23.12.2015

Aaa ~~

Święta, święta!! ;)
Jak dla mnie tego nie czuć, no bo taka pogoda, zero śniegu. No, ale XD
BÓG SIĘ RODZI, MOC TRUCHLEJE, o tak ;'))

Chciałam złożyć Wam życzenia z okazji Świąt, no bo czemu by nie XDD

Wesołych i pogodnych świąt.
Abyście spełnili wszystkie swe marzenia. 
Mikołaj niech przyniesie Wam same najlepsze prezenty.
Ładnej choinki ;')) 
Atmosfery fajnej.
Brak kłótni w rodzinie też jest ważny. 
Zero problemów!! 

I ogólnie wszystkiego najlepszego.
MERRY CHRISTMAS 
Chyba dobrze napisałam XDD 



9.12.2015

Gdy jest nowy ~ L INFINITE

Em .. Ja wiem, że znowu MyungSoo. Ale z nim tak fajnie mi się piszę. Nie wiem dlaczego, ale ten pomysł pasował do niego, no więc XDD
Macie spóźniony prezent na Mikołajki ~~
Miłego ^^





OMO, zakochałam się XDD ^^







- Ach jaki on piękny! - zachwycały się twoje koleżanki z klasy. No tak, do równoległej klasy doszedł chłopak. Przystojny chłopak. Naprawdę, sama uważałaś, że był ładny, a zazwyczaj wybrzydzasz. Tobie też się spodobał, ale nikomu nie powiesz. Przecież by Cię albo zabiły albo coś innego. Tortury czy coś. W końcu, to ich oppa. Nie twój.
- Nie zachwycajcie się tak - powiedziała jedna laska. No tak, chodziła z Tobą do klasy. Taka pusta lalka - Barbie, dokładnie taka sama. Gdyby nie ta tapeta na twarzy, to naprawdę byłaby ładna. Ale weź to jej powiedz ... Obrazi się, a potem piekło w szkole do końca życia. Bez takich, okej?
- Uch - odparły bezbronne. Nie można było nic powiedzieć przy SoRi. Była córką dyrektora, więc niestety nie można było jej nic zrobić. Oczywiście tyczy się to dziewcząt. Chłopcy mogą robić z nią co chcą. Dyrektor się nie czepia.
- Zostaw je - powiedziałaś z daleka. Stałaś z książką, pod ścianą i podpierałaś prawą nogę o nią.
- O! Przewodnicząca. - No właśnie. Byłaś przewodniczącą klasy oraz szkoły. Nikt nic do Ciebie nie miał. Byłaś spokojna, aczkolwiek gdy była taka potrzeba potrafiłaś się zdenerwować. Najlepszym sposobem na ogarnięcie, jest wygarnięcie mu błędów. Zawsze działało.
- Tak, to ja. Jakiś problem?
- Nie będą zachwycać się moim MyungSoo! - odparła jak obrażona pięcio latka. A więc ma na imię MyungSoo ...
- Zabronisz im?
- Tak, bo to mój oppa!
- Haha, twój oppa ... No bez jaj proszę Cię, to nie czas na żarty - odparłaś z kpiną.
- Słucham?!
- Nie będziesz im życia układać SoRi. Mogą robić co chcą.
- Wszystko! Tylko nie to! - krzyknęła zła. Wszystko powiadasz?
- Wszystko ... Godne zapamiętania ... Dobra lasie - zwróciłaś się do biedaczek - przestańcie. To nie jest warte naszych nerwów.
- Okej - odparły, rozumiejąc o co Ci chodzi.
- A ty SoRi odpuść już - mówiąc to odeszłaś do klasy.
Dzień minął Ci jak zawsze. SoRi próbowała jak zwykle uprzykrzyć Ci dzień, no ale ... Z jakiej stali musisz mieć te nerwy?
Następnego dnia czekały Cię same niespodzianki. Złe niespodzianki.
Dyrektor usłyszał o całej 'awanturze' i zawalił Cię papierami. Kazał też przekazać wszystkim klasom, że niedługo zebranie z rodzicami. On niestety nie może tego zrobić, ponieważ ma jakąś konferencje. A co ja .. sekretarka jego?!?
Ale było też coś ciekawego. Musiałaś oprowadzić nowego chłopaka po szkole. To także należało do twoich obowiązków, a dyrektor lubił czasami po wkurzać córeczkę.
Przeszłaś się po każdej sali i ogłosiłaś, że na tej przerwie jest zebranie samorządu. Po co sama będziesz się męczyć, prawda?
- Dobra ludzie! Ogłoście swoim klasom, że jest zebranie z rodzicami jutro o 17:00!
- Okej! - krzyknęli wszyscy i wyszli. A ty zostałaś sama z papierami.
Rozpoczęłaś swoją prace, ale ktoś Ci ją przeszkodził.
- Emm ... Można? - spytał nowy.
- Tak, zapraszam.
- Bo .. Ktoś miał mnie oprowadzić po szkole - odparł pewny siebie.
- Tak, to ja. Poczekaj zaraz skończę - powiedziałaś i zajęłaś się robotą. Chłopak usiadł w ławce i przyglądał Ci się z lekkim uśmieszkiem.
Po skończonej pracy poszłaś go odprowadzić.
- Tutaj jest biblioteka, a tam wejście na dach ... - spojrzałaś na niego - Jakieś pytania?
- Umówisz się ze mną?
- Nie - odparłaś stanowczo. Nie podobał Ci się, chociaż to miłe.
- No, ale dlaczego?
- A jak myślisz?
- No nie wiem.
- Jak się dowiesz to pogadamy. Idź na lekcje. - odparłaś i odeszłaś do klasy.
Myśląc o całej sytuacji, robiło Ci się gorąco, a policzki miałaś całe czerwone. Takie ciacho pyta się o randkę. I to jeszcze Ciebie! Biednej Polki, która mieszka sama ...
Oczywiście nie brakowało także tutaj SoRi.
- Oprowadzałaś go!
- No i co?
- Dlaczego ty? A nie ja?
- Zapytaj ojca.
- Aishh ... Słuchaj ____. Odwal się od niego, bo jak nie, to skończy się przyjemne życie.
- Bujać to my, a nie nas - odpowiedziałaś spoglądając za okno. Mieli właśnie wf. Jutro macie mieć łączony w-f. Ich nauczycielki nie ma, a zawsze macie z tą klasą w-f w tym samym czasie. Oj będzie się działo.
SoRi obrażona odwróciła się w stronę tablicy, a ty w spokoju mogłaś popatrzeć na Myunga.
Lekcja także była spokojna. Ale przerwa już nie tak bardzo ... Kolejna awantura, tym razem z także przystojnym chłopakiem, który aktualnie był twoim najlepszym przyjacielem. Tak, WooHyun. Ten chłopak ... Taki łobuz, że o luju. Potrafi bić każdego, o każdej porze ... Jest twoim sąsiadem, więc niestety. Raz go obroniłaś przed jakimś człowiekiem i od tamtej pory się ciebie uczepił. Tak więc to przyjaźń jednostronna, można by rzec.
WooHyun obrał sobie za cel twoją przyjaciółkę. Uroczą japonkę, która była twoim zastępcą.
- WooHyun! - krzyknęłaś z daleka. Zauważyłaś, że obok stoi MyungSoo. No ładnie, pomyślałaś. - Co tutaj się dzieje? - spytałaś.
Chciało Ci się śmiać. WooHyun stał naprzeciwko Ami, która próbowała uchronić Myunga. Boże, jaka ona biedna. Jest drobniutka, więc mało zdziała w takiej sytuacji.
- WOOHYUN! - krzyknęłaś.
- Słucham ____?
- CO TU SIĘ DZIEJE!?! - czasami krzyk jest najlepszym rozwiązaniem. - Ami, odsuń się. - dziewczyna posłusznie odsunęła się, a Woohyun przybliżył się do MyungSoo. Automatycznie złapałaś go za bluzkę i pociągnęłaś do siebie. Chłopak upadł na kolana.
- Ała! ___ to boli!
- Ma boleć! - puściłaś go - Wstawaj! - posłusznie wstał.
- Nie musiałyście mnie bronić - powiedział z wyrzutem Myung.
- Nie mów hop, póki nie przeskoczysz. - zwróciłaś się do WooHyuna - Co się dzieje?
Chłopak zrobił niewinną minkę i spojrzał na Ciebie. - To nie zadziała, gadaj!
- No dobra! Chłopak podskakuje do dziewczyn.
...
- Widzisz w tym jakiś problem? -odezwałaś się po krótkiej ciszy.
- No tak! On je straszy!
- Randką?
- C-co? - zapytał WooHyun
- Wiadro! - tym razem odezwał się Myung - Nie straszę je, po prostu zapytałem i tyle. ...
- A one uciekają jakbyś je chciał zgwałcić.
- Wszystko może się zdarzyć ... - wtrąciłaś.
- Ej! No bez żartów! - oburzony krzyknął - Mogę już iść?
- Jak chcesz.
- O właśnie ___ - ciągnął MyungSoo. - zgodzisz się na ...
- NIE, NIE ZGODZĘ SIĘ!
- Ale nawet nie wiesz na co!
- Zdaje mi się, że wi - nie skończyłaś gdyż przerwał Ci WooHyun
- Dokończ.
- Ok, dasz się namówić na kawę?
- NIE
- Ja chętnie! - zadeklarował WooHyun. No ładnie, pomyślałaś.
- Dobra chłopcy, ogar! Rozejść się, a jak nie to inaczej porozmawiamy - spojrzałaś znacząco na WooHyuna. Zrozumiał o co Ci chodzi. Dywanik u dyrektora ... Najgorsza rzecz pod słońcem. To nie koza ... To piekło!
- Dobra, koniec, idę stąd! Pa ___!
- Ej WooHyun zaczekaj! - krzyczał biegnąc za nim MyungSoo - O co chodzi?! ....

Ten dzień był męczący, ale cóż. Takie życie przewodniczącej. Wdałaś się w konwersacje z MyungSoo, a to znaczy, że jutro zginiesz z rąk SoRi.
Na pewno.

~*~

Nazajutrz obudziło Cię walenie do drzwi. Założyłaś swoje łapcie i udałaś się do drzwi frontowych. Niestety judasza nie miałaś, więc musiałaś otworzyć drzwi nieznajomemu. Zdziwiłaś się gdy twoim oczom ukazał się WooHyun.
- Stało się coś? - zapytałaś.
- To ja się Ciebie powinienem zapytać!
- Ale dlaczego? - nic nie mówiąc pokazał Ci godzinę w telefonie.
- 7:50?!? - wykrzyczałaś. - Wchodź!
Pobiegłaś do pokoju i przebrałaś się błyskawicznie. Dobrze, że pakujesz się wieczorem, teraz nie miałaś z tym problemu. Nie zabrałaś śniadania ani nic nie zjadłaś. Dzisiaj byłaś biedna, a do szkoły miałaś jeszcze 10 min drogi. Nie możesz się spóźnić, przecież to koreański! Test diagnostyczny! Jeden z ważniejszych, a ty zaspałaś. No ładnie. Tym razem zawdzięczasz życie WooHyunowi. Wracając ...
Biegliście właśnie jak najszybciej aby się nie spóźnić na lekcję. Jeszcze dwie minuty. Tylko dwie, a wam połowa drogi została ...
Biegliście ile sił w nogach. Nie rozmawialiście, bo to tylko zmarnowanie energii. Gdy z daleka widziałaś budynek szkoły, odetchnęłaś z ulgą. Kazałaś WooHyunowi przyśpieszyć i w mgnieniu oka byliście w szkole. W międzyczasie spotkaliście MyungSoo, który był zdziwiony, że was widzi. No nie dziwne.
Ty biegłaś w bokserce, czarnych aladynkach, trzymając w ręku kurtkę, a WooHyun miał tylko plecak na plecach, cały czerwony. To nie codzienny widok.
- Był już dzwonek? - spytałaś.
- Tak, jakieś 2 min temu - oznajmił Soo. Spojrzałaś znacząco na Nama. No ładnie.
Weszliście z hukiem do klasy, a reszta tylko się na was spojrzała. W spokoju usiedliście na swoich miejscach, ale coś było nie tak.
GDZIE SĄ TESTY?!?
- Proszę pani ... - podniosłaś rękę do góry. - A test?
- Przełożyłam na następny tydzień. Podobno nie umiecie. - odwróciłaś się do WooHyuna. Pięknie, pomyślałaś.
Lekcja jakoś minęła, ale przysypiałaś. Poszłaś późno spać przez ten test, którego w ogóle nie ma ... Marne 3h spania, spóźniona, głodna... Tylko ty taka mogłaś być.
A miałaś 9 lekcji. No nie ..
----
Pierwsze 4 jakoś przetrwałaś. Właśnie przerwa obiadowa ... A ty nie jesz, dlaczego?!? Mogłaś spokojnie przyjść na drugą lekcję, noo!. Aish!
Popatrzyłaś na Ami z niesmakiem. Miała żarcie ...
- Idę na dach, - oznajmiłaś wstając. Tam chociaż nikogo nie ma kto będzie jadł. Będziesz sama ... Za 2 lekcje jest w-f. Nie, ty tam umrzesz. Serio.
Udałaś się spokojnie na dach szkoły. Otworzyłaś już stare drzwi i podeszłaś do barierki. Uwielbiałaś obserwować co się dzieje, tam na dole. Ludzie krążyli, śpieszyli się. A ty mogłaś spoglądać na nich z góry i czuć satysfakcję, że jednak możesz sobie odpocząć. No, ale dzisiaj to chyba nie wyjdzie. Brzuch strasznie boli ...
Położyłaś się na dachu i patrzyłaś w niebo. Tylko nie uśnij, myślałaś. Wyjęłaś z kieszeni słuchawki i założyłaś je sobie na uszy. Co jak co, ale to nosisz codziennie. Nawet jak jesteś spóźniona. Zamknęłaś oczy i wsłuchałaś się w muzykę. Masz 20 min odpoczynku, to fantastycznie!
Przez muzykę wychodzącą ze słuchawek nie usłyszałaś gdy ktoś wszedł na dach. Zbliżył się do Ciebie i nachylił nad Tobą. Obserwował Cię, do momentu gdy nie usłyszał burczenia w twoim brzuchu. Po chwili skuliłaś się w pół z lekkiego bólu. Odchudzanie boli!
- Chyba powinienem ją zostawić ... No, ale szkoda mi jej. Trudno, niech sobie radzi ... - i osobnik wyszedł.
Po wizycie nieznajomego obudziłaś się i wróciłaś pod salę.
Te 2 lekcje minęły dość normalnie. Ból był głęboki, no ale. Co zrobisz? Nic nie zrobisz ..
Nadeszła ta wiekopomna chwila. Pierwsza lekcja w-f'u z MyungSoo!
--------------
Przebrana weszłaś na sale gimnastyczną.
- Dobrze się czujesz? - zapytał stojący za Tobą WooHyun.
- Tak, troszkę jestem głodna, ale dam rade. - uśmiechnęłaś się do niego.
- Jak będzie Ci źle to powiedz! - pogroził Ci palcem i odszedł.
Rozgrzewka, a potem gra. Koszykówka ...
- NO BEZ JAJ! - krzyknęłaś wkurzona. Ulubiona gra, a ty głodna i nie w sosie. Co za dzień!
Nauczyciel wskazał na Ciebie palcem i na WooHyuna. Dwójka najlepszych w klasach licealnych.
- Gramy w kosza. Wybieracie składy, ale najpierw się parujcie. - powiedział pan, a wy już staliście z rządzą w oczach. Oj będzie się działo. Było Ci trochę słabo, ale przeżyjesz. Nie takie rzeczy się dla wygranej robiło.
Jak zwykle wybierałaś pierwsza. Jeśli mistrzem, to we wszystko.
Wybieraliście rozważnie. Każdy brał ludzi tych najlepszych, a wszyscy byli dobrzy. No, ale nie wiecie nic o MyungSoo. Z powodu iż zabrałaś dobrych ludzi, WooHyun zaryzykował i wziął MyungSoo.
----
Gra się zaczęła. Piłka była twoja, kilka podań i pierwsze punkty wasze.
Jednak tyn razem piłkę przejął WooHyun. Umiejętności Soo was zadziwiły. Wspaniale współpracował z WooHyunem. Zgarniał praktycznie każdy punkt.
Nie akceptowałaś takiego czegoś. O nie. Po moim trupie.
Gdy zaczynaliście już kolejny raz z rzędu rzuciłaś się na piłkę. Ami podała do Ciebie, a ty biegłaś jak torpeda do punktu przeciwnika. Nie wcelowałaś, piłka poleciała za mocno.
Na twoje nieszczęście złapał ją MyungSoo. Szybko pobiegłaś do niego w celu zabrania mu piłki, ale na marne. Trafił.
Twoja złość przechodziła wszystko. W tym momencie nie było niczego tak strasznego jak ty. Wzrokiem zabijałaś. Tylko tego jednego osobnika. Nagle pan przerwał mecz.
- Dobrze, to teraz Kim zostanie z __. Grajcie sami. Ułożenie takie samo. - podszedł z piłką, a wy się ustawiliście.
3 ...
2 ...
1 ...
START!
Podskoczyłaś najwyżej jak się tylko dało i udało się. Piłka twoja.
Wyminęłaś przeciwnika i pobiegłaś w stronę jego kosza. Chłopak nie pozostawał dłużny i walczył.
Widownia mogła poczuć tą nienawiść na kilometr. A w tym momencie boisko to jedno, wielkie pole bitwy.
Twój organizm potrzebował jedzenia. Jakiegoś powera, ale nie teraz. To wojna. 1 na 1.
Gdy Myung zdobył 20 punkt zrobiło Ci się słabo. Co prawda miałaś te 24 punkty, no ale. Gracie do 50. Toż to chwilka.
Zacięta rywalizacja ... Lecicie łeb w łeb. Aż w końcu, dotarłaś do celu. 48 do 48.
Gdy przeciwnik wbił ten 48 punkt, teraz zaczynałaś. Zerwałaś się do biegu, a MyungSoo za Tobą. Już ... Tylko te kroki, rzut i może wejdzie!
...
Marzenia ...
Podczas biegu za mocno wyciągnęłaś nogę do przodu. Rozerwane ścięgno na bank. Jednak nie upadłaś, kulając biegłaś dalej. Jednak podczas robienia kroków straciłaś równowagę. Zrobiło Ci się strasznie słabo, nie miałaś już siły. Resztkami sił rzuciłaś piłkę, która wleciała do kosza, a sama otarłaś się o wypadek.
Na szczęście MyungSoo zdążył Cię złapać przed nim złapać.
Dalej już nic nie pamiętałaś, ponieważ zemdlałaś.
-------
Obudziłaś się w znajomym pomieszczeniu. Lekko się podniosłaś i rozejrzałaś. Ściany jakieś znajome, ale nie wiem.
No tak! Toż to twój pokój jest!
- Co ja tu robię? - szepnęłaś do siebie. Szybko podniosłaś się do siadu, dzięki czemu od razu poczułaś ból brzucha. Zajęczałaś głośno. Sprawdziłaś godzinę na telefonie .... JUŻ 20.00? JAK?
Wstałaś na równe nogi. Znaczy próbowałaś, ale jedna noga chciała dalej poleżeć. Runęłaś na ziemię, ale zdążyłaś się podeprzeć.
Po kilku próbach udało Ci się wstać i dojść do drzwi. Otworzyłaś je i udałaś się do kuchni, skąd słyszałaś jakieś rozmowy. Podeszłaś bliżej ...
.
.
.
- MYUNGSOO?
- Nie krzycz ____ - odparła twoja przyjaciółka.
- No wiesz ... To nie jest codzienny widok, widzieć chłopaka, który je twój obiad.
- Kolację - poprawił Cię.
- W nagrodę dostał.
- Jaką nagrodę?
- Przyniósł Cię tutaj z WooHyunem. - Co? Jezu, po co?
- Aha?
- I czekał ogólnie z Tobą, miałaś gorączkę, więc Ci ją zbiliśmy.
- Czy ja majaczyłam?!? - zapytałaś a Myung się zaśmiał.
- Tak, bardzo śmiesznie było.
- Co .. Mówiłam? - spytałaś przerażona. Przecież to MyungSoo, nie wiadomo co się stało.
- Mówiłaś tylko, że SoRi mnie kocha, masz dość jej i dyrektora. Hmm ... Mówiłaś, że jestem fajny i dobra dupa ze mnie. No i że Wiesiek mnie nie lubi.
- To jak na razie sama prawda ...
- Serio? SoRi mnie kocha?!?
- No ...
- Ou, to nie dobrze.
- Dlaczego?
- Bo ... Bo to SoRi, sorry, ale mam kogoś na oku i nie podoba mi się to, że to ona mnie kocha ... - Kogoś na oku ... Hmm ciekawe kto to ...
- Kto to?
- A pójdziesz ze mną na kawę?
- Nie
- No widzisz.
- Ale dlaczego?
- A jak myślisz?
- No nie wiem.
- Jak się dowiesz to pogadamy - Czekaj ... Czy to już kiedyś się zdarzyło? Przecież to ...
- To były moje teksty ...
- Jakie twoje? To, że je po kimś powtórzyłaś nie znaczy, że są twoje.
- Aish MyungSoo, nie komplikuj, dobrze? 
- Dobrze, dobrze. To się kuruj, papa!! - krzyknął i wyszedł. Zapowiada się ciekawie, jak na razie. 
Obróciłaś głowę w stronę Ami. No ciekawe.
- A ty, co tutaj robisz? 
- Ja? Przyszłam z nimi. Przecież to ja znam twój dom na pamięć. - A no fakt. 
- Ech, to możesz już iść. Pa! - Pomachałaś jej i doczołgałaś się na kanapę. Przykryłaś się kocem i zasnęłaś. Usłyszałaś tylko zamykanie drzwi i byłaś znowu sama.
---------
Następnego dnia obudziły Cie promienie słońca. Byłaś połamana, więc nie musiałaś iść do szkoły. Szczęście czasami się do Ciebie uśmiecha, prawda?
Ciekawe co się dzieje w szkole.
Poczekałaś godzinkę, na długa przerwę i zadzwoniłaś do WooHyuna ,,,
- Yobo?
- Jak w szkole? Spokojnie? Dbacie tam? Nie bijecie się?
- Co?
- JAK W SZKOLE!
- Aa, ___ hejka, jak zdrowie. - No bez jaj ...
- Takbardzodobrzęjakośżyjeauwasco?? - powiedziałaś zirytowana.
- Ech, z Tobą nie wygram.
- Wiem
- Nie bijemy się jeśli chcesz to wiedzieć. Jak na razie to spokojne życie szkolne - powiedział WooHyun. Porozmawialiście jeszcze chwilkę, gdy nagle usłyszałaś coś czego nie powinnaś ...
- Hej! WooHyun, ustawka jest! Myung bije się z Leo! - wydarł się jakiś chłopak do WooHyuna. No ładnie.
- Upss ... - usłyszałaś głos WooHyuna.. - Emm, to ja już kończę, kuruj się, papa!!
- WOOHYUN! - wydarłaś się, lecz chłopak już tego nie usłyszał. O nie. Co tam się dzieje. ....

----

Jaki ciężki charakterek ... Biegniesz właśnie połamana, ledwo żywa, całą blada i spocona do szkoły. Tylko po to aby powstrzymać chłopaków. ___ co ty robisz dla tej szkoły, co? Zapytałaś sama siebie.
Spojrzałaś na boisko, faktycznie ktoś tam chce się bić.
- Widzę Myunga - szepnęłaś do siebie. Szłaś spokojnie, aby opanować emocję i wymyślić, jak się na nich wydrzesz. Chłopcy nie zdawali sobie nawet sprawy, że na nich patrzysz i stoisz dość blisko.
Poczekajmy aż akcja się rozwinie...
Zaczęli.
Najpierw MyungSoo dostał w twarz - Och, nic dziwnego ~ pomyślałaś
Jednak nie pozostawał dłużny i już leżał na Leo. Pałeczka sie odwróciła. Tym razem Leo był na górze.
Poczekałaś jeszcze chwilkę, aż gdy w  końcu Leo znowu był nad Myungiem, podeszłaś i kopnęłaś go w bok, przez co się przewrócił. Wszyscy patrzyli na Ciebie zdumiewająco. Jeszcze wczoraj byłaś połamana, nie mogłaś się ruszyć, a teraz?
Teraz stałaś się obrońcą MyungSoo.
- Rozejść się na lekcje! - krzyknęłaś do widowni - A  my sobie inaczej porozmawiamy - zmierzyłaś ich wzrokiem - WSTAWAĆ!
Chłopcy posłusznie wstali. Wodzili wzrokiem po okolicy, byleby tylko nie patrzeć na Ciebie.
- Który zaczął? - Leo podniósł rękę. - Dlaczego?
- Bo jestem zazdrosny ... - ????
- C-Co?
- No bo on jest nowy i już ukradł twoje serce no. - Jakie serce?
- Jakie serce? Co ty pieprzysz? Eh .. Idź stąd, do klasy na lekcje!
- A co ze mną?
- A jak myślisz?
- Przepraszam no ..
- Mówiłam, mieliście się nie bić. Przecież mówiłam no!
- No tak, ale w planach była tylko ta mała, no wiesz ... Tyci tyci bójka.
Spojrzałaś na niego, jak na jakiegoś głupka.
- Słucham? Chłopak rozwalił Ci nos, a ty twierdzisz, że to malutka bójka?
Milczenie..
- No. - skwitował Myung. Ręce Ci opadły.

~*~

Leżałaś właśnie na kanapie i obżerałaś się ciasteczkami. Ulubione ciastka WooHyuna. Podrzucił Ci je jak szedł rano do szkoły. Coś tam jeszcze o nich mówił, ale zatrzasnęłaś mu drzwi przed nosem, więc nie usłyszałaś.
Nagle po mieszkaniu rozległ się dźwięk dzwonka. Ciekawe kto to ...
Założyłaś swoje różowe łapcie i podeszłaś do drzwi. Jakie było twoje zdziwienie gdy w drzwiach stała SoRi.
- Czego?
- Porozmawiajmy.
- O czym?
- O Myun - nie zdążyła, gdyż zamknęłaś drzwi. Podobna sytuacja była z WooHyunem ... Oni chyba do siebie pasują ..
- YAH! __ poczekaj! Daj mi coś powiedzieć! - krzyczała SoRi. Otworzyłaś drzwi.
- Nie drzyj się SoRi ... Słucham.
- L powiedział mi co się stało tego dnia.
- Jakiego dnia?
- Jak zemdlałaś ...
- Nic się nie wydarzyło.
- Pocałowałaś go.
.
.
.
- Co?
- No tak powiedział. - Ouu ...
- Naprawdę?
- Tak. Nawet nagrałam.
- A czemu to nagrałaś? - zapytałaś zabierając od niej telefon.
- Myślałam, że powie o tym, że jednak mnie kocha ... Tak na pamiątkę.
- Rozumiem ... Wejdź skoro tak - zaprosiłaś ją gestem dłoni. SoRi weszła i zamknęła za sobą drzwi.
Rozsiadłyście się na kanapie, a ty puściłaś nagranie.

-Chciałaś porozmawiać.
- Chciałam.
- No to słucham.
- Podobasz mi się.
.
.
.
- No i?
- Co no i?
- Jak ja mam to przyjąć?
- Bądź ze mną. 
- Nie mogę.
- Ale dlaczego? 
- Podoba mi się ktoś inny ... 
- Huh? Kto to? 
- Niestety, nie mogę Ci powiedzieć ... 
- Odczepię się od Ciebie. 
- ____. 
- C-Co? 
- No tak, mogę już iść? 
- T-Tak ... 


- MHAHAHAHAHAHAH - wybuchłaś gromkim śmiechem.
- Z czego się śmiejesz? 
- NO bo .hahaha . o nie hahahaha...
- Co masz zamiar z tym zrobić? - spytała SoRi po czym spojrzała na w stronę okna. Widać były łzy w jej oczach. Nie dziwne. Ona go kocha, a on tak po prostu dał jej kosza. 
- A co powinnam z tym zrobić?
- Nie wiem. - Szybko otarła łzy. - Skoro już wiesz, to ja idę. Zdrowiej szybciej. - odparła i wyszła. 
Nie było Ci za bardzo do śmiechu. On Cię kocha, woow. Dobra, nieważne. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Pomyślałaś i udałaś się do łazienki.
Gdy korzystałaś z toalety usłyszałaś dzwonek do drzwi. OMO kto to znowu? 
- Witaj ___! - Krzyknął WooHyun, gdy otworzyłaś mu drzwi.
- Hejka - odpowiedziałaś. 
- Mam dla Ciebie notatki. 
- Dziękuję ... Wchodzisz? 
- Nie! Obiecałem mamie, że pójdziemy na zakupy. 
- No to miłego - powiedziałaś i pomachałaś mu na pożegnanie. WooHyun odszedł, a ty nie czekając zabrałaś się za przepisywanie notatek. Usiadłaś przy swoim biurku i przeglądałaś kartki. Niespodziewanie z pliku kartek wyleciała malutka, różowa karteczka. Może to WooHyuna ... 
Jak zwykle nie zwracałaś uwagi na to, że może to być coś osobistego i odczytałas na głos karteczkę: 

"Hej __! 
Masz wielbiciela, wiesz? 
Właśnie czeka na Ciebie w parku. 
Chodź szybko, bo marznę. Nieziemsko tutaj zimno. 
Już długo tutaj jestem.
Od razu po lekcjach tutaj przyszedłem. Pośpiesz się, bo zamarzam! 
Kocham Cię ~ wielbiciel."

- CO SIĘ JESZCZE CIEKAWEGO DZISIAJ ZDARZY, CO? - wydarłaś się patrząc w sufit. - BOŻĘ! JAK TAM NIKOGO NIE BĘDZIE, TO POWYBIJAM WSZYSTKICH! OBIECUJĘ!! 

~*~

Przybyłaś na miejsce bardzo szybko. Szybciej niż myślałaś. Ale...
- Nikogo tu nie ma ... Jak Boga kocham zaraz komuś stanie się krzywda ...
- Jaka krzywda? - powiedział ktoś z tyłu. Wszędzie rozpoznałabyś ten głos.
- Myung.. Co ty tutaj robisz?
- Czekam. - O nie, tylko nie to ..
- Na kogo?
- Na taką blondynkę z piękną cerą. No i ma jeszcze na sobie adidasy, bardzo ładne z resztą ...
- MyungSoo ...
- Białą bluzkę z serduszkiem na środku ...
- MyungSoo ...
- I ma jeansy fajne, bardzo dobrze wygląda ...
- MYUNGSOO!!
- I jest w ogóle śliczna i wspaniały ma charakter. Pokochałem taką laskę. A ty? Na kogo czekasz? - zapytał. Zatkało Cię. Chłopak opisał dokładnie Ciebie.
- O! No i ma różowe skarpetki! - Różowe? Skarpetki? 
- Ej! One nie są różowe tylko jasno fioletowe, okej?
- Dobrze, nie krzycz..Na kogo czekasz?
- Hmm ... Na takiego bruneta, co ma ładny sweterek w paseczki. Jeansy tak świetnie na nim leżą ... I adidasy takie świetne. Chyba dobrze się w nich biega, prawda?
- ____ ...
- No i jest chodzącym pięknem.
- Tak, to jest akurat prawda! - potaknął Myung. - No to poczekajmy na nich.
- Okej - usiedliście przy fontannie ... Rozmawialiście normalnie .. Do momentu oczywiście.
- A ja dzisiaj widziałam się z SoRi i WooHyunem, zostawił mi takie dobre ciasteczka. Aa boskie są.
- Naprawdę?
- Tak ... A wiesz co jeszcze?
- Mhm?
- SoRi powiedziała mi,że ktoś się we mnie podkochuję. Jak myślisz kto to? - spojrzałaś przed siebie, nie mogąc wyrobić ze śmiechu. - Może Leo? Niee ... WooHyun? Też nie, on to do SoRi. Hmm ... - Myung złapał Cię za podbródek i odwrócił w swoją stronę. Wasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku, który zaskoczona odwzajemniłaś.
- Szybka akcja - skwitowałaś.
- To chyba ja jestem tym twoim wielbicielem.
- Oj, chyba tak ... - Chłopak zaśmiał się lekko i znowu cie pocałował.
- Czemu Leo ma zawsze rację? - zapytałaś sama siebie. Chłopak spojrzał na Ciebie zdziwiony.
- Ale z czym?
- Z tym, że skradłeś moje serce ... - pocałowałaś go szybko, po czym wstałaś. - No chodź, chyba nie chcesz tu siedzieć.
- Masz cały tyłek brudny, wiesz? - powiedział z uśmiechem. Szybko się odwróciłaś i spojrzałaś w dolną część ciała.
- Nie kłam Soo.
- Stój otrzepię Cię ...
- NIE WAŻ SIĘ NAWET DO MNIE PODEJŚĆ! - uciekłaś jak najszybciej. Soo biegł za Tobą.

~~