23.08.2015

Gdy pada deszcz ~ U-Kwon - Block B

Nareszcie udało mi się coś napisać. Kiraa doczekałaś się XD Wydaje mi się, że końcówke zwaliłam, ale kompletnie nie wiedziałam co napisać. Miłegooo ...
                        




Szłaś właśnie jedną z ulic Seulu. Postanowiłaś pozwiedzać trochę miasto, aby potem nie było żadnych problemów typu "Gdzie ja jestem?". Co z tego, że mieszkasz tu od urodzenia? Nie każdy tak dobrze musi znać to miasto. Jak na razie pogoda dopisywała, słoneczko grzało, a na niebie było kilka malutkich chmurek. Ptaszki śpiewały na drzewach, przez co dodawały życiu całemu miastu.
Wędrowałaś już ponad grubo 3 godziny, słuchając muzyki.
Byłaś już zmęczona, a od domu byłaś daleko. Masz dobrą orientacje w terenie, więc bez problemu wrócisz do domu. Uznałaś, że fajnie by było gdzieś usiąść, ale większość ławek była pozajmowana przez kochające się pary. Jak ty tego nie nawidzisz.
Po 5 minutach szukania, twoje nogi błagały o jakikolwiek odpoczynek. Zaprowadziły Cię pod jedno z drzew. Od razu czułaś się jak w niebie.
Do czasu.
Gdy nie zaczęło padać.
Seul zalała wielka ulewa, a ty nie pomyślałaś nawet o żadnej parasolce, czy bluzie z kapturem. 
Nie.
Bo po co.
Przecież ciepło.
Zmierzałaś, więc do domu. Miałaś spuszczoną głowę aby deszcz nie spadał Ci na oczka i słuchawki w uszach. Śpieszyłaś się, ale nie chciałaś biec. Jeszcze na kogoś wpadniesz, a w tym momencie tego nie chciałaś za nic w świecie.
No właśnie.
Nie chciałaś.
A jednak.
Nim się spostrzegłaś podobno wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Mówiąc podobno masz na myśli to, że chłopak teraz bluzga na Ciebie i twoje bezczelne zachowanie. W końcu pobrudziłaś jego mokre jeansy.
- Boże i jak ja się teraz jej na oczy pokaże?!? - krzyczał, ba! Wręcz darł się na Ciebie. Trafił Ci się zajęty chłoptaś. Boże! Za jakie grzechy? myślałaś w myślach.
- Pff - prychnęłaś mało przejęta. No bo co Cię to obchodziło? Nic.
Chłopak ciągle próbował wyczyścić lekko brudne, białe spodnie. Jednak po chwili z krzykiem podniósł wzrok na Ciebie.
Ty w przeciwieństwie do niego miałaś zdrapany nadgarstek, z którego lekko kapała krew. Nie przejmowałaś się tym, ponieważ wogóle nie czułaś tego bólu.
- Słuch ... - Chłopaka zatkał twój wygląd. Szara, przewiewna bluzeczka, nasączona wodą przyległa do twojego ciała, przez co było widać Ci brzuch oraz gdzienie gdzie było widać kolor stanika. Chłopak speszony odwrócił wzrok.
Chwilke zajęło Ci rejestrowanie całego zajścia i jego speszonego wzroku. Po chwili uświadomiłaś sobie jak wyglądasz.
- Przepraszam, że przeze mnie masz ubrudzone spodnie - rzekłaś sarkastycznie i ruszyłaś przed siebie.
- Poczekaj! - powiedział nadal speszony. Ty tylko odwróciłaś się zdenerwowana "Czego on jeszcze chce??? Mam przed nim uklęknąć?!?!"
Jednak nie tego sie spodziewałaś. Najpierw na Ciebie krzyczał, a teraz tak po prostu okrył Cię swoją kurtką. Wow.
- Ale co ty - Próbowałaś jakoś mu ją oddać, ale ten nie dawał za wygraną.
- Raczej nie chciałabyś mieć wianuszka chłopców na karku, prawda? - No tak, twoje ubranie tylko by sprowokowało takich starych zboczeńców. - Jutro przyjdź o 17:00 tutaj i mi ją oddasz.
- D-Dobrze - odparłaś, po czym wpatrywałaś się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Nawet przystojny...
Spokojnie wróciłaś do domu. Nie, to nie było spokojne dojście. Przez całą drogę myślałaś tylko o nim. Te jego rysy twarzy, fryzura, ubiór, oczy, usta, nos -- to wszystko tak za sobą pasowało. Można powiedzieć, że był po prostu boski.
Po przebraniu się w już suche ubrania, zrobiłaś kolacje. Kanapki w zupełności wystarczą.
Tylko jak ty teraz znajdziesz czas na pójście w tamto miejsce. Jutro przecież miałaś iść z mamą na zakupy. A z nią zakupy mogą trwać w nieskończoność. Może je odwołasz? Nie, matka od razu by coś podejrzewała. Trudno, wymyślisz coś jutro.
Umyłaś się i ubrałaś piżame. Około północy zasnęłaś.

~*~

Obudził Cię głośny dzwonek do drzwi. Kto chce mi wparować do domu o tej porze? Pytałaś sama siebie. Założyłaś swoje laczki i ruszyłaś do drzwi. Otworzyłaś je, a twoim oczom ukazał się wysoki brunet. Uśmiechnął się tylko i wszedł do mieszkania. Ty zdezorientowana zupełnie nie wiedziałaś o co chodzi.
- Widzę, że zbytnio nie kontaktujesz, co?
- Mhm, chyba ta ... - Po głosie rozpoznałaś swojego przyjaciela Jaehyo. - To, czego chcesz?
- No, tak witasz swojego najlepszego przyjaciela po tygodniu rozłąki?
- No właśnie, TYGODNIU. Nie dajesz mi spać Jaehyo.
- ____! Idziemy na zakupy! - Co? Jakie zakupy, myślałaś.
- Tak wcześnie?
- Wcześnie? - zaśmiał się - Jest już po 14:00!! - Zaraz, zaraz ....
- Po 14:00?!? - wykrzyczałaś.
Przecież ja tam szłam ponad 3h! Jak ja teraz tam zdążę! I dlaczego w ogóle tak długo spałam?. Szybko zerwałaś się z miejsca i ruszyłaś do łazienki. Prysznic, mycie zębów, wybranie ubrań i makijaż. Nie minęło 20 min, a ty stałaś przed Jaehyo gotowa. 
- Przepraszam Jaehyo, ale śpieszę się.
- Co? A gdzie?
- Emm .. Musze gdzieś iść - próbowałaś się wykręcić. Przecież jakby dowiedział się, że miałaś taką akcje z obcym Ci chłopakiem i teraz idziesz się jeszcze z nim spotkać ... Zabiłby go albo gorzej ... Poszedł by tam z Tobą! A tego nie chciałaś najbardziej w świecie.
- Pójść z Tobą? - zaproponował
- Nie, nie. Spokojnie. Jutro się zobaczymy. - zabrałaś telefon i portfel - Cześć!
- No cześć ... - odparł i zniknął za drzwiami. Ty jak poparzona uciekłaś z domu. Całą drogę biegłaś, troche odpoczywałaś i reszte przeszłaś piechotą. Po 2,5h byłaś już na miejscu. Odziwo chłopak już tam czekał. Zobaczył Cię i zaśmiał się cicho.
Wyglądałaś jak burak, zdyszana, zmęczona. Tragedia.
- Cześć - powiedział
- Przy ... Ups - zaśmiałaś się. Chłopak był zdziwiony twoim zachowaniem. Czekał na jakieś logiczne wyjaśnienie. - Jak masz na imię? Bo ja ___. - rzekłaś
- Yukwon, ale możesz mówić mi U-Kwon. Coś się stało?
- Bo widzisz Yukwon ... Wybiegłam z domu zapominając o twojej kurtce. - Ten jak tylko to usłyszał wybuchł gromkim śmiechem. Ty wzięłaś z niego przykład i też zaczęłaś się śmiać.
Fajnie początki znajomości.
- Może pójdziemy do mnie i Ci ją oddam?
- Dobrze - odparł pomiędzy napadami śmiechu.
Przez całą drogę śmialiście się, wygłupialiście, rozmawialiście. Poznałaś go nawet dobrze. Dowiedziałaś się, że miał dziewczynę, bo własnie wczoraj z nim zerwała. Zrobiło Ci się przykro, ale nie chciałaś pytać o powód. On nie przejmował się, ponieważ ponoć nie dogadywali się, a on zakochał się w kimś innym.
Nie wnikałaś. Jednak zrobiło Ci się troszke smutno. Chłopak spodobał Ci się. Ty także powiedziałaś mu, że jest ktoś kto Ci się podoba i nie masz chłopaka, jedynie natrętnego przyjaciela, którego z wielką chęcią byś zabiła. Opowiadałaś mu o historiach z życia, on zresztą też. Nawet nie spostrzegłaś jak szybko minęła wam podróż. Pod domem spostrzegłaś wkurzonego Jaehyo. Ten podbiegł do Ciebie mierząc wzrokiem nowo poznanego kolege i objął Cię ramieniem. Jeszcze chciał Cię pocałować, ale się odsunęłaś.
- Kim ty jesteś? - spytał wkurzony przyjaciel.
- A kim ty jesteś?
- Jej chłopakiem - No ładnie, nagle do rozmowy wtrąciłaś się ty:
- Jaehyo daruj sobie, wszyscy wiemy, że nim nie jesteś i nie będziesz - Na te słowa razem z Yukwonem się zaśmialiście. Jaehyo nadymał słodko policzki i Cię puścił. Zmierzył jeszcze raz Yukwona wzrokiem.
- Dobra, kim ty jesteś? - zwrócił się do swojego celu
- Jaehyo nie interesuj się - powiedziałaś i złapałaś U-kwona za rękę i razem ruszyliście w strone drzwi. - Miłego wieczoru Jaehyo! - krzyknęłaś i zamknęłaś za sobą drzwi. Tamten zrezygnowany lekko się uśmiechnął i odszedł.
- Przepraszam za niego, jest zbyt opiekuńczy
- Nic się przecież nie stało. Nawet jest zabawny - zaśmiał się.
- Chcesz herbaty albo kawy?
- Kawke poproszę - odparł z uśmieszkiem. Ty zaprowadziłaś przybysza do salonu, a sama zniknęłaś za ścianą. Po kilku minutach wróciłaś z kanapkami, kawą i herbatą.
- Poczęstujesz się?
- Nie, dziękuje
- No weź
- Ale ja nie chce
- Ale ja czuje, że je chcesz
- Nie jestem głodny - Ta, jasne ... Po mieszkaniu rozległo się burczenie
- Właśnie słychać. Wcinaj! - wzięłaś kanapke i zaczęłaś zbliżać się do twarzy Yukwona. Czując się na przegranej pozycji wziął kęsa, potem drugiego, trzeciego ...
Talerz z kilkoma kanapkami został przez was opróżniony.
Przy jedzeniu i piciu rozmawialiście jak starzy przyjaciele.
- Może obejrzymy film? - zaproponowałaś. - Śpieszysz się jeszcze dzisiaj?
- Nie, możemy obejrzeć. Co masz w zanadrzu?
- HORROR! - kochałaś je, ale bałaś się ich. Po prostu lubiłaś się bać. A przy takim seksiaku to nawet jesteś gotowa przeżyć taką historię.
Po godzinie wymiękałaś. Naprawdę. Yukwon niewzruszony filmem prawie usypiał, a ty przy pierwszej lepszej okazji przytulałaś się do niego, na co on reagował tylko szerokim uśmiechem.
- Boisz się
- No wiem
- Sama chciałaś oglądać
- Niestety wiem. A ty mi tutaj usypiasz, co?
- No, tak jakoś.
- Poczekaj chwile. - powiedziawszy uciekłaś do swojego pokoju. Miałaś dużo ubrań swojego przyszywanego brata, który ma teraz ponad 28 lat. Często kradłaś mu ubrania, więc spodenki, bluzki, koszulki masz w swojej szafie. Jeszcze tylko ręcznik ...
- Co to? - zapytał i ziewnął
- Koszulka i spodenki mojego brata i ręcznik. Mam nadzieje, że będą dobre.
- Daj spokój wracam do domu.
- Ale już jest późno i jeszcze jesteś śpiący, że ledwo kontaktujesz. Jutro pójdziesz.
- Jesteś pewna?
- Tak, masz posłane łóżko w moim pokoju. Zmykaj.
Yukwon chwiejnym krokiem udał się do łazienki, a ty w międzyczasie posprzątałaś kuchnie i urządziłaś sobie spanko w salonie na kanapie. Nie przeszkadzało Ci to, że to kanapa, bo była bardziej wygodniejsza niż łóżko.
Po 10 minutach zamieniliście się, ty poszłaś pod prysznic, a on do sypialni.
Nie czułaś się źle z faktem, że on tu jest. Podoba Ci się i to już wiesz. Ciekawe czy będziemy utrzymywać kontakt ... W końcu on będzie tutaj spał, a znamy się od wczoraj ... myślałaś.
Potem wyszłaś z łazienki i powędrowałaś do sypialni zapytać czy coś mu potrzeba.
- Chcesz jeszcze coś?
- Nie .. Albo tak!
- Słucham?
- Lunatykuje w nocy, więc uważaj. - na co lekko się zaśmiałaś
- Dzięki za ostrzeżenie. Dobranoc.

~*~

Tak jak chłopak powiedział tak się stało. Osobiście by Ci to nie przeszkadzało. Pół nocy nie śpisz w obawie, że on tutaj się pojawi. Pojawił się.
Z początku tylko chodził, ale potem ...
Najpierw szedł w stronę kanapy.
Następnie przechylił się tak, że przez oparcie spadł na Ciebie.
Oczywiście pozostał niewzruszony.
Przytulał się do twoich nóg, które na szczęście były zakryte kocem. Chciałaś go wybudzić, ale to by było okrutne. Ciekawe co mu się śni ...
Twoje rozmyślania przerwał śniący chłopak.
Tym razem szedł coraz wyżej. Położył się obok Ciebie.
Dalsza noc minęła bez przeszkód, znaczy dla Ciebie. Bo zasnęłaś.

~*~

Obudziłaś się pierwsza. Niestety coś przeszkadzało Ci we wstaniu.
Yukwon.
Przytulił się do Ciebie, a jego twarz była centralnie obok twojej przez co czułaś jego oddech na swoim policzku. Mimowolnie się zarumieniłaś.
Udało Ci się zabrać jego ręce, tak aby go nie wybudzić. Chyba się udało.
Cichutko wstałaś i pognałaś robić śniadanie. Dzisiaj będą naleśniki!
Zrobiłaś wszystko co potrzebne. Puściłas cicho radyjko i ruszałaś się w rytm muzyki. Nawet nie zauważyłas, że jesteś bacznie obserwowana. Po skończonej robocie omal nie upuściłaś naleśników widząc Yukwona.
- O, wstałeś już. D-dzień dobry
- Dobry, dobry ... Co tam masz?
- Naleśniki - postawiłaś je na stole - Proszę bardzo. Smacznego!
- A ty nie jesz?
- Poczekam aż skończysz. Nie jestem zbytnio głodna - W końcu w nocy najadłam się strachu i nerwów przez Ciebie pabo! 
- Nie, jak ty nie jesz to ja też - nadymał policzki i złapał chwilowego focha. Nie wytrzymalaś i zasiadłaś naprzeciw i wcinałaś naleśniki. Rozmowa jakoś sama wam przyszła. Znów gadaliście jak starzy znajomi.
Ten moment kiedyś musiał minąć. Po godzinie wspólnej rozmowy przerwał wam dzwonek do drzwi.
Puk, puk, puk - Jaehyo. Normalka. Zawsze puka 3 razy.
- Nie otworzysz?
- To Jaehyo, nie ma takiej potrzeby.
- To może pójde sie przebrać już.
- Leć - Gdy U-kwon zniknął za drzwiami twojego pokoju, ty poszłaś otworzyć drzwi swojemu przyjacielowi.
- No nareszcie! Ile można czekać? - Już chciał wejść, kiedy ty go powstrzymałaś. - Co jest?
- Idź stąd.
- Ale dlaczego?
- Jestem zajęta i nie chce Cię narazie widzieć. Później zadzwonie - powiedziawszy zamknęłaś mu drzwi przed nosem.
W tym czasie wrócił już Yukwon.
- Co chciał?
- Wpaść jak zwykle ... Nieważne - poszłaś posłać łóżko, na którym MIAŁ spać U-Kwon.
- To ja się już będę zbierał ... - Szkoda, że tak szybko...
- Spotkamy się jeszcze?
- Napewno - powiedział przekraczając próg drzwi. Ty z uśmiechem na jego odpowiedź chciałaś już zamknąć drzwi.
- Poczekaj!! - usłyszałaś, nim zdąrzyłaś cokolwiek odpowiedzieć zostałaś przyparta do ściany przez U-Kwona, który złożył na twoich ustach słodki pocałunek. Kiedy się od siebie oddaliliście stałaś jak słup, a on tylko powiedział:
- Jutro wieczorem przyjde po Ciebie - i zamknął za sobą drzwi.
Gdyby nie ten deszcz, nie spotkałabyś swojej miłości. Od dzisiaj uwielbiasz deszcz! XD





20.08.2015

Gdy zakochujesz się w bracie swojego przyjaciela ~ Jimin BTS

Mój pierwszy scenarusz na blogu (yay!!)

Nie no, chciałabym troszke wyjaśnić to co tutaj przeczytacie.
Jako, że to opowiadanie jest z Jiminem z BTS, to skorzystałam z faktu, że ma on młodszego brata. Niestety nie znam imienia ani wieku, więc był określany poprzez nazwisko "Park" i jest w wieku bohaterki (czyli 18-19 lat)

Mam nadzieje, że się spodoba XD
Miłego czytanka! ;DD








Nareszcie!!- krzyczałaś pełna energii. Właśnie udało Ci się poukładać meble, ubrania i inne zbędne rzeczy w odpowiednim miejscu. Przeprowadziłaś się z Polski do Koreii - Seulu. Byłaś najszczęśliwszą osobą jaka stąpała w tym momencie po świecie. Twoje marzenia spełniają się jedno po drugim. Najpierw dostałaś szanse na pójście na koncert ulubionego zespołu, którym był BTS, a teraz ta przeprowadzka.

Koreą byłaś zafascynowana odkąd pamiętasz. Język, tradycje, zwyczaje ... To było dla Ciebie coś niesamowitego.

Potem nastała moda na muzyke tzw. K-pop. Ona również Cię zainteresowała aż do teraz. Kochałaś koreańczyków i codziennie śniłaś o nich.

Koncert miał się odbyć za tydzień. Oczywiście przez ten czas musiałaś zapisać się do nowej szkoły. Wszystko szło w jak najlepszym porządku.
Ciebie raczej dobrze przyjęto do klasy, a chłopcy wykazywali nie małe zainteresowanie twoją osobą. Nawet nie wiedziałaś co Cię wtedy czeka.

 ~*~

To był twój trzeci dzień w szkole. Zyskałaś już kilka koleżanek i tą jedną najważniejszą. Od razu Cię zauważyła i chciała się z Tobą zaprzyjaźnić.
Był jeszcze jeden chłopak przyjaźnie nastawiony. Mówiono na niego Park. Tak miał na nazwisko. Nie lubił swojego imienia przez co nawet nauczyciele wymawiali jego nazwisko.
Na początku starał się trzymać na uboczu, ale w końcu nie wytrzymałaś i sama do niego podeszłaś.

- Cześć Park
- ____, co Cię do mnie sprowadza? - zapytał zakłopotany. No ładnie, jeszcze tylko brakuje wielkich rumieńcy na jego twarzy.

Ty zaś byłaś osobą, która rzadko opierała się aegyo itp. rzeczy. Ciężko było u Ciebie wywołać rumieńce na twarzy, zawsze byłaś pewna siebie i zawsze potrafiłaś się odgryźć. Nie ważne jaka to była sytuacja.

- Czemu trzymasz się ode mnie z dala? - I jak na zawołanie wyskoczył u niego nie mały rumieniec. Cała sytuacja zaczęła Cię bawić. Jego męskie rysy twarzy kogoś Ci przypominały. Nie potrafiłaś sobie jednak przypomnieć kogo.
- Emm, ja ... nie. To nie tak jak myślisz
- A jak?
- Po prostu ... - Nie skończył, zadzwonił do niego telefon. Bez wahania odebrał - Halo? Mamo? Tak ... Mhm ... Jasne, jedna lekcja. Tak, papa ... - Ty nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź poszłaś w strone klasy.

Przez tą jedną ostatnią lekcje męczyłaś się myślami. Zdawałaś sobię sprawę, że po prostu mu się spodobałaś. Jednak on pomimo swojej męskości nie był w twoim typie.
Twoje rozmyślania przerwał lecąca karteczka w twoją strone. Szybko ją złapałaś aby nauczycielka nic nie zauważyła i odczytałaś:

"Zaprzyjaźnimy się?"

Od razu wiedziałaś od kogo ta karteczka. Nieśmiały Park zrobił pierwszy krok.

"Tak, czemu nie?"

Odpowiedzi już nie dostałaś. Cieszyłaś się, że zyskałaś przyjaciela.

~*~

Koncert miał się odbyć właśnie dzisiaj. Był to sobotni, pogodny poranek. Ptaszki ćwierkały, niebo było już bezchmurne. Przypominając o koncercie zerwałaś się z łóżku jak oparzona. Spojrzałaś na zegarek, była 12:30 --- 7h do koncertu.
Szybko więc skoczyłaś do łazienki wziąć prysznic. Nie należał on do szybkich. Siedziałaś tam ponad 30 min. A co tam. Raz na jakiś czas mi się należy, powiedziałaś po cichu. Umyłaś dokładnie każdy skrawek twojego ciała. Ale czekały Cię teraz gorsze rzeczy. Wybór stroju, no i jakiś prezent kupić dla każdego z nich. Pieniądze w błyskawicznym tempie znikną z twojego dość napchanego portfela.
Wyszłaś z łazienki w czystym stroju. Były to podarte rurki w kolorze jasnej szarości oraz luźna, czerwona bluzka, która odkrywała kawałek twojego ramienia.
 Po 13:00 wyszłaś z domu w cudownym nastroju. Pojechałaś autobusem do centrum handlowego. Chciałaś kupić jakiś wygodny, ale i ładny strój na koncercik oraz coś dla tych celebrytów. Chodziłaś po sklepach dobre 2h. No ładnie, 5h do koncertu. A dokładniej to 4h i 30 min. Świetnie, a ty jeszcze nic nie masz. Nagle ujrzałaś coś świetnego. Może to być głupie, ale ten sklep z misiami był po prostu boski. Podeszłaś i zdecydowałaś się na 7 takich samych misi. Jednak różniły się kolorem serduszka w środku. Sprawnie kupiłaś i wyszłaś uśmiechnięta ze sklepu. Przez kolejne 20 min błądziłaś w poszukiwaniu ubrań. Nagle spostrzegłaś coś co mocno przykuło twoją uwagę. Były to czarne, dość luźne aladynki. Jak z procy wystrzelona zaczęłaś biec, omijając innych ludzi. Nie chciałaś aby ktoś Ci ich sprzątnął sprzed nosa. Nie było Ci to dane. Wpadłaś na kogoś.
Gdy zobaczyłaś osobę, na którą wpadłaś, niemal oczy wyszły Ci z orbit. Był to sam Park Jimin z TEGO zespołu BTS we własnej osobie. Czułaś, że serce zatrzymało Ci się w piersi. Chłopak z lekkim uśmiechem przyglądał Ci się i potem cichutko powiedział
- W porządku?
Ty ciągle zauroczona faktem, że twój bias stoi przed Tobą i jeszcze do Ciebie mówi, nie potrafiłaś odpowiedzieć, więc kiwnęłaś głową. W pewnym momencie zauważyłaś biegnące fanki w waszą stronę. Szybko złapałaś rękę chłopaka i uciekliście. W końcu udało wam się wyjść z zaludnionego budynku. Ty dalej uciekając zaciągnęłaś go w ciemną uliczkę tak, aby nikt Was już nie widział. Jimin trochę zdezorientowany zdawał sobie sprawę, że właśnie uratowałaś mu dupę.
- Uratowałaś mi życie, dziękuje.
- Nie no co ty, drobiazg - A jednak lekkoatletyka i skakanie przez płotki na coś się przydały. zaśmiałaś się cicho. - Co ty tam robiłeś?
- Mm ... Zgu - zgubiłem się
Pierwszą twoją reakcją była mina mówiąca "WTF?!? Przecież ty tu mieszkasz", ale z drugiej strony może rozdzielił się z chłopakami i nie mógł ich znaleźć?
- Rozumiem - Nagle przypomnialy Ci się aladynki, które chciałaś kupić - Cholera! - wycedziłaś przez zęby. Jarałas się faktem, że twój idol ma u Ciebie nia mały dług, ale także byłaś zła na niego, bo przez niego nie mogłaś kupić aladynek. Ten tylko spojrzał na Ciebie z lekkim uśmiechem
- Chciałaś kupić te aladynki?
- S-skąd wiesz?
- Widziałem jak biegniesz w ich stronę. Były naprawdę ładne - nagle twoja złosć prysła. Powiedział, że one mu się podobają. Teraz to naprawdę musiałaś je mieć. - A tak wogóle ... To dlaczego masz tyle misiów?
- Yy ... Dla dzieci. Cel charytatywny, sam wiesz ... - skłamałaś. Nie mogłaś powiedzieć, że to dla jego zespołu. Jeszcze by Cię wyśmiał, czy coś. Lepiej jest im to dać w momencie kiedy oni będą musieli to przyjąć.
- Dziękuje jeszcze raz za pomoc, znikaj, bo widzę, że marzysz o tych aladynkach.
- Och, tak, nie ma za co. Miłego dnia! - krzyknęłaś oddalając się.
- Tylko kup czarne! Będą lepiej na Tobie wyglądały! - usłyszawszy to spaliłaś rumieńca. Pochwalił Cię. Spodobało Ci się to.

~*~

Właśnie stałaś przed wielką salą. Udało Ci się kupić te aladynki, a do tego ubrałaś dość luźną, białą koszulkę z wielkim sercem na środku. Zajęłaś miejsca jak najbliżej sceny i czekałaś na ich wyjście. Pomyślałaś, że bez sensu będzie nagrywać i marnować pamięć. Liczy się fakt, że ich zobaczysz i tyle. Po 10 minutach oczekiwania wyszli. Jak zwykle świetni, pomyślałaś.
Bangtan zaśpiewali najpierw "Dope", a potem "Fun Boys" oraz inne super piosenki.
30 min później stałaś w wielkiej kolejce w oczekiwaniu na rozmowe z zespołem. W torebce trzymałaś płyte, a w drugiej ręce wielką torebkę z miśkami. Ciekawe co pomyśli sobie Jimin, gdy ujrzy Cię z misiem w ręku. Tym samym, który on widział kilka godzin temu.

Po godzinie czekania nareszcie stanęłaś przed upragnionymi gwiazdami. Najpierw powitał Cię sam lider. Podałaś mu płytę i misia. On tylko się uśmiechnął i przytulił misia. Tak samo zrobił siedzący obok V, Jin. Teraz przyszła kolej na Jimina.
Gdy Cię ujrzał szeroko się uśmiechnął ujawniając swój piękny eye-smile.
- Nie spodziewałem się tutaj Ciebie.
- Uwierz mi, że ja też - w ogóle nie czułaś strachu, stresu. Nic. Byłaś rozluźniona, zupełnie jak przy swoich przyjaciółkach. W tym momencie wyciągnęłaś misia z czerwonym serduszkiem w środku. Jimin zaśmiał się głośno tak, że każdy członek zespołu spojrzał na niego.
- Czyli to my jesteśmy twoim celem charytatywnym? - Przez chwile przetwarzałaś słowa, które powiedział, aby po chwili słodko się zaśmiać. Reszta chłopców wróciła do swoich czynności tak samo jak Jimin. - Jak masz na imię?
- _____. - Zauważyłaś, że chciał coś powiedzieć
- Nie wyglądasz ...
- Na koreanke? Nie, jestem z Polski - przerwałaś mu, szybko wyjaśniając. Jeszcze chwilke porozmawialiście, a potem poszłaś do kolejnych członków.

~*~

Minął już miesiąc od koncertu. Chłopcy byli zachwyceni miśkami, a ty ich widokiem.
Sytuacja z Parkiem także się poprawiła. Rozmawialiście częściej, jednak nadal nie dawał Ci spokoju jego wygląd. Kogoś Ci przypomina, ale nadal nie wiedziałaś kogo.

Właśnie byłaś umówiona aby iść do Parka nauczyć go angielskiego. Biedaczek nie radził sobie na lekcjach, a ty z dobrym serduszkiem pomagasz przyjacielowi. No co? Taki twój charakterek.
Park ostrzegał, że będzie jego starszy brat, ale nie zniechęciło Cię to. Do czasu.

Stałaś właśnie pod drzwiami jego mieszkania i dzwoniłaś dzwonkiem. Po dwóch minutkach, ktoś Ci otworzył. Park uśmiechnął się i gestem dłoni zaprosił Cię do środka. Mieszkanie było nawet przyjemne. Drewniane meble dobrze zgrywały się z białą ścianą, na której wisiały przeróżne krajobrazy. Przeważnie były to zdjęcia rodziny albo bliskich. Szłaś za chłopakiem do salonu. To co tam zobaczyłaś przeszło twoje oczekiwania. Przed Tobą stał Jimin. Nic nie zdziwiło by Cię bardziej niż fakt, że on nie ma na sobie koszulki. Widać jego abs lepszy na żywo niż w 'No More Dream'. Chłopak zrozumiawszy sytuacje, że stoisz przed nim krzyknął pokazując na Ciebie palcem
- Misiata Panna!! -Oryginalne przezwisko, pomyślałaś. Ty oddałaś mu tym samym
- Biedne dziecko!! - staliście wpatrzeni w siebie jak w zwierzątka egzotyczne. Dobra .. To robiło się jakieś chore.
Skąd te przezwiska?
Skoro ty wręczyłaś im misie i stąd jesteś "Misiatą Panną" to on jest dzieckiem z celów charytatywnych, więc jest 'Biednym Dzieckiem'.
Park stał tylko i obserwował każdy wasz ruch.
Jimin bez wachania podszedł do Ciebie i Cię przytulił. Nie znałaś powodu, więc odwzajemniłaś uścisk.
Jego młodszy brat stał taki jakby ... Zły? Zazdrosny? Tak, to na pewno to. No tak, przecież podobno mu się podobasz. Już nie raz słyszałaś takie plotki w klasie, a ty nie mogłaś go pokochać. Ponieważ kochałaś jego brata. Po waszym pierwszym spotkaniu ciągle o nim myślałaś, a także przez ten ciągnący się miesiąc.
- Co ty tutaj robisz? - spytałaś Jimina, który nadal był bez koszulki. Ale to nie było dla Ciebie w tym momencie ważne. Może to głupie, ale naprawdę się w nim zakochałaś.
- Mieszkam - odparł z uśmiechem
- Ale jakoś nigdy Cię tu nie widziałam.
- Zwyczajnie mieszkam w dormie, ale gdy mamy wolne przyjeżdżam tutaj. A to braciszek nigdy nie opowiadał o mnie? - kolejny taki zażenowany i rozczarowany?
- Jakoś nie ...
Wasza rozmowa ciągnęła się przez dobre 10 min. Przerwało ją głośne odchrząknięcie Parka. W ogóle o nim zapomniałaś.
- Park idziemy? - zapytałaś młodszego
- A co będziecie robić?
- Miałam go nauczyć angielskiego. - Nagle młody się ożywił i na Ciebie spojrzał.
- Jasne, chodźmy! - wykrzyknął Park
Po chwili wtrącił się starszy
- To ja zrobie Wam kanapki - i zniknął w kuchni. Wy zaś poszliście do jego pokoju w celu nauki.
Szło wam wyśmienicie tak jak jedzenie kanapek. Dużo się śmialiście, rozmawialiście aż w końcu udało Ci się go nauczyć języka. Po dwóch godzinach siedzenia w 4 ścianach średniej wielkości pokoju wkroczył zadowolony Jimin. Widząc wasze uśmiechnięte buźki zaczął się śmiać.
- Będę oglądać horror. Chcecie?
- Tak! Tak! - uwielbiałaś horrory, jednak większości się bałaś. Park widząc twoje podekscytowanie także się zgodził. Godzinę później Park już spał, a ty z Jiminem wytrwale brnęliście dalej w czeluściach filmu. Nagle pociągnęłaś kawałek bluzki Jimina, na co on zareagował lekkim uśmiechem. Wiedział, że się bałaś, więc nie przejmował się twoimi nagłymi odruchami.
Trwało to jeszcze kilka minut. Po chwili wyskoczyła twarz jakiegoś zniekształconego ducha. Momentalnie wtuliłaś się w Jimina chowając twarz w jego tors. Automatycznie zrobiłaś się czerwona jak burak, ale Jimin tylko przytulił Cię do siebie. Czułaś się bezpiecznie w jego męskich ramionach. Zostałaś w takiej pozycji jeszcze kilka minut bojąc się wyjrzeć z ukrycia jakim jest koszulka chłopaka.
- Boże, ale się przestraszyłam - powiedziałaś przerażona.
- Wiem, wiem. Nie przeszkadza mi to - jakby czytał w twoich myślach. Skubany, dobry jest.
Przez chwile rozmawialiście, a potem usnęłaś wtulona w chłopaka. On w żaden sposób się nie odezwał i wyłączywszy tv, sam usnął.

 ~*~

Obudził was Park, który przyszedł ze śniadaniem.
- Dużo się działo podczas mojego snu? - zapytał roześmiany. Widocznie bawiło go to, że jego przyjaciółka z jego bratem zaczynają kręcić.
- Jak się spało? - zapytał kolejny - Jimin
- Park, nic się nie działo. Film był ciekawy, a spało mi się nawet wygodnie.
Obydwoje zaśmiali się na swoje słowa. Podczas śniadania zauważyłaś jak bardzo są do siebie podobni. Dobre poczucie humoru, podobne charakterki ... No i troszke z wyglądu.
Po śniadaniu orzekłaś chłopakom, że wychodzisz do domu. Ci tylko kiwnęli głowami, a Jimin odprowadził Cię do drzwi dając swój numer telefonu.
Ty pocichu wzięłaś go i przytuliłaś chłopaka. Ten chciał pocałować Cię w policzek, ale ty przez przypadek odwróciłaś głowę tak, że musnął twoje usta. Tobie nagle przyszła odwaga i zatraciłaś się w pocałunku. Z początku lekkim, ale później zamienił się w namiętny, pełen uczuć pocałunek. Oderwaliście się od siebie tylko dlatego, że Park szedł w waszą stronę. Pożegnałaś się z braćmi i udałaś się do domu.

                             ~*~

Od tamtej pory spotykacie się z Jiminem regularnie. Poznałaś dobrze cały zespół i często u nich przebywałaś.
Park zrozumiał, że nie ma u Ciebie żadnych szans, dlatego wspierał Cię w miłości jaką żywiłaś do jego brata.
Niedługo potem doczekałaś się spełnienia marzeń i byłaś razem z Jiminem najszczęśliwszą parą jaka stąpa po Korei Południowej.

Teraz już wiedziałaś kogo przypominał Ci Park ... 
Twojego męża.


Przepraszam za wszelkie błędy jakie tutaj spotkacie ^^

11.08.2015

Heloł XD

Annyeonghaseyo!! Na tym blogu będą zamieszczane kpopowe scenariusze, opowiadanka. Mam nadzieje, że miło będzie Wam się je czytało i przypadną do gustu.