo zżytymi. Pamiętam moment, w którym powiedziałam Ci, że pobił mnie twój przyjaciel. To nie była prawda, po prostu go nie lubiłam, a rane na policzku miałam, ponieważ przewróciłam sie na rowerze podczas jazdy. Nic nadzwyczajnego, przynajmniej tak mi sie wydawało. Miałam Cię dla siebie. 
Mamy już ponad 20 lat ... A ja dalej Cię kocham. Dzisiaj właśnie jest dzień, w którym 15 lat temu pierwszy raz się w Tobie zakochałam. Spojrzałam wtedy na Ciebie z takim ciepłem w oczach. Jakbyś był lodem, który chciałam ogrzać. Tak aby sie rozpuścił w lodowatą wodę ... 
*1 łza*
Przepraszam za to, że ze względu na mnie musiałeś tyle znosić. Chroniłeś mnie i jak była potrzeba to nawet własnym ciałem. 
W wieku 7 lat poszliśmy do szkoły. Siedzielismy w jednej ławne, w tej samej klasie.
Dorastaliśmy wspólnie ... To były czasy, prawda?
Przez mnie żadna dziewczyna Cię nie chciała. Zrozumiałam to dopiero w 2 klasie gimnazjum. Znienawidziłeś mnie ... Chciałam wymazać ten rok z pamięci. Pierwszy raz, pokłócilismy się. Na calutki rok. Nie wytrzymywałam, każdego dnia chciałam z Tobą porozmawiać, ale po tym co się stało, nie miałam odwagi na to, aby nawet spojrzec Ci w oczy. Nie siedzieliśmy razem, co poskutkowało utratą części naszego ważnego kontaktu. Nie potrafiłam żyć bez Ciebie. Chciałam uciec, zabić się ... Ale to na nic. 
Wolałeś inną.
*2 łza*
Rozumiem Cię. Chciałes się oderwać, SPOKO. Żyłeś z nią szczęśliwie, lecz przez krótki czas. Jestem szmatą. Straciłeś ją, a ja się cieszyłam.
Z tego, że juz więcej jej nie zobaczysz. Jestem psychopatką, wiem. Dobrze mi było z tym. No właśnie. 
BYŁO
Miała wypadek. Nie, to nie był wypadek. Po prostu ją zamordowali i to tak brutnalnie. Ty płakałeś nad jej grobem, ale ja się śmiałam ... 
Nie chciałam abyś to widział. Bolało mnie to. Przepraszam za to, że taka byłam. Szczęśliwa. Miałam powód do tego aby sie cieszyć. Była jakaś minimalna nadzieja, że jeszcze kiedyś będziemy razem.
Zniszczyłam Cię. 
*3 łza*
Płakałeś przez mnie. Gdybym Ci o tym wczesniej powiedziała .. Nic by takiego nie miało miejsca. Nie płakabyś nad jej stratą. Może nawet i byś się cieszył tak jak ja ...
Zdradzała Cię. 
Z innym chłopakiem.
Twoim przyjacielem
Tym nalepszym.
Żyliście razem przez całe 3 lata. Gdy osiągnęliśmy pełnoletność, oni poszli do łóżka. Nawet o tym nie wiedziałeś. 
A ja tak ...
Widziałam to na właśne oczy. Podczas jakiejś domówki, uciekli razem. Poszłam za nimi, ponieważ wydawało mi się to dziwne. Poszli do domu twojej dziewczyny __. Miałą domek jednorodzinny i jej pokój znajdował się na parterze, wystraczyło tylko lekko się wspiąć i mogłeś widzieć wszystko to co chciałeś ... 
I ja to zobaczyłam ... 
Na własne oczy. 
Jak Cię zdradzają, obydwoje. Ty w tym czasie zapewne spałeś, ponieważ nie poszedłeś na tą impreze. Byłeś chory, tak ciężko chory, a oni Cię chamsko okłamywali. 
Przykro mi.
*4 łza*
Dlatego się śmiałam. Robiła to za twoimi plecami ... A ja nie mogłam nic z tym zrobić. 
Jeszcze raz przepraszam. 
Chciałabym Ci obiecać, że już więcej nie będzie miało coś takiego miejsca, ale niestety nie mogę. Na końcu tego listu dowiesz sie dlaczego. Powiem Ci.
Po jej śmierci przyszedłeś do mnie. I co chciałeś zrbic? 
Odstresować się? 
Wyżyć?  
Chyba tak ... 
Odreagowałeś na mnie. 
Dlaczego? 
Oddałam Ci się, poszliśmy do łóżka, zrobiliśmy to. 
Mój pierwszy raz wykorzystałam w taki brutalny sposób. 
To bolało. 
*5 łza*
Przyszedłeś do mnie tylko po to. A potem? 
Zachowywałeś się jakby nic sie nie stało. 
Nic.
Kompletnie nic.
Takie zero. 
Miło, że jestem tylko małym, nic nie znaczącym zerem.
Bawi Cie to? 
Bo mnie nie. 
Ja cierpiałam, a ty miałeś z tego korzyści. Dlaczego tak zrobiłeś? 
Nie wiem, ale wiem jedno. 
Kocham Cię nadal. 
Po tym wszystkim co mi zrobiłeś. 
Te szkody jakie mi wyrządziłeś ... 
Robiłam, to wszystko z miłości do Ciebie. 
A ty mnie wykorzystałeś ... 
Powinnam Cię teraz nienawidzić, ale nie potrafię. 
Kocham Cię
Od 15 lat. 
I to sie nie zminiło.
Zauważyłeś, że przez całe swoje życie, nie miałam żadnego chłopaka?
Ani jednego. 
Czekałam tylko na Ciebie. Aż w końcu zmądzrzejesz i mnie zauważysz. Tyle lat przyjaźni dla Ciebie ... To nic? 
Kompletnie nic? 
Bardzo miło. 
Jesteś beznadziejny.
 Nie mówiłam Ci tego ... więc powiem to teraz. Powytykam Ci wszystkie błędy jakie popełniłeś w całym swoim życiu ... Nie ważne, że większość będzie dotyczyła mnie. W tym momencie dla Ciebie stanę się egoistką bez uczuć. 
A może z uczuciami, ale ty napewno ich nie zauważysz. 
Nigdy ich nie widziałeś! 
Przez całe swoje dotychczasowe życie, nie zauważałes mojego smutku, bólu, żalu, łez. Nic nie widziałeś. Bo byłeś zaślepiony. Sławą ... Pięniędzmi .... I tą dziwką. 
Jak zwykle Cie rozumiem. 
Zadebiutowałeś w zespole, bardzo fajnie. Byłeś celebrytą, gwiazdą.
...
*6 łza*
Widziałeś tylko mój uśmiech, tą odrobinę szczęścia, gdy coś ode mnie chciałeś. 
Jak wypowiadałeś moje imię podczas tej rocznej kłótni ... Cieszyłam się w sercu jak dziecko. Skakałam z radości po pokoju. Krzyczałam ze szczęścia. 
Jednak przy Tobie, wymuszałam uśmiech, aby się nie rozpłakać. Dobijałeś mnie z dnia na dzień. Nawet o tym nie wiedząc. 
Ból
Wielki ból.
Nie chciałam tego okazywać, bo wiedziałam, że i tak Cie to nie ruszy. 
Zaczęłam się ciąć. I to całekim niedawno. Może jakiś miesiąc temu? 
To był taki relaks.
Też spróbuj, pomaga. 
Może dzisiaj też to zrobię? Tylko zrobię grubsze cięcie. 
Wiesz, jak ciężko jest znosić, będąc z Tobą w jednej klasie. Siedząc w jednej ławce, a nawet nie móc się do Ciebie odezwać? 
Jesteśmy już na studiach, a ty nadal ani słowa. 
Co ja Ci takiego zrobiłam? 
Ja tylko popsułam ci dzieciństwo, przez mnie straciłeś przyjaciół i to ja byłam przy zdradzie, śmierci ... 
Byłam wszędzie, ale Ciebie nigdzie nie było. Widziałam śmierć na własne oczy. 
A no tak. 
Przepraszam, pewnie Cię to nie interesuje ..
Moje przeżycia, zażalenia. Nic ... 
*7 łza*
Teraz pora na wyjaśnienie. 
Pisze ten lit, abys wiedział jak się czułam przez całe życie.
Wyjeżdżam. 
Nie chcę cię już widzieć. 
Gdzie? 
Nie wiem. Nie szukaj mnie, bo i tak pewnie nie znajdziesz. Lot mam za 2 godziny. 
Więcej szczegółów chyba nie jest Ci potrzebnych.
Fajnie było, naprawdę. 
Wylałam tyle łez, że na całe życie mi starczy. 
Ale wiedz jedno .... 
Kocham Cię i nigdy nie przestanę nawet jakbym chciała. Po prostu sie nie da ... ułóż sobie życie i nie patrz na to co się ze mną stanie. 
Nie patrz w przeszłość. W te wszystki przykre sytuacje. 
Zapomnij.
O wszystkim. 
Kocham Cię Mark Tuanie.
*8 łza*
Szczęśliwego życia, z nową dziewczyną, (nawet nie wiem którą juz) zespołem i innymi. 
*Wodospad łez*

Twoja ___."




 

17.09.2015

Liebster Awards ^^ ___ BLOGGER STRZELA FOSZKI

SŁUCHAJCIE!! NIE WIŃCIE MNIE ZA TO, JAK TO WYGLĄDA, ALE IM BARDZIEJ TO POPRAWIAM TYM JEST GORZEJ I JESZCZE BARDZIEJ SIĘ ZMIENIA. WYTRZYMAJCIE PROSZĘ XDDDDD

Hejcia, hejcia

Emm ... Tak jakby jest nominacja do Liebster Awards :D
Tak, więc cieszmy się i radujmy XD
A więc:

"Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."


No to tak:

1. Jak długo prowadzisz bloga?  
Niedługo, około miesiąca ;33
2. Jest coś czego żałujesz i gdybyś mógł/mogła zmieniłabyś/łbyś to?
No to tak. Żałuję tego, że nie poznałam wcześniej k-pop'u. Tak, to bym zmieniła.

No i chciałabym zmienić swoją przeszłość. ACZKOLWIEK, taki protip.
Nie warto myśleć o tym, co byśmy zmienili, ponieważ nie powinniśmy niczego żałować. żyjemy tylko raz i wszystkiego trzeba spróbować, prawda? Z tego, co zrobiliśmy w przeszłości kiedyś wyjdą bardzo dobre wspomnienia, a przy okazji dużo doświadczenia :')
3. Czy jesteś tolerancyjny/na?
Zdecydowanie XD
4.
 Co najbardziej lubisz w prowadzeniu bloga?

Hmm ... Chyba nie ma takiej rzeczy. Lubię wszystko, taka pasja XD
5. Ilu masz przyjaciół?
Nie dużo ... 5? A reszta to raczej dobrzy znajomi. 

6. Jakie są twoje ulubione gatunki muzyczne?
Hip-Hop, Pop, R'n'B

7. Czy cieszysz się z nominacji?Można powiedzieć, że czuję się zaszczycona :338. Jakie jest twoje największe marzenie?
Zwiedzić Azję XD (Pomijam już marzenia poznania mojego UB) XD
9. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania? 
Zazwyczaj staram się wyobrazić jakieś epickie sytuacje. Ewentualnie coś przeczytam, zobaczę i nagle mam wizję XD

10. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Lubię pisać. Zresztą moja wyobraźnia jest taka bujna, że nie chce tracić tych wszystkich pomysłów,  

11. Lubisz ciastka? 
Teoretycznie nie lubię ciastek, ale to zależy od sytuacji i rodzaju ciastka XD Jeżykom się nie oprę ^^

Bardzo dziękuję za nominację, czuję się fajnie, bo to moja pierwsza ~~

No to ja nominuję:
http://my-kpop-story.blogspot.com/

Przepraszam, że więcej nie ma nominek, ale po prostu nie wiem kogo mam wziąć XD



Teraz pytanka: 
  1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z k-pop'em?
  2. Od jakiego czasu słuchasz k-pop'u?
  3. Jaki rodzaj filmów lubisz?
  4. Jaki gatunek książek czytasz?
  5. Co chcesz robić w przyszłości?
  6. Kto jest twoim biasem/biaską XD 
  7. Jakieś hobby?
  8. Co robisz w wolnym czasie?
  9. Masz rodzeństwo?
  10. Jakie jest twoje ulubione danie?
  11. Czy czerpiesz radość z prowadzenia swojego bloga? 
Jeszcze raz wielkie dziękii xD 


Liebster Awards ^^

Hejcia, hejcia

Emm ... Tak jakby jest nominacja do Liebster Awards :D
Tak, więc cieszmy się i radujmy XD
A więc:

"Nominacja do Liebster Awards jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
No to tak:
1. Jak długo prowadzisz bloga?  
Niedługo, około miesiąca ;33
2. Jest coś czego żałujesz i gdybyś mógł/mogła zmieniłabyś/łbyś to?
No to tak. Żałuję tego, że nie poznałam wcześniej k-pop'u. Tak, to bym zmieniła.

No i chciałabym zmienić swoją przeszłość. ACZKOLWIEK, taki protip.
Nie warto myśleć o tym, co byśmy zmienili, ponieważ nie powinniśmy niczego żałować. żyjemy tylko raz i wszystkiego trzeba spróbować, prawda? Z tego, co zrobiliśmy w przeszłości kiedyś wyjdą bardzo dobre wspomnienia, a przy okazji dużo doświadczenia :')
3. Czy jesteś tolerancyjny/na?
Zdecydowanie XD
4.
 Co najbardziej lubisz w prowadzeniu bloga?

Hmm ... Chyba nie ma takiej rzeczy. Lubię wszystko, taka pasja XD
5. Ilu masz przyjaciół?
Nie dużo ... 5? A reszta to raczej dobrzy znajomi. 

6. Jakie są twoje ulubione gatunki muzyczne?
Hip-Hop, Pop, R'n'B

7. Czy cieszysz się z nominacji?Można powiedzieć, że czuję się zaszczycona :338. Jakie jest twoje największe marzenie?
Zwiedzić Azję XD (Pomijam już marzenia poznania mojego UB) XD
9. Skąd czerpiesz inspiracje do pisania? 
Zazwyczaj staram się wyobrazić jakieś epickie sytuacje. Ewentualnie coś przeczytam, zobaczę i nagle mam wizję XD

10. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
Lubię pisać. Zresztą moja wyobraźnia jest taka bujna, że nie chce tracić tych wszystkich pomysłów,  

11. Lubisz ciastka? 
Teoretycznie nie lubię ciastek, ale to zależy od sytuacji i rodzaju ciastka XD Jeżykom się nie oprę ^^

Bardzo dziękuję za nominację, czuję się fajnie, bo to moja pierwsza ~~

No to ja nominuję:
http://my-kpop-story.blogspot.com/

Przepraszam, że więcej nie ma nominek, ale po prostu nie wiem kogo mam wziąć XD



Teraz pytanka: 
  1. Jak rozpoczęła się twoja przygoda z k-pop'em?
  2. Od jakiego czasu słuchasz k-pop'u?
  3. Jaki rodzaj filmów lubisz?
  4. Jaki gatunek książek czytasz?
  5. Co chcesz robić w przyszłości?
  6. Kto jest twoim biasem/biaską XD 
  7. Jakieś hobby?
  8. Co robisz w wolnym czasie?
  9. Masz rodzeństwo?
  10. Jakie jest twoje ulubione danie?
  11. Czy czerpiesz radość z prowadzenia swojego bloga? 
Jeszcze raz wielkie dziękii xD 

23.08.2015

Gdy pada deszcz ~ U-Kwon - Block B

Nareszcie udało mi się coś napisać. Kiraa doczekałaś się XD Wydaje mi się, że końcówke zwaliłam, ale kompletnie nie wiedziałam co napisać. Miłegooo ...
                        




Szłaś właśnie jedną z ulic Seulu. Postanowiłaś pozwiedzać trochę miasto, aby potem nie było żadnych problemów typu "Gdzie ja jestem?". Co z tego, że mieszkasz tu od urodzenia? Nie każdy tak dobrze musi znać to miasto. Jak na razie pogoda dopisywała, słoneczko grzało, a na niebie było kilka malutkich chmurek. Ptaszki śpiewały na drzewach, przez co dodawały życiu całemu miastu.
Wędrowałaś już ponad grubo 3 godziny, słuchając muzyki.
Byłaś już zmęczona, a od domu byłaś daleko. Masz dobrą orientacje w terenie, więc bez problemu wrócisz do domu. Uznałaś, że fajnie by było gdzieś usiąść, ale większość ławek była pozajmowana przez kochające się pary. Jak ty tego nie nawidzisz.
Po 5 minutach szukania, twoje nogi błagały o jakikolwiek odpoczynek. Zaprowadziły Cię pod jedno z drzew. Od razu czułaś się jak w niebie.
Do czasu.
Gdy nie zaczęło padać.
Seul zalała wielka ulewa, a ty nie pomyślałaś nawet o żadnej parasolce, czy bluzie z kapturem. 
Nie.
Bo po co.
Przecież ciepło.
Zmierzałaś, więc do domu. Miałaś spuszczoną głowę aby deszcz nie spadał Ci na oczka i słuchawki w uszach. Śpieszyłaś się, ale nie chciałaś biec. Jeszcze na kogoś wpadniesz, a w tym momencie tego nie chciałaś za nic w świecie.
No właśnie.
Nie chciałaś.
A jednak.
Nim się spostrzegłaś podobno wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Mówiąc podobno masz na myśli to, że chłopak teraz bluzga na Ciebie i twoje bezczelne zachowanie. W końcu pobrudziłaś jego mokre jeansy.
- Boże i jak ja się teraz jej na oczy pokaże?!? - krzyczał, ba! Wręcz darł się na Ciebie. Trafił Ci się zajęty chłoptaś. Boże! Za jakie grzechy? myślałaś w myślach.
- Pff - prychnęłaś mało przejęta. No bo co Cię to obchodziło? Nic.
Chłopak ciągle próbował wyczyścić lekko brudne, białe spodnie. Jednak po chwili z krzykiem podniósł wzrok na Ciebie.
Ty w przeciwieństwie do niego miałaś zdrapany nadgarstek, z którego lekko kapała krew. Nie przejmowałaś się tym, ponieważ wogóle nie czułaś tego bólu.
- Słuch ... - Chłopaka zatkał twój wygląd. Szara, przewiewna bluzeczka, nasączona wodą przyległa do twojego ciała, przez co było widać Ci brzuch oraz gdzienie gdzie było widać kolor stanika. Chłopak speszony odwrócił wzrok.
Chwilke zajęło Ci rejestrowanie całego zajścia i jego speszonego wzroku. Po chwili uświadomiłaś sobie jak wyglądasz.
- Przepraszam, że przeze mnie masz ubrudzone spodnie - rzekłaś sarkastycznie i ruszyłaś przed siebie.
- Poczekaj! - powiedział nadal speszony. Ty tylko odwróciłaś się zdenerwowana "Czego on jeszcze chce??? Mam przed nim uklęknąć?!?!"
Jednak nie tego sie spodziewałaś. Najpierw na Ciebie krzyczał, a teraz tak po prostu okrył Cię swoją kurtką. Wow.
- Ale co ty - Próbowałaś jakoś mu ją oddać, ale ten nie dawał za wygraną.
- Raczej nie chciałabyś mieć wianuszka chłopców na karku, prawda? - No tak, twoje ubranie tylko by sprowokowało takich starych zboczeńców. - Jutro przyjdź o 17:00 tutaj i mi ją oddasz.
- D-Dobrze - odparłaś, po czym wpatrywałaś się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Nawet przystojny...
Spokojnie wróciłaś do domu. Nie, to nie było spokojne dojście. Przez całą drogę myślałaś tylko o nim. Te jego rysy twarzy, fryzura, ubiór, oczy, usta, nos -- to wszystko tak za sobą pasowało. Można powiedzieć, że był po prostu boski.
Po przebraniu się w już suche ubrania, zrobiłaś kolacje. Kanapki w zupełności wystarczą.
Tylko jak ty teraz znajdziesz czas na pójście w tamto miejsce. Jutro przecież miałaś iść z mamą na zakupy. A z nią zakupy mogą trwać w nieskończoność. Może je odwołasz? Nie, matka od razu by coś podejrzewała. Trudno, wymyślisz coś jutro.
Umyłaś się i ubrałaś piżame. Około północy zasnęłaś.

~*~

Obudził Cię głośny dzwonek do drzwi. Kto chce mi wparować do domu o tej porze? Pytałaś sama siebie. Założyłaś swoje laczki i ruszyłaś do drzwi. Otworzyłaś je, a twoim oczom ukazał się wysoki brunet. Uśmiechnął się tylko i wszedł do mieszkania. Ty zdezorientowana zupełnie nie wiedziałaś o co chodzi.
- Widzę, że zbytnio nie kontaktujesz, co?
- Mhm, chyba ta ... - Po głosie rozpoznałaś swojego przyjaciela Jaehyo. - To, czego chcesz?
- No, tak witasz swojego najlepszego przyjaciela po tygodniu rozłąki?
- No właśnie, TYGODNIU. Nie dajesz mi spać Jaehyo.
- ____! Idziemy na zakupy! - Co? Jakie zakupy, myślałaś.
- Tak wcześnie?
- Wcześnie? - zaśmiał się - Jest już po 14:00!! - Zaraz, zaraz ....
- Po 14:00?!? - wykrzyczałaś.
Przecież ja tam szłam ponad 3h! Jak ja teraz tam zdążę! I dlaczego w ogóle tak długo spałam?. Szybko zerwałaś się z miejsca i ruszyłaś do łazienki. Prysznic, mycie zębów, wybranie ubrań i makijaż. Nie minęło 20 min, a ty stałaś przed Jaehyo gotowa. 
- Przepraszam Jaehyo, ale śpieszę się.
- Co? A gdzie?
- Emm .. Musze gdzieś iść - próbowałaś się wykręcić. Przecież jakby dowiedział się, że miałaś taką akcje z obcym Ci chłopakiem i teraz idziesz się jeszcze z nim spotkać ... Zabiłby go albo gorzej ... Poszedł by tam z Tobą! A tego nie chciałaś najbardziej w świecie.
- Pójść z Tobą? - zaproponował
- Nie, nie. Spokojnie. Jutro się zobaczymy. - zabrałaś telefon i portfel - Cześć!
- No cześć ... - odparł i zniknął za drzwiami. Ty jak poparzona uciekłaś z domu. Całą drogę biegłaś, troche odpoczywałaś i reszte przeszłaś piechotą. Po 2,5h byłaś już na miejscu. Odziwo chłopak już tam czekał. Zobaczył Cię i zaśmiał się cicho.
Wyglądałaś jak burak, zdyszana, zmęczona. Tragedia.
- Cześć - powiedział
- Przy ... Ups - zaśmiałaś się. Chłopak był zdziwiony twoim zachowaniem. Czekał na jakieś logiczne wyjaśnienie. - Jak masz na imię? Bo ja ___. - rzekłaś
- Yukwon, ale możesz mówić mi U-Kwon. Coś się stało?
- Bo widzisz Yukwon ... Wybiegłam z domu zapominając o twojej kurtce. - Ten jak tylko to usłyszał wybuchł gromkim śmiechem. Ty wzięłaś z niego przykład i też zaczęłaś się śmiać.
Fajnie początki znajomości.
- Może pójdziemy do mnie i Ci ją oddam?
- Dobrze - odparł pomiędzy napadami śmiechu.
Przez całą drogę śmialiście się, wygłupialiście, rozmawialiście. Poznałaś go nawet dobrze. Dowiedziałaś się, że miał dziewczynę, bo własnie wczoraj z nim zerwała. Zrobiło Ci się przykro, ale nie chciałaś pytać o powód. On nie przejmował się, ponieważ ponoć nie dogadywali się, a on zakochał się w kimś innym.
Nie wnikałaś. Jednak zrobiło Ci się troszke smutno. Chłopak spodobał Ci się. Ty także powiedziałaś mu, że jest ktoś kto Ci się podoba i nie masz chłopaka, jedynie natrętnego przyjaciela, którego z wielką chęcią byś zabiła. Opowiadałaś mu o historiach z życia, on zresztą też. Nawet nie spostrzegłaś jak szybko minęła wam podróż. Pod domem spostrzegłaś wkurzonego Jaehyo. Ten podbiegł do Ciebie mierząc wzrokiem nowo poznanego kolege i objął Cię ramieniem. Jeszcze chciał Cię pocałować, ale się odsunęłaś.
- Kim ty jesteś? - spytał wkurzony przyjaciel.
- A kim ty jesteś?
- Jej chłopakiem - No ładnie, nagle do rozmowy wtrąciłaś się ty:
- Jaehyo daruj sobie, wszyscy wiemy, że nim nie jesteś i nie będziesz - Na te słowa razem z Yukwonem się zaśmialiście. Jaehyo nadymał słodko policzki i Cię puścił. Zmierzył jeszcze raz Yukwona wzrokiem.
- Dobra, kim ty jesteś? - zwrócił się do swojego celu
- Jaehyo nie interesuj się - powiedziałaś i złapałaś U-kwona za rękę i razem ruszyliście w strone drzwi. - Miłego wieczoru Jaehyo! - krzyknęłaś i zamknęłaś za sobą drzwi. Tamten zrezygnowany lekko się uśmiechnął i odszedł.
- Przepraszam za niego, jest zbyt opiekuńczy
- Nic się przecież nie stało. Nawet jest zabawny - zaśmiał się.
- Chcesz herbaty albo kawy?
- Kawke poproszę - odparł z uśmieszkiem. Ty zaprowadziłaś przybysza do salonu, a sama zniknęłaś za ścianą. Po kilku minutach wróciłaś z kanapkami, kawą i herbatą.
- Poczęstujesz się?
- Nie, dziękuje
- No weź
- Ale ja nie chce
- Ale ja czuje, że je chcesz
- Nie jestem głodny - Ta, jasne ... Po mieszkaniu rozległo się burczenie
- Właśnie słychać. Wcinaj! - wzięłaś kanapke i zaczęłaś zbliżać się do twarzy Yukwona. Czując się na przegranej pozycji wziął kęsa, potem drugiego, trzeciego ...
Talerz z kilkoma kanapkami został przez was opróżniony.
Przy jedzeniu i piciu rozmawialiście jak starzy przyjaciele.
- Może obejrzymy film? - zaproponowałaś. - Śpieszysz się jeszcze dzisiaj?
- Nie, możemy obejrzeć. Co masz w zanadrzu?
- HORROR! - kochałaś je, ale bałaś się ich. Po prostu lubiłaś się bać. A przy takim seksiaku to nawet jesteś gotowa przeżyć taką historię.
Po godzinie wymiękałaś. Naprawdę. Yukwon niewzruszony filmem prawie usypiał, a ty przy pierwszej lepszej okazji przytulałaś się do niego, na co on reagował tylko szerokim uśmiechem.
- Boisz się
- No wiem
- Sama chciałaś oglądać
- Niestety wiem. A ty mi tutaj usypiasz, co?
- No, tak jakoś.
- Poczekaj chwile. - powiedziawszy uciekłaś do swojego pokoju. Miałaś dużo ubrań swojego przyszywanego brata, który ma teraz ponad 28 lat. Często kradłaś mu ubrania, więc spodenki, bluzki, koszulki masz w swojej szafie. Jeszcze tylko ręcznik ...
- Co to? - zapytał i ziewnął
- Koszulka i spodenki mojego brata i ręcznik. Mam nadzieje, że będą dobre.
- Daj spokój wracam do domu.
- Ale już jest późno i jeszcze jesteś śpiący, że ledwo kontaktujesz. Jutro pójdziesz.
- Jesteś pewna?
- Tak, masz posłane łóżko w moim pokoju. Zmykaj.
Yukwon chwiejnym krokiem udał się do łazienki, a ty w międzyczasie posprzątałaś kuchnie i urządziłaś sobie spanko w salonie na kanapie. Nie przeszkadzało Ci to, że to kanapa, bo była bardziej wygodniejsza niż łóżko.
Po 10 minutach zamieniliście się, ty poszłaś pod prysznic, a on do sypialni.
Nie czułaś się źle z faktem, że on tu jest. Podoba Ci się i to już wiesz. Ciekawe czy będziemy utrzymywać kontakt ... W końcu on będzie tutaj spał, a znamy się od wczoraj ... myślałaś.
Potem wyszłaś z łazienki i powędrowałaś do sypialni zapytać czy coś mu potrzeba.
- Chcesz jeszcze coś?
- Nie .. Albo tak!
- Słucham?
- Lunatykuje w nocy, więc uważaj. - na co lekko się zaśmiałaś
- Dzięki za ostrzeżenie. Dobranoc.

~*~

Tak jak chłopak powiedział tak się stało. Osobiście by Ci to nie przeszkadzało. Pół nocy nie śpisz w obawie, że on tutaj się pojawi. Pojawił się.
Z początku tylko chodził, ale potem ...
Najpierw szedł w stronę kanapy.
Następnie przechylił się tak, że przez oparcie spadł na Ciebie.
Oczywiście pozostał niewzruszony.
Przytulał się do twoich nóg, które na szczęście były zakryte kocem. Chciałaś go wybudzić, ale to by było okrutne. Ciekawe co mu się śni ...
Twoje rozmyślania przerwał śniący chłopak.
Tym razem szedł coraz wyżej. Położył się obok Ciebie.
Dalsza noc minęła bez przeszkód, znaczy dla Ciebie. Bo zasnęłaś.

~*~

Obudziłaś się pierwsza. Niestety coś przeszkadzało Ci we wstaniu.
Yukwon.
Przytulił się do Ciebie, a jego twarz była centralnie obok twojej przez co czułaś jego oddech na swoim policzku. Mimowolnie się zarumieniłaś.
Udało Ci się zabrać jego ręce, tak aby go nie wybudzić. Chyba się udało.
Cichutko wstałaś i pognałaś robić śniadanie. Dzisiaj będą naleśniki!
Zrobiłaś wszystko co potrzebne. Puściłas cicho radyjko i ruszałaś się w rytm muzyki. Nawet nie zauważyłas, że jesteś bacznie obserwowana. Po skończonej robocie omal nie upuściłaś naleśników widząc Yukwona.
- O, wstałeś już. D-dzień dobry
- Dobry, dobry ... Co tam masz?
- Naleśniki - postawiłaś je na stole - Proszę bardzo. Smacznego!
- A ty nie jesz?
- Poczekam aż skończysz. Nie jestem zbytnio głodna - W końcu w nocy najadłam się strachu i nerwów przez Ciebie pabo! 
- Nie, jak ty nie jesz to ja też - nadymał policzki i złapał chwilowego focha. Nie wytrzymalaś i zasiadłaś naprzeciw i wcinałaś naleśniki. Rozmowa jakoś sama wam przyszła. Znów gadaliście jak starzy znajomi.
Ten moment kiedyś musiał minąć. Po godzinie wspólnej rozmowy przerwał wam dzwonek do drzwi.
Puk, puk, puk - Jaehyo. Normalka. Zawsze puka 3 razy.
- Nie otworzysz?
- To Jaehyo, nie ma takiej potrzeby.
- To może pójde sie przebrać już.
- Leć - Gdy U-kwon zniknął za drzwiami twojego pokoju, ty poszłaś otworzyć drzwi swojemu przyjacielowi.
- No nareszcie! Ile można czekać? - Już chciał wejść, kiedy ty go powstrzymałaś. - Co jest?
- Idź stąd.
- Ale dlaczego?
- Jestem zajęta i nie chce Cię narazie widzieć. Później zadzwonie - powiedziawszy zamknęłaś mu drzwi przed nosem.
W tym czasie wrócił już Yukwon.
- Co chciał?
- Wpaść jak zwykle ... Nieważne - poszłaś posłać łóżko, na którym MIAŁ spać U-Kwon.
- To ja się już będę zbierał ... - Szkoda, że tak szybko...
- Spotkamy się jeszcze?
- Napewno - powiedział przekraczając próg drzwi. Ty z uśmiechem na jego odpowiedź chciałaś już zamknąć drzwi.
- Poczekaj!! - usłyszałaś, nim zdąrzyłaś cokolwiek odpowiedzieć zostałaś przyparta do ściany przez U-Kwona, który złożył na twoich ustach słodki pocałunek. Kiedy się od siebie oddaliliście stałaś jak słup, a on tylko powiedział:
- Jutro wieczorem przyjde po Ciebie - i zamknął za sobą drzwi.
Gdyby nie ten deszcz, nie spotkałabyś swojej miłości. Od dzisiaj uwielbiasz deszcz! XD