WITAM KOCHANI
Hehehe, trochę zabalowałam, w końcu prawie 4 miesiące mnie nie było.
Ehe hehehe.
Ogólnie to wena mnie opuściła, więc nie biczujcie, każdy tak ma.
Wzięłam się za pisanie, bo majóweczka i niedługo powinnam (chyba) dodać jeszcze kilka opowiadań.
Wiecie, zaczętych prawie 15, a ni ma komu pisać.
Tak więc, przepraszam, a jednocześnie daje Wam kolejną część komedii romantycznej z morderstwem babuni Leosia :'))
Miłego ~~
Nagle ktoś rzucił się na Ciebie, przez co wylądowaliście na chodniku, po drugiej stronie ulicy. Przez chwile byłaś przerażona i znieruchomiałaś.
Czy nie lepiej byłoby zginąć?
Umrzeć jak Leo?
Byłoby lepiej, gdyby ten 'ktoś' Cie nie uratował?
Jakie to uczucie wpaść pod samochód i już spod niego nie wyjść?
Leżałaś jeszcze chwilę, lecz poczułaś, że ciężar, który wgniatał Cię w beton się zmniejszył. Przed twarzą zobaczyłaś adidasy. Męskie adidasy.
Podniosłaś się do siadu i spojrzałaś w górę, na twarz wybawcy. Ciemne włosy lekko przysłaniały małe oczy. Wystawił do Ciebie rękę. Wyciągnęłaś swoją przed siebie, lecz przypomniałaś sobie jak to przez Ciebie zginął Leo. Chłopak wyczaił, że coś jest nie tak.
- Spokojnie, ja nie gryzę.
Chwyciłaś jego rękę i próbowałaś się podnieść, ale kolana Ci to uniemożliwiły. Upadłaś się ziemię ponownie.
- Przepraszam, nie chciałem tak mocno - Zaczął chłopak. Chyba nie zdawał sobie sprawy, że to nie przez niego. A niech tak myśli, pomyślałaś.
- Nie, nic się nie stało. - powoli wstałaś i spojrzałaś na niego. - Jaki piękny - wymamrotałaś przez przypadek. Chłopak niestety to usłyszał ...
- Dziękuję, że tak myślisz. - Chwile popatrzyliście sobie w oczy, gdy zza chłopaka wyłoniło się jeszcze kilku chłopców. Patrzyli na Ciebie jakoś dziwnie.
- Chłopcy, nie patrzcie tak na nią - powiedział z wyrzutem twój bohater. Lekko się zaśmiałaś.
- Mam na imię MyungSoo - kontynuował - To jest SungGyu, SungYeol, DongWoo, Hoya, SungJong i WooHyun.
- Hej - odparłaś niepewnie - Ale .. Dlaczego się przedstawiacie?
- Jakoś ... Poczułem, że jeszcze się spotkamy. Przepraszamy jeśli Cie to w jakiś sposób speszyło.. Czy coś.
- Nie, nie. Tylko troszkę się zdziwiłam, wiecie ... hehe.
- Na pewno nic Ci nie jest?
- Um, tak. Przepraszam, ale miałam ciężki dzień. Pozwolicie, że już pójdę.
- Przecież cie nie trzymamy - powiedział Ten z małymi oczami. Mamo, jak mu było?
- Jeszcze raz dziękuję za ratunek. Mogłam umrzeć,
- Drobiazg - odrzekł MyungSoo. Postałaś jeszcze chwilę i już miałaś się odwracać, ale ..
.
.
.
Jego uśmiech ... Zniewalający.
Jak można mieć tak czarujący uśmiech?
JAK?!?!
Lekko się zarumieniłaś, ale przed tym, ukłoniłaś się, aby nie zauważyli Twojej czerwonej twarzy.
OMOMOMOMOMOMO
~*~
Uciekłaś jak najszybciej się dało. Gdy zniknęłaś z ich pola widzenia przystanęłaś, aby złapać oddech.
Za dużo się dzisiaj wydarzyło. O wiele za dużo.
Najpierw Leo, siostra, a teraz ..
Ale, jak to normalnie nazwać?
To była jedyna rzecz w tym dniu, która była taka -- przyjemna?
~*~
Przez następny miesiąc wyjechałaś do swojej przyjaciółki, która jest z innego miasta. Poznałyście się przez internet, a z powodu, że ty już taka dorosła, to wyruszyłaś do niej odpocząć. Mieszka sama, więc ona także ucieszyła się na Wasze spotkanie.
Nie opowiedziałaś jej o tym, co cię spotkało, o Leoo i tych chłopcach.
Dowiedziałaś się od niej, że ma brata, jednak wyjechał z kolegami do Seulu. Nie było go od miesiąca w domu, więc nie miałaś okazji jeszcze go poznać.
Często myślałaś o tym co działo się ten miesiąc temu. Tutaj nie chodzi tylko o tego chłopaka. Bardziej o Leo.
Czy ktoś już znalazł sprawcę?
Czy w ogóle znalezli już ciało?
Co się stało z ___?
~*~
- ___ musimy porozmawiać - zagadała Ami, twoja przyjaciółka.
- Hmm?
- Ostatnio coś Cię dręczy. - ___ kochana, ja to widzę.
- Czyli jednak nie mam innego wyjścia, jak tylko Ci powiedzieć, tak?
- No niestety.
- Ale .. Nie przestraszysz się ani nic, dobrze?
- Misiu .. Siedzisz u mnie już cały miesiąc, widziałam tyle rzeczy przez ten czas, że nawet jakbyś mi powiedziała, że jesteś seryjnym mordercą, to mnie to nie zdziwi.
- Jak to?
- Twoje nogi po tygodniu wyglądają gorzej niż morderstwo.
- Ech ,., Nie musiałaś tego mówić.
- Przepraszam...No to opowiadaj.
~*~
- POWAŻNIE?!
- Tak - spojrzałaś na nią. Jak to możliwe, że jej twarz wyrażała zachwyt? - I co o tym sądzisz?
- Niesamowite
- CO?
- Tyle przeżyłaś ... A nadal tak dobrze się trzymasz. Ale jedno mnie zastanawia ...
- Słucham.
- Spotkało Cię coś potem?
- Dlaczego tak uważasz?
- Gdy skończyłaś mówić, powiedziałaś z uśmiechem "A potem to już nic ciekawego się nie działo"
- Ehe hehehe
- Czyli jednak, a co?
- Prawie potrącił mnie samochód, gdyby nie - przerwał Ci dzwonek do drzwi. Ami poszła otworzyć drzwi, a to co tam zobaczyłaś, było ....
NIEMOŻLIWE...


No to tak... Przeczytałam :3 Nareszcie wróciłaś ^^ Tam jest L, nie? Tam musi być L.
OdpowiedzUsuńWeny :3 Hwaiting~!
Oo kochanie moje, przyszłaś XD
UsuńOgólnie to pisałam tak, aby jak najszybciej dodać xDD
Dziękuję Kircia <3