Nareszcie udało mi się coś napisać. Kiraa doczekałaś się XD Wydaje mi się, że końcówke zwaliłam, ale kompletnie nie wiedziałam co napisać. Miłegooo ...
Szłaś właśnie jedną z ulic Seulu. Postanowiłaś pozwiedzać trochę miasto, aby potem nie było żadnych problemów typu "Gdzie ja jestem?". Co z tego, że mieszkasz tu od urodzenia? Nie każdy tak dobrze musi znać to miasto. Jak na razie pogoda dopisywała, słoneczko grzało, a na niebie było kilka malutkich chmurek. Ptaszki śpiewały na drzewach, przez co dodawały życiu całemu miastu.
Wędrowałaś już ponad grubo 3 godziny, słuchając muzyki.
Byłaś już zmęczona, a od domu byłaś daleko. Masz dobrą orientacje w terenie, więc bez problemu wrócisz do domu. Uznałaś, że fajnie by było gdzieś usiąść, ale większość ławek była pozajmowana przez kochające się pary. Jak ty tego nie nawidzisz.
Po 5 minutach szukania, twoje nogi błagały o jakikolwiek odpoczynek. Zaprowadziły Cię pod jedno z drzew. Od razu czułaś się jak w niebie.
Do czasu.
Gdy nie zaczęło padać.
Seul zalała wielka ulewa, a ty nie pomyślałaś nawet o żadnej parasolce, czy bluzie z kapturem.
Wędrowałaś już ponad grubo 3 godziny, słuchając muzyki.
Byłaś już zmęczona, a od domu byłaś daleko. Masz dobrą orientacje w terenie, więc bez problemu wrócisz do domu. Uznałaś, że fajnie by było gdzieś usiąść, ale większość ławek była pozajmowana przez kochające się pary. Jak ty tego nie nawidzisz.
Po 5 minutach szukania, twoje nogi błagały o jakikolwiek odpoczynek. Zaprowadziły Cię pod jedno z drzew. Od razu czułaś się jak w niebie.
Do czasu.
Gdy nie zaczęło padać.
Seul zalała wielka ulewa, a ty nie pomyślałaś nawet o żadnej parasolce, czy bluzie z kapturem.
Nie.
Bo po co.
Przecież ciepło.
Zmierzałaś, więc do domu. Miałaś spuszczoną głowę aby deszcz nie spadał Ci na oczka i słuchawki w uszach. Śpieszyłaś się, ale nie chciałaś biec. Jeszcze na kogoś wpadniesz, a w tym momencie tego nie chciałaś za nic w świecie.
No właśnie.
Nie chciałaś.
A jednak.
Nim się spostrzegłaś podobno wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Mówiąc podobno masz na myśli to, że chłopak teraz bluzga na Ciebie i twoje bezczelne zachowanie. W końcu pobrudziłaś jego mokre jeansy.
- Boże i jak ja się teraz jej na oczy pokaże?!? - krzyczał, ba! Wręcz darł się na Ciebie. Trafił Ci się zajęty chłoptaś. Boże! Za jakie grzechy? myślałaś w myślach.
- Pff - prychnęłaś mało przejęta. No bo co Cię to obchodziło? Nic.
Chłopak ciągle próbował wyczyścić lekko brudne, białe spodnie. Jednak po chwili z krzykiem podniósł wzrok na Ciebie.
Ty w przeciwieństwie do niego miałaś zdrapany nadgarstek, z którego lekko kapała krew. Nie przejmowałaś się tym, ponieważ wogóle nie czułaś tego bólu.
- Słuch ... - Chłopaka zatkał twój wygląd. Szara, przewiewna bluzeczka, nasączona wodą przyległa do twojego ciała, przez co było widać Ci brzuch oraz gdzienie gdzie było widać kolor stanika. Chłopak speszony odwrócił wzrok.
Chwilke zajęło Ci rejestrowanie całego zajścia i jego speszonego wzroku. Po chwili uświadomiłaś sobie jak wyglądasz.
- Przepraszam, że przeze mnie masz ubrudzone spodnie - rzekłaś sarkastycznie i ruszyłaś przed siebie.
- Poczekaj! - powiedział nadal speszony. Ty tylko odwróciłaś się zdenerwowana "Czego on jeszcze chce??? Mam przed nim uklęknąć?!?!"
Jednak nie tego sie spodziewałaś. Najpierw na Ciebie krzyczał, a teraz tak po prostu okrył Cię swoją kurtką. Wow.
- Ale co ty - Próbowałaś jakoś mu ją oddać, ale ten nie dawał za wygraną.
- Raczej nie chciałabyś mieć wianuszka chłopców na karku, prawda? - No tak, twoje ubranie tylko by sprowokowało takich starych zboczeńców. - Jutro przyjdź o 17:00 tutaj i mi ją oddasz.
- D-Dobrze - odparłaś, po czym wpatrywałaś się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Nawet przystojny...
Spokojnie wróciłaś do domu. Nie, to nie było spokojne dojście. Przez całą drogę myślałaś tylko o nim. Te jego rysy twarzy, fryzura, ubiór, oczy, usta, nos -- to wszystko tak za sobą pasowało. Można powiedzieć, że był po prostu boski.
Po przebraniu się w już suche ubrania, zrobiłaś kolacje. Kanapki w zupełności wystarczą.
Tylko jak ty teraz znajdziesz czas na pójście w tamto miejsce. Jutro przecież miałaś iść z mamą na zakupy. A z nią zakupy mogą trwać w nieskończoność. Może je odwołasz? Nie, matka od razu by coś podejrzewała. Trudno, wymyślisz coś jutro.
Umyłaś się i ubrałaś piżame. Około północy zasnęłaś.
Zmierzałaś, więc do domu. Miałaś spuszczoną głowę aby deszcz nie spadał Ci na oczka i słuchawki w uszach. Śpieszyłaś się, ale nie chciałaś biec. Jeszcze na kogoś wpadniesz, a w tym momencie tego nie chciałaś za nic w świecie.
No właśnie.
Nie chciałaś.
A jednak.
Nim się spostrzegłaś podobno wpadłaś na jakiegoś chłopaka. Mówiąc podobno masz na myśli to, że chłopak teraz bluzga na Ciebie i twoje bezczelne zachowanie. W końcu pobrudziłaś jego mokre jeansy.
- Boże i jak ja się teraz jej na oczy pokaże?!? - krzyczał, ba! Wręcz darł się na Ciebie. Trafił Ci się zajęty chłoptaś. Boże! Za jakie grzechy? myślałaś w myślach.
- Pff - prychnęłaś mało przejęta. No bo co Cię to obchodziło? Nic.
Chłopak ciągle próbował wyczyścić lekko brudne, białe spodnie. Jednak po chwili z krzykiem podniósł wzrok na Ciebie.
Ty w przeciwieństwie do niego miałaś zdrapany nadgarstek, z którego lekko kapała krew. Nie przejmowałaś się tym, ponieważ wogóle nie czułaś tego bólu.
- Słuch ... - Chłopaka zatkał twój wygląd. Szara, przewiewna bluzeczka, nasączona wodą przyległa do twojego ciała, przez co było widać Ci brzuch oraz gdzienie gdzie było widać kolor stanika. Chłopak speszony odwrócił wzrok.
Chwilke zajęło Ci rejestrowanie całego zajścia i jego speszonego wzroku. Po chwili uświadomiłaś sobie jak wyglądasz.
- Przepraszam, że przeze mnie masz ubrudzone spodnie - rzekłaś sarkastycznie i ruszyłaś przed siebie.
- Poczekaj! - powiedział nadal speszony. Ty tylko odwróciłaś się zdenerwowana "Czego on jeszcze chce??? Mam przed nim uklęknąć?!?!"
Jednak nie tego sie spodziewałaś. Najpierw na Ciebie krzyczał, a teraz tak po prostu okrył Cię swoją kurtką. Wow.
- Ale co ty - Próbowałaś jakoś mu ją oddać, ale ten nie dawał za wygraną.
- Raczej nie chciałabyś mieć wianuszka chłopców na karku, prawda? - No tak, twoje ubranie tylko by sprowokowało takich starych zboczeńców. - Jutro przyjdź o 17:00 tutaj i mi ją oddasz.
- D-Dobrze - odparłaś, po czym wpatrywałaś się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Nawet przystojny...
Spokojnie wróciłaś do domu. Nie, to nie było spokojne dojście. Przez całą drogę myślałaś tylko o nim. Te jego rysy twarzy, fryzura, ubiór, oczy, usta, nos -- to wszystko tak za sobą pasowało. Można powiedzieć, że był po prostu boski.
Po przebraniu się w już suche ubrania, zrobiłaś kolacje. Kanapki w zupełności wystarczą.
Tylko jak ty teraz znajdziesz czas na pójście w tamto miejsce. Jutro przecież miałaś iść z mamą na zakupy. A z nią zakupy mogą trwać w nieskończoność. Może je odwołasz? Nie, matka od razu by coś podejrzewała. Trudno, wymyślisz coś jutro.
Umyłaś się i ubrałaś piżame. Około północy zasnęłaś.
~*~
Obudził Cię głośny dzwonek do drzwi. Kto chce mi wparować do domu o tej porze? Pytałaś sama siebie. Założyłaś swoje laczki i ruszyłaś do drzwi. Otworzyłaś je, a twoim oczom ukazał się wysoki brunet. Uśmiechnął się tylko i wszedł do mieszkania. Ty zdezorientowana zupełnie nie wiedziałaś o co chodzi.
- Widzę, że zbytnio nie kontaktujesz, co?
- Mhm, chyba ta ... - Po głosie rozpoznałaś swojego przyjaciela Jaehyo. - To, czego chcesz?
- No, tak witasz swojego najlepszego przyjaciela po tygodniu rozłąki?
- No właśnie, TYGODNIU. Nie dajesz mi spać Jaehyo.
- ____! Idziemy na zakupy! - Co? Jakie zakupy, myślałaś.
- Tak wcześnie?
- Wcześnie? - zaśmiał się - Jest już po 14:00!! - Zaraz, zaraz ....
- Po 14:00?!? - wykrzyczałaś.
Przecież ja tam szłam ponad 3h! Jak ja teraz tam zdążę! I dlaczego w ogóle tak długo spałam?. Szybko zerwałaś się z miejsca i ruszyłaś do łazienki. Prysznic, mycie zębów, wybranie ubrań i makijaż. Nie minęło 20 min, a ty stałaś przed Jaehyo gotowa.
- Widzę, że zbytnio nie kontaktujesz, co?
- Mhm, chyba ta ... - Po głosie rozpoznałaś swojego przyjaciela Jaehyo. - To, czego chcesz?
- No, tak witasz swojego najlepszego przyjaciela po tygodniu rozłąki?
- No właśnie, TYGODNIU. Nie dajesz mi spać Jaehyo.
- ____! Idziemy na zakupy! - Co? Jakie zakupy, myślałaś.
- Tak wcześnie?
- Wcześnie? - zaśmiał się - Jest już po 14:00!! - Zaraz, zaraz ....
- Po 14:00?!? - wykrzyczałaś.
Przecież ja tam szłam ponad 3h! Jak ja teraz tam zdążę! I dlaczego w ogóle tak długo spałam?. Szybko zerwałaś się z miejsca i ruszyłaś do łazienki. Prysznic, mycie zębów, wybranie ubrań i makijaż. Nie minęło 20 min, a ty stałaś przed Jaehyo gotowa.
- Przepraszam Jaehyo, ale śpieszę się.
- Co? A gdzie?
- Emm .. Musze gdzieś iść - próbowałaś się wykręcić. Przecież jakby dowiedział się, że miałaś taką akcje z obcym Ci chłopakiem i teraz idziesz się jeszcze z nim spotkać ... Zabiłby go albo gorzej ... Poszedł by tam z Tobą! A tego nie chciałaś najbardziej w świecie.
- Pójść z Tobą? - zaproponował
- Nie, nie. Spokojnie. Jutro się zobaczymy. - zabrałaś telefon i portfel - Cześć!
- No cześć ... - odparł i zniknął za drzwiami. Ty jak poparzona uciekłaś z domu. Całą drogę biegłaś, troche odpoczywałaś i reszte przeszłaś piechotą. Po 2,5h byłaś już na miejscu. Odziwo chłopak już tam czekał. Zobaczył Cię i zaśmiał się cicho.
Wyglądałaś jak burak, zdyszana, zmęczona. Tragedia.
- Cześć - powiedział
- Przy ... Ups - zaśmiałaś się. Chłopak był zdziwiony twoim zachowaniem. Czekał na jakieś logiczne wyjaśnienie. - Jak masz na imię? Bo ja ___. - rzekłaś
- Yukwon, ale możesz mówić mi U-Kwon. Coś się stało?
- Bo widzisz Yukwon ... Wybiegłam z domu zapominając o twojej kurtce. - Ten jak tylko to usłyszał wybuchł gromkim śmiechem. Ty wzięłaś z niego przykład i też zaczęłaś się śmiać.
Fajnie początki znajomości.
- Może pójdziemy do mnie i Ci ją oddam?
- Dobrze - odparł pomiędzy napadami śmiechu.
Przez całą drogę śmialiście się, wygłupialiście, rozmawialiście. Poznałaś go nawet dobrze. Dowiedziałaś się, że miał dziewczynę, bo własnie wczoraj z nim zerwała. Zrobiło Ci się przykro, ale nie chciałaś pytać o powód. On nie przejmował się, ponieważ ponoć nie dogadywali się, a on zakochał się w kimś innym.
Nie wnikałaś. Jednak zrobiło Ci się troszke smutno. Chłopak spodobał Ci się. Ty także powiedziałaś mu, że jest ktoś kto Ci się podoba i nie masz chłopaka, jedynie natrętnego przyjaciela, którego z wielką chęcią byś zabiła. Opowiadałaś mu o historiach z życia, on zresztą też. Nawet nie spostrzegłaś jak szybko minęła wam podróż. Pod domem spostrzegłaś wkurzonego Jaehyo. Ten podbiegł do Ciebie mierząc wzrokiem nowo poznanego kolege i objął Cię ramieniem. Jeszcze chciał Cię pocałować, ale się odsunęłaś.
- Kim ty jesteś? - spytał wkurzony przyjaciel.
- A kim ty jesteś?
- Jej chłopakiem - No ładnie, nagle do rozmowy wtrąciłaś się ty:
- Jaehyo daruj sobie, wszyscy wiemy, że nim nie jesteś i nie będziesz - Na te słowa razem z Yukwonem się zaśmialiście. Jaehyo nadymał słodko policzki i Cię puścił. Zmierzył jeszcze raz Yukwona wzrokiem.
- Dobra, kim ty jesteś? - zwrócił się do swojego celu
- Jaehyo nie interesuj się - powiedziałaś i złapałaś U-kwona za rękę i razem ruszyliście w strone drzwi. - Miłego wieczoru Jaehyo! - krzyknęłaś i zamknęłaś za sobą drzwi. Tamten zrezygnowany lekko się uśmiechnął i odszedł.
- Przepraszam za niego, jest zbyt opiekuńczy
- Nic się przecież nie stało. Nawet jest zabawny - zaśmiał się.
- Chcesz herbaty albo kawy?
- Kawke poproszę - odparł z uśmieszkiem. Ty zaprowadziłaś przybysza do salonu, a sama zniknęłaś za ścianą. Po kilku minutach wróciłaś z kanapkami, kawą i herbatą.
- Poczęstujesz się?
- Nie, dziękuje
- No weź
- Ale ja nie chce
- Ale ja czuje, że je chcesz
- Nie jestem głodny - Ta, jasne ... Po mieszkaniu rozległo się burczenie
- Właśnie słychać. Wcinaj! - wzięłaś kanapke i zaczęłaś zbliżać się do twarzy Yukwona. Czując się na przegranej pozycji wziął kęsa, potem drugiego, trzeciego ...
Talerz z kilkoma kanapkami został przez was opróżniony.
Przy jedzeniu i piciu rozmawialiście jak starzy przyjaciele.
- Może obejrzymy film? - zaproponowałaś. - Śpieszysz się jeszcze dzisiaj?
- Nie, możemy obejrzeć. Co masz w zanadrzu?
- HORROR! - kochałaś je, ale bałaś się ich. Po prostu lubiłaś się bać. A przy takim seksiaku to nawet jesteś gotowa przeżyć taką historię.
Po godzinie wymiękałaś. Naprawdę. Yukwon niewzruszony filmem prawie usypiał, a ty przy pierwszej lepszej okazji przytulałaś się do niego, na co on reagował tylko szerokim uśmiechem.
- Boisz się
- No wiem
- Sama chciałaś oglądać
- Niestety wiem. A ty mi tutaj usypiasz, co?
- No, tak jakoś.
- Poczekaj chwile. - powiedziawszy uciekłaś do swojego pokoju. Miałaś dużo ubrań swojego przyszywanego brata, który ma teraz ponad 28 lat. Często kradłaś mu ubrania, więc spodenki, bluzki, koszulki masz w swojej szafie. Jeszcze tylko ręcznik ...
- Co to? - zapytał i ziewnął
- Koszulka i spodenki mojego brata i ręcznik. Mam nadzieje, że będą dobre.
- Daj spokój wracam do domu.
- Ale już jest późno i jeszcze jesteś śpiący, że ledwo kontaktujesz. Jutro pójdziesz.
- Jesteś pewna?
- Tak, masz posłane łóżko w moim pokoju. Zmykaj.
Yukwon chwiejnym krokiem udał się do łazienki, a ty w międzyczasie posprzątałaś kuchnie i urządziłaś sobie spanko w salonie na kanapie. Nie przeszkadzało Ci to, że to kanapa, bo była bardziej wygodniejsza niż łóżko.
Po 10 minutach zamieniliście się, ty poszłaś pod prysznic, a on do sypialni.
Nie czułaś się źle z faktem, że on tu jest. Podoba Ci się i to już wiesz. Ciekawe czy będziemy utrzymywać kontakt ... W końcu on będzie tutaj spał, a znamy się od wczoraj ... myślałaś.
Potem wyszłaś z łazienki i powędrowałaś do sypialni zapytać czy coś mu potrzeba.
- Chcesz jeszcze coś?
- Nie .. Albo tak!
- Słucham?
- Lunatykuje w nocy, więc uważaj. - na co lekko się zaśmiałaś
- Dzięki za ostrzeżenie. Dobranoc.
- Co? A gdzie?
- Emm .. Musze gdzieś iść - próbowałaś się wykręcić. Przecież jakby dowiedział się, że miałaś taką akcje z obcym Ci chłopakiem i teraz idziesz się jeszcze z nim spotkać ... Zabiłby go albo gorzej ... Poszedł by tam z Tobą! A tego nie chciałaś najbardziej w świecie.
- Pójść z Tobą? - zaproponował
- Nie, nie. Spokojnie. Jutro się zobaczymy. - zabrałaś telefon i portfel - Cześć!
- No cześć ... - odparł i zniknął za drzwiami. Ty jak poparzona uciekłaś z domu. Całą drogę biegłaś, troche odpoczywałaś i reszte przeszłaś piechotą. Po 2,5h byłaś już na miejscu. Odziwo chłopak już tam czekał. Zobaczył Cię i zaśmiał się cicho.
Wyglądałaś jak burak, zdyszana, zmęczona. Tragedia.
- Cześć - powiedział
- Przy ... Ups - zaśmiałaś się. Chłopak był zdziwiony twoim zachowaniem. Czekał na jakieś logiczne wyjaśnienie. - Jak masz na imię? Bo ja ___. - rzekłaś
- Yukwon, ale możesz mówić mi U-Kwon. Coś się stało?
- Bo widzisz Yukwon ... Wybiegłam z domu zapominając o twojej kurtce. - Ten jak tylko to usłyszał wybuchł gromkim śmiechem. Ty wzięłaś z niego przykład i też zaczęłaś się śmiać.
Fajnie początki znajomości.
- Może pójdziemy do mnie i Ci ją oddam?
- Dobrze - odparł pomiędzy napadami śmiechu.
Przez całą drogę śmialiście się, wygłupialiście, rozmawialiście. Poznałaś go nawet dobrze. Dowiedziałaś się, że miał dziewczynę, bo własnie wczoraj z nim zerwała. Zrobiło Ci się przykro, ale nie chciałaś pytać o powód. On nie przejmował się, ponieważ ponoć nie dogadywali się, a on zakochał się w kimś innym.
Nie wnikałaś. Jednak zrobiło Ci się troszke smutno. Chłopak spodobał Ci się. Ty także powiedziałaś mu, że jest ktoś kto Ci się podoba i nie masz chłopaka, jedynie natrętnego przyjaciela, którego z wielką chęcią byś zabiła. Opowiadałaś mu o historiach z życia, on zresztą też. Nawet nie spostrzegłaś jak szybko minęła wam podróż. Pod domem spostrzegłaś wkurzonego Jaehyo. Ten podbiegł do Ciebie mierząc wzrokiem nowo poznanego kolege i objął Cię ramieniem. Jeszcze chciał Cię pocałować, ale się odsunęłaś.
- Kim ty jesteś? - spytał wkurzony przyjaciel.
- A kim ty jesteś?
- Jej chłopakiem - No ładnie, nagle do rozmowy wtrąciłaś się ty:
- Jaehyo daruj sobie, wszyscy wiemy, że nim nie jesteś i nie będziesz - Na te słowa razem z Yukwonem się zaśmialiście. Jaehyo nadymał słodko policzki i Cię puścił. Zmierzył jeszcze raz Yukwona wzrokiem.
- Dobra, kim ty jesteś? - zwrócił się do swojego celu
- Jaehyo nie interesuj się - powiedziałaś i złapałaś U-kwona za rękę i razem ruszyliście w strone drzwi. - Miłego wieczoru Jaehyo! - krzyknęłaś i zamknęłaś za sobą drzwi. Tamten zrezygnowany lekko się uśmiechnął i odszedł.
- Przepraszam za niego, jest zbyt opiekuńczy
- Nic się przecież nie stało. Nawet jest zabawny - zaśmiał się.
- Chcesz herbaty albo kawy?
- Kawke poproszę - odparł z uśmieszkiem. Ty zaprowadziłaś przybysza do salonu, a sama zniknęłaś za ścianą. Po kilku minutach wróciłaś z kanapkami, kawą i herbatą.
- Poczęstujesz się?
- Nie, dziękuje
- No weź
- Ale ja nie chce
- Ale ja czuje, że je chcesz
- Nie jestem głodny - Ta, jasne ... Po mieszkaniu rozległo się burczenie
- Właśnie słychać. Wcinaj! - wzięłaś kanapke i zaczęłaś zbliżać się do twarzy Yukwona. Czując się na przegranej pozycji wziął kęsa, potem drugiego, trzeciego ...
Talerz z kilkoma kanapkami został przez was opróżniony.
Przy jedzeniu i piciu rozmawialiście jak starzy przyjaciele.
- Może obejrzymy film? - zaproponowałaś. - Śpieszysz się jeszcze dzisiaj?
- Nie, możemy obejrzeć. Co masz w zanadrzu?
- HORROR! - kochałaś je, ale bałaś się ich. Po prostu lubiłaś się bać. A przy takim seksiaku to nawet jesteś gotowa przeżyć taką historię.
Po godzinie wymiękałaś. Naprawdę. Yukwon niewzruszony filmem prawie usypiał, a ty przy pierwszej lepszej okazji przytulałaś się do niego, na co on reagował tylko szerokim uśmiechem.
- Boisz się
- No wiem
- Sama chciałaś oglądać
- Niestety wiem. A ty mi tutaj usypiasz, co?
- No, tak jakoś.
- Poczekaj chwile. - powiedziawszy uciekłaś do swojego pokoju. Miałaś dużo ubrań swojego przyszywanego brata, który ma teraz ponad 28 lat. Często kradłaś mu ubrania, więc spodenki, bluzki, koszulki masz w swojej szafie. Jeszcze tylko ręcznik ...
- Co to? - zapytał i ziewnął
- Koszulka i spodenki mojego brata i ręcznik. Mam nadzieje, że będą dobre.
- Daj spokój wracam do domu.
- Ale już jest późno i jeszcze jesteś śpiący, że ledwo kontaktujesz. Jutro pójdziesz.
- Jesteś pewna?
- Tak, masz posłane łóżko w moim pokoju. Zmykaj.
Yukwon chwiejnym krokiem udał się do łazienki, a ty w międzyczasie posprzątałaś kuchnie i urządziłaś sobie spanko w salonie na kanapie. Nie przeszkadzało Ci to, że to kanapa, bo była bardziej wygodniejsza niż łóżko.
Po 10 minutach zamieniliście się, ty poszłaś pod prysznic, a on do sypialni.
Nie czułaś się źle z faktem, że on tu jest. Podoba Ci się i to już wiesz. Ciekawe czy będziemy utrzymywać kontakt ... W końcu on będzie tutaj spał, a znamy się od wczoraj ... myślałaś.
Potem wyszłaś z łazienki i powędrowałaś do sypialni zapytać czy coś mu potrzeba.
- Chcesz jeszcze coś?
- Nie .. Albo tak!
- Słucham?
- Lunatykuje w nocy, więc uważaj. - na co lekko się zaśmiałaś
- Dzięki za ostrzeżenie. Dobranoc.
~*~
Tak jak chłopak powiedział tak się stało. Osobiście by Ci to nie przeszkadzało. Pół nocy nie śpisz w obawie, że on tutaj się pojawi. Pojawił się.
Z początku tylko chodził, ale potem ...
Najpierw szedł w stronę kanapy.
Następnie przechylił się tak, że przez oparcie spadł na Ciebie.
Oczywiście pozostał niewzruszony.
Przytulał się do twoich nóg, które na szczęście były zakryte kocem. Chciałaś go wybudzić, ale to by było okrutne. Ciekawe co mu się śni ...
Twoje rozmyślania przerwał śniący chłopak.
Tym razem szedł coraz wyżej. Położył się obok Ciebie.
Dalsza noc minęła bez przeszkód, znaczy dla Ciebie. Bo zasnęłaś.
Z początku tylko chodził, ale potem ...
Najpierw szedł w stronę kanapy.
Następnie przechylił się tak, że przez oparcie spadł na Ciebie.
Oczywiście pozostał niewzruszony.
Przytulał się do twoich nóg, które na szczęście były zakryte kocem. Chciałaś go wybudzić, ale to by było okrutne. Ciekawe co mu się śni ...
Twoje rozmyślania przerwał śniący chłopak.
Tym razem szedł coraz wyżej. Położył się obok Ciebie.
Dalsza noc minęła bez przeszkód, znaczy dla Ciebie. Bo zasnęłaś.
~*~
Obudziłaś się pierwsza. Niestety coś przeszkadzało Ci we wstaniu.
Yukwon.
Przytulił się do Ciebie, a jego twarz była centralnie obok twojej przez co czułaś jego oddech na swoim policzku. Mimowolnie się zarumieniłaś.
Udało Ci się zabrać jego ręce, tak aby go nie wybudzić. Chyba się udało.
Cichutko wstałaś i pognałaś robić śniadanie. Dzisiaj będą naleśniki!
Zrobiłaś wszystko co potrzebne. Puściłas cicho radyjko i ruszałaś się w rytm muzyki. Nawet nie zauważyłas, że jesteś bacznie obserwowana. Po skończonej robocie omal nie upuściłaś naleśników widząc Yukwona.
- O, wstałeś już. D-dzień dobry
- Dobry, dobry ... Co tam masz?
- Naleśniki - postawiłaś je na stole - Proszę bardzo. Smacznego!
- A ty nie jesz?
- Poczekam aż skończysz. Nie jestem zbytnio głodna - W końcu w nocy najadłam się strachu i nerwów przez Ciebie pabo!
- Nie, jak ty nie jesz to ja też - nadymał policzki i złapał chwilowego focha. Nie wytrzymalaś i zasiadłaś naprzeciw i wcinałaś naleśniki. Rozmowa jakoś sama wam przyszła. Znów gadaliście jak starzy znajomi.
Ten moment kiedyś musiał minąć. Po godzinie wspólnej rozmowy przerwał wam dzwonek do drzwi.
Puk, puk, puk - Jaehyo. Normalka. Zawsze puka 3 razy.
- Nie otworzysz?
- To Jaehyo, nie ma takiej potrzeby.
- To może pójde sie przebrać już.
- Leć - Gdy U-kwon zniknął za drzwiami twojego pokoju, ty poszłaś otworzyć drzwi swojemu przyjacielowi.
- No nareszcie! Ile można czekać? - Już chciał wejść, kiedy ty go powstrzymałaś. - Co jest?
- Idź stąd.
- Ale dlaczego?
- Jestem zajęta i nie chce Cię narazie widzieć. Później zadzwonie - powiedziawszy zamknęłaś mu drzwi przed nosem.
W tym czasie wrócił już Yukwon.
- Co chciał?
- Wpaść jak zwykle ... Nieważne - poszłaś posłać łóżko, na którym MIAŁ spać U-Kwon.
- To ja się już będę zbierał ... - Szkoda, że tak szybko...
- Spotkamy się jeszcze?
- Napewno - powiedział przekraczając próg drzwi. Ty z uśmiechem na jego odpowiedź chciałaś już zamknąć drzwi.
- Poczekaj!! - usłyszałaś, nim zdąrzyłaś cokolwiek odpowiedzieć zostałaś przyparta do ściany przez U-Kwona, który złożył na twoich ustach słodki pocałunek. Kiedy się od siebie oddaliliście stałaś jak słup, a on tylko powiedział:
- Jutro wieczorem przyjde po Ciebie - i zamknął za sobą drzwi.
Yukwon.
Przytulił się do Ciebie, a jego twarz była centralnie obok twojej przez co czułaś jego oddech na swoim policzku. Mimowolnie się zarumieniłaś.
Udało Ci się zabrać jego ręce, tak aby go nie wybudzić. Chyba się udało.
Cichutko wstałaś i pognałaś robić śniadanie. Dzisiaj będą naleśniki!
Zrobiłaś wszystko co potrzebne. Puściłas cicho radyjko i ruszałaś się w rytm muzyki. Nawet nie zauważyłas, że jesteś bacznie obserwowana. Po skończonej robocie omal nie upuściłaś naleśników widząc Yukwona.
- O, wstałeś już. D-dzień dobry
- Dobry, dobry ... Co tam masz?
- Naleśniki - postawiłaś je na stole - Proszę bardzo. Smacznego!
- A ty nie jesz?
- Poczekam aż skończysz. Nie jestem zbytnio głodna - W końcu w nocy najadłam się strachu i nerwów przez Ciebie pabo!
- Nie, jak ty nie jesz to ja też - nadymał policzki i złapał chwilowego focha. Nie wytrzymalaś i zasiadłaś naprzeciw i wcinałaś naleśniki. Rozmowa jakoś sama wam przyszła. Znów gadaliście jak starzy znajomi.
Ten moment kiedyś musiał minąć. Po godzinie wspólnej rozmowy przerwał wam dzwonek do drzwi.
Puk, puk, puk - Jaehyo. Normalka. Zawsze puka 3 razy.
- Nie otworzysz?
- To Jaehyo, nie ma takiej potrzeby.
- To może pójde sie przebrać już.
- Leć - Gdy U-kwon zniknął za drzwiami twojego pokoju, ty poszłaś otworzyć drzwi swojemu przyjacielowi.
- No nareszcie! Ile można czekać? - Już chciał wejść, kiedy ty go powstrzymałaś. - Co jest?
- Idź stąd.
- Ale dlaczego?
- Jestem zajęta i nie chce Cię narazie widzieć. Później zadzwonie - powiedziawszy zamknęłaś mu drzwi przed nosem.
W tym czasie wrócił już Yukwon.
- Co chciał?
- Wpaść jak zwykle ... Nieważne - poszłaś posłać łóżko, na którym MIAŁ spać U-Kwon.
- To ja się już będę zbierał ... - Szkoda, że tak szybko...
- Spotkamy się jeszcze?
- Napewno - powiedział przekraczając próg drzwi. Ty z uśmiechem na jego odpowiedź chciałaś już zamknąć drzwi.
- Poczekaj!! - usłyszałaś, nim zdąrzyłaś cokolwiek odpowiedzieć zostałaś przyparta do ściany przez U-Kwona, który złożył na twoich ustach słodki pocałunek. Kiedy się od siebie oddaliliście stałaś jak słup, a on tylko powiedział:
- Jutro wieczorem przyjde po Ciebie - i zamknął za sobą drzwi.
Gdyby nie ten deszcz, nie spotkałabyś swojej miłości. Od dzisiaj uwielbiasz deszcz! XD


